To wyjątkowy instrument dla Dave'a Grohla. Lider Foo Fighters bez tej gitary nie wchodzi do studia
Dave Grohl to, jak się okazało, człowiek przesądny. Wokalista i gitarzysta Foo Fighters, który w przeszłości był perkusistą legendarnej Nirvany, przyznał otwarcie, w jednym z najnowszych wywiadów, że nie wchodzi do studia nagraniowego bez pewnego instrumentu.
Chodzi o gitarę Gibson Trini Lopez z 1967 roku. Grohl wszedł w jej posiadanie będąc jeszcze perkusistą Nirvany. Szukał wówczas gitary, na której mógłby po prostu brzdąkać, siedząc na kanapie w domu. I tak trafił do sklepu Southworth Guitars w Bethesdzie. Opisał go jako "muzealne miejsce pełne klasyków".
– Patrzyłem na rząd starych Gibsonów ES-335, wszystkie były piękne. Ale był tam jeden z dziwną główką, diamentowymi otworami rezonansowymi oraz innym designem. Pomyślałem: "O, ten jest całkiem fajny". Kupiłem go, przyniosłem do domu i po prostu zacząłem na nim grać – powiedział Grohl w podcaście Tape Notes.
Ta gitara stała się dla niego istnym talizmanem. Muzyk przyznał, że zagrał na tym instrumencie na wszystkich dotychczasowych albumach Foo Fighters. – Nigdy nie zrobiliśmy płyty bez tej gitary. To dla mnie niemal przesąd. Nie mógłbym nagrać albumu bez niej, bo po prostu tego nie chcę – dodał Dave Grohl.
A co sprawia, że Gibson z lat 60. jest tak wyjątkowy? – To bardzo dynamiczna gitara. Im mocniej uderzasz w struny, tym potężniej brzmi. Reaguje na dotyk znacznie lepiej niż inne moje gitary. Ma też ten specyficzny mostek, który działa niemal jak werbel. Staje się więc dodatkowym elementem perkusyjnym w każdym riffie, który grasz – wytłumaczył frontman formacji Foo Fighters.
Foo Fighters ponownie w Polsce w 2026
Muzycy Foo Fighters w tym roku będą promować na Starym Kontynencie swój najnowszy studyjny album, Your Favorite Toy. W ramach tej odsłony trasy zespół odwiedzi m.in. Polskę. Przypomnijmy, że 15 czerwca zespół wystąpi na PGE Narodowym w Warszawie. Organizatorem koncertu jest Live Nation Polska.