Spis treści
MV Hondius z hantawirusem przybije do Wysp Kanaryjskich. Mieszkańcy protestują
Jedni obawiają się powtórki z pandemii, inni nawołują do spokoju, a jeszcze inni dopatrują się w tym wszystkim spisków. Niezaprzeczalnym faktem jest tylko to, że na holenderskim wycieczkowcu MV Hondius, wracającym z Argentyny, pojawiło się ognisko hantawirusa. Ten groźny patogen roznoszą gryzonie, a do zakażenia może dojść poprzez kontakt z ich odchodami lub wdychanie zakażonego kurzu. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) zaznacza, że choć to rzadkie zjawisko, choroba ta może roznosić się także pomiędzy ludźmi. Obecnie na pokładzie przebywa 150 pasażerów, wśród nich znajdują się Polacy, a jednostką dowodzi polski kapitan. Niestety, trzy osoby już straciły życie, a kilka kolejnych walczy z infekcją. Wszyscy zostali poddani izolacji w kajutach. Problem w tym, że zanim ogłoszono alarm, około trzydziestu osobom udało się opuścić pokład i wyruszyć w różne zakątki globu. Ale zanim jeszcze podniesiono alarm, około 30 osób zdołało opuścić pokład i rozjechać się po świecie. Początkowo myślano, że jedna z pasażerek zaraziła w ten sposób stewardesę z Amsterdamu, ale na szczęście testy dały wynik negatywny. Czy doszło do innych zakażeń? Cała prawda może wyjść na jaw dopiero za parę tygodni, bo tyle czasu może potrwać okres inkubacji hantawirusa.
Strach przed hantawirusem na Teneryfie. Lokalna społeczność w obawie przed powrotem obostrzeń
Wycieczkowiec musi w końcu znaleźć port, w którym będzie mógł bezpiecznie zacumować. Po odmowie ze strony Wysp Zielonego Przylądka, zielone światło dała Hiszpania. Zgodnie z planem, w sobotę 9 maja, MV Hondius wpłynie do portu na Teneryfie, należącej do Wysp Kanaryjskich. To wywołało gwałtowne protesty lokalnej społeczności, przerażonej widmem powrotu rygorów sanitarnych i załamaniem ruchu turystycznego w przededniu sezonu. Mimo zapewnień ze strony WHO o niskim stopniu zagrożenia dla społeczeństwa, mieszkańcy nie potrafią ukryć niepokoju. Ich główną obawą nie jest sama infekcja, lecz ewentualność przywrócenia kwarantann i wszelakich obostrzeń uderzających w turystykę. W ich pamięci wciąż żywe są wspomnienia, gdy to właśnie Wyspy Kanaryjskie jako jedne z pierwszych w Europie zostały objęte restrykcjami na początku pandemii koronawirusa. Głos w sprawie zabrała anonimowa pielęgniarka, której słowa zacytowała agencja Reuters.
„bardzo przypomina początek COVID-19”
Wśród ludzi rośnie strach przed powtórką z kryzysu w branży hotelarskiej. Przedsiębiorcy też biją na alarm. Branża hotelarska czuje się obarczona ciężarem, którego inne państwa nie chciały wziąć na swoje barki. Frustrację potęguje brak precyzyjnych komunikatów od rządu w Madrycie. Mieszkańcy skarżą się na niedoinformowanie w kwestii planowanych procedur i ich potencjalnego wpływu na letni sezon turystyczny.