Wokalista Mr. Big mógł dołączyć do... Van Halen. Dlaczego do tego nie doszło?
W 1985 roku amerykańska formacja Van Halen była na szczycie. Rok wcześniej wypuściła w świat album 1984, na którym znalazł się m.in. gigantyczny przebój Jump. Nie wszystko jednak szło idealnie. Frontman David Lee Roth postanowił bowiem odejść z grupy. Zanim stery przejął Sammy Hagar, na celowniku znalazło się jeszcze kilku innych wokalistów. Wśród nich był Eric Martin, późniejszy lider Mr. Big. Podzielił się on swoimi wspomnieniami w najnowszym wywiadzie dla Final Resonance TV.
Jak w ogóle do tego doszło, że Martin znalazł się na liście potencjalnych kandydatów na stanowisko wokalisty Van Halen? Wszystko dzięki rekomendacji producenta Danny'ego Kortchmara, który zachwycił się głosem młodego artysty. Wokalista ostatecznie jednak nie zdecydował się wziąć udziału w przesłuchaniu.
– Brakowało mi pewności siebie. Może także odrobiny zuchwałości. Miałem głos w typie Paula Rodgersa, właściwie mam go przez cały czas. Ale dawniej mój głos był niesamowicie wysoki. Mówiłem sobie, że prawdopodobnie mógłbym to zrobić – powiedział Martin. Problemem okazał się nie tylko brak pewności siebie, ale także... warunki fizyczne.
– Byłem niski, byłem małym facetem. A tu mamy tego potężnego, wyrzeźbionego faceta, który jest prawdopodobnie najlepszym showmanem na świecie, obok Freddiego Mercury’ego. Pomyślałem sobie: "To są cholernie wielkie buty klauna do wypełnienia" – podsumował wokalista Mr. Big.
A co dalej z Mr. Big?
Choć w 2024 dobiegła końca pożegnalna trasa koncertowa grupa Mr. Big, to w lutym ubiegłego roku muzycy jeszcze... dali cztery występy (dwa w Indiach oraz dwa w Japonii). – A potem finito! – zapowiedział basista Billy Sheehan.
Eric Martin, w wywiadzie dla Roppongi Rocks, powiedział natomiast tak: – Może zdecydujemy się kiedyś na jednorazowy występ, ale nie będziemy tacy, jak Mötley Crüe czy Kiss. Bez urazy dla nich, bo tłumy wciąż przychodzą, żeby ich zobaczyć, ale my nie zamierzamy tak zrobić. Być może jesteśmy po prostu na to zbyt dumni.
Koniec z koncertowaniem nie oznacza jednak, że zespół Mr. Big będzie zupełnie nieaktywny. Martin, w rozmowie dla Wired In The Empire, zdradził, że zespół chce przynajmniej nagrać jeszcze jeden album! Na ten moment dyskografię zamyka Ten z 2024.