Paul Stanley nie gryzie się w język na temat albumu Kiss z lat osiemdziesiątych. "Ma beznadziejną okładkę"
Formacja Kiss, która powstała w 1973 roku w Nowym Jorku, przez pięć dekad wypuściła łącznie dwadzieścia studyjnych albumów. W przypadku tak długiego stażu na rynku, w dyskografii zespołu znajdziemy zarówno płyty bardzo dobre, jak i te słabsze. Podobnie jest z okładkami.
Paul Stanley, wokalista, gitarzysta i jeden ze współzałożycieli amerykańskiej formacji, do dziś dostaje dreszczy na całym ciele, kiedy widzi szatę graficzną jednego z albumów z lat osiemdziesiątych.
W nagraniu promującym nową stronę internetową Kiss, Stanley i Gene Simmons, wokalista i basista, dyskutują m.in. Unmasked. To płyta, która – delikatnie rzecz ujmując – nie przypadła zbytnio do gustu fanom. Ósmy studyjny album Kiss, który ukazał się w maju 1980, ma dość popowe brzmienie. Przyniósł grupie natomiast kolejny przebój, Shandi.
Na pewno uwagę zwraca okładka Unmasked. Zaprojektował ją Victor Stabin. Jest ona utrzymana w komiksowym stylu (chodzi o historię o reporterze, który "poluje" z aparatem na muzyków Kiss, którzy są pozbawieni charakterystycznych makijażów).
Entuzjastą tej okładki na pewno nie jest Stanley. – Kiedy ją zobaczyłem, to powiedziałem: "Słuchajcie, muszę to oficjalnie ogłosić – ta okładka jest beznadziejna" – powiedział muzyk. Simmons, znany entuzjasta komiksów, odpowiedział i wziął na siebie przynajmniej część winy w tym temacie. – Wtedy myślałem, że to coś fajnego – wyznał. – Na okładce, w dolnym panelu, widać nasze twarze w makijażu. Udajemy, że je zdejmujemy... Pod nimi twarzami były jednak te same twarze w makijażu. To samo w sobie stało się czymś ikonicznym. Wciąż lubię ten element. Być może tylko to powinno trafić na okładkę – podsumował Gene Simmons.
Paul Stanley wybrał 5 najlepszych albumów w dorobku Kiss. Jakie wydawnictwa wyróżnił?
Które albumy z bogatego dorobku Kiss są najważniejsze dla samego Paula Stanleya? W jednym z wywiadów muzyk pokusił się o stworzenie swojej subiektywnej listy pięciu najważniejszych krążków w historii grupy.
Jego listę otworzył słynny koncertowy album Alive! z 1975. – Albumy live bywały nudne, ale my chcieliśmy płyty, która by cię wciągnęła, zanurzyła w tym wszystkim – powiedział w podcaście Broken Record. – Prawda jest taka, że ten album wciąż jest uważany za jeden z największych, jeśli nie największy, album na żywo w historii.
Wokalista i gitarzysta wskazał także na następujące krążki: Destroyer, Rock and Roll Over (oba z 1976), Kiss Unplugged (1996) oraz Sonic Boom (2009).