Gene Simmons wspomina słynny film z udziałem muzyków Kiss. "Zdecydowaliśmy się na ten niedorzeczny pomysł"
Nie da się ukryć, że w drugiej połowie lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku amerykańska formacja Kiss była na szczycie, jeśli chodzi o rynek muzyczny. Nic więc dziwnego, że każdy chciał się podpiąć pod popularność muzyków. Filmowcy również. W październiku 1978 roku premierę miał film Kiss Meets The Phantom Of The Park w reżyserii Gordona Hesslera. Całość powstała dla stacji NBC,a produkcją zajęło się słynne studio Hanna-Barbera (odpowiadało ono m.in. za Scooby'ego Doo czy Flinstonów).
Pomysł był prosty: muzycy grają samych siebie, posiadają supermoce i walczą ze złym naukowcem, który w parku rozrywki tworzy roboty-klony. Członkowie Kiss muszą uratować to miejsce przed ostatecznym zniszczeniem.
– Wszyscy chcieli, żebyśmy zrobili film, ponieważ przez trzy lata z rzędu – od 1977 do 1979 – według sondaży Gallupa Kiss był największym zespołem na świecie. Wyprzedzaliśmy The Beatles, Led Zeppelin i wszystkich innych. Pojawiły się więc propozycje kreskówek czy filmów. Cała branża chciała wykorzystać czyjąś popularność. Zdecydowaliśmy się na ten jeden pomysł, który, gdy o tym pomyśleć, jest dość niedorzeczny – wspomina, po latach, Gene Simmons, basista i wokalista grupy w wywiadzie dla Movie Moments.
Muzyk przyznał otwarcie, że członkowie zespołu nic nie wiedzieli, tak naprawdę, o aktorstwie. – Nie mieliśmy bladego pojęcia, co robimy. Reżyserem był porządny gość, który nakręcił mnóstwo kryminałów. Starał się być bardzo miły. Podchodził do nas po nagraniu sceny i pytał: "Podobało Wam się to?". My tylko odpowiadaliśmy, że tak. "Właściwie liczyliśmy na to, że to ty nam to powiesz". Na co on: "Och, bardzo dobrze. Czy chcielibyście nakręcić jeszcze jeden dubel?". To był bardzo uprzejmy Anglik. Z tego, co wiemy, wypadliśmy beznadziejnie, ale on po prostu sprawił, że cała ta sytuacja była nieco łatwiejsza do przełknięcia – dodał Simmons.
Po premierze zespół był podobno tak zażenowany efektem końcowym, że przez lata obowiązywał niepisany zakaz rozmawiania o tym filmie przy muzykach. Mimo niezbyt dobrych recenzji, produkcja cieszyła się sporą popularnością wśród widzów. Dziś Kiss Meets The Phantom Of The Park ma status filmu kultowego w obrębie tzw. kiczowatego kina.