Zespół Iron Maiden powstał w 1975 roku z inicjatywy basisty, kompozytora i autora tekstów Steve'a Harrisa. Jego pierwszym wokalistą był Paul Mario Day, choć nie wziął on udziału w nagraniach żadnego z jego albumów. Kolejno za mikrofonem w grupie stawali Dennis Wilcock, aż w końcu Paul Di'Anno. To z drugim z wymienionych formacja nagrała swoje dwa pierwsze wydawnictwa studyjne: Iron Maiden oraz Killers.
W 1981 jednak formacja zdecydowała się pożegnać z Di'Anno, w dużej mierze ze względu na jego coraz większe problemy z uzależnieniami i agresją. Jeszcze w tym samym roku jej nowym wokalistą został Bruce Dickinson, znany już na tym etapie z działalności w grupie Samson. Do spotkania z przyszłym nowym frontmanem "Żelaznej Dziewicy" doszło podczas wspólnego występu obu zespołów. Jak moment ten wspomina Dickinson?
Bruce Dickinson o tym, gdy pierwszy raz zobaczył na żywo Iron Maiden
Wokalista powrócił do wydarzeń sprzed 45 lat w wywiadzie dla "Heavy Magazine", którego udzielił w związku z premierą oficjalnego dokumentu o Iron Maiden, nakręconego z okazji 50 lat od powstania grupy.
Jak wspomina Bruce, na koncercie, kiedy po raz pierwszy zobaczył "Żelazną Dziewicę" w akcji to nie ona, a właśnie Samson był główną gwiazdą. Wokalista opowiada, że oczywiście słyszał wcześniej o formacji Steve'a Harrisa i był bardzo ciekawy, jak wypada ona żywo. Gdy już miał okazję się o tym przekonać, nie krył zachwytu i nie miał wątpliwości, że bardzo chciałby zostać jej częścią. Dickinson już na tym etapie uważał, że jego sposób śpiewania i brzmienie Iron Maiden świetnie do siebie pasują, a z ich połączenia można stworzyć coś wyjątkowego.
Po raz pierwszy wiedziałem, że ten zespół będzie wielki, kiedy grałem w grupie Samson i zobaczyłem Iron Maiden – wierzcie lub nie, byliśmy headlinerami, a Maiden byli gośćmi specjalnymi. Słyszałem wiele o Maiden i poszedłem ich obejrzeć i pomyślałem: "O mój Boże, to jest niesamowite. Wow". Moją następną myślą było: "Muszę zaśpiewać dla tych gości". To, co chciałem zrobić ze swoim głosem i to, co słyszałem, co oni robią… Uznałem, że gdyby udało się połączyć te rzeczy, moglibyśmy stworzyć coś jeszcze lepszego, to był mój klimat - wspomina Bruce Dickinson.