Majewski w świecie podróży to postać legendarna. Jako pierwszy Polak przed czterdziestką odwiedził wszystkie kraje ONZ, okrążając Ziemię 83 razy. Myślał, że widział już wszystko, dopóki w lutym 2024 roku nie został oskarżony o szpiegostwo w Demokratycznej Republice Konga. To, co miało być kolejną wyprawą po „terytoria”, zamieniło się w walkę o życie w najgorszym miejscu na Ziemi - Makali.
15 tysięcy ludzi stłoczonych w miejscu dla tysiąca pięciuset.
Współczesne „jądro ciemności” istnieje w Kinszasie, za murami więzienia Makala. Mariusz Majewski doświadczył tam surowości, której nie odda żaden film. To świat rządzony przez „Bossa” Charlemagne’a, gdzie za prawo do łóżka płaci się setki dolarów, a życie jest warte mniej niż papieros. Reportaż „Kongijskie piekło" to opowieść o buncie przeciwko beznadziei w miejscu, gdzie człowiek traci resztki godności, a codzienność przypomina drastyczne sceny niczym z obozów koncentracyjnych.
W sercu Makali Majewski trafił do bloku, który nazwał „prawdziwym piekłem”, gdzie cele wypełnione były wychudzonymi ludźmi jak bydłem, a smród fekaliów mieszał się z zapachem rozkładu zmarłych więźniów, których ciała leżą porzucone pod murami. Śmierć jest tam codziennością - morderstwa za skrawek cienia czy złe spojrzenie zdarzały się regularnie, a skazańcy mijają ofiary z całkowitą obojętnością.
Makala to przestrzeń, w której nadzieja staje się jedynym narzędziem pozwalającym nie oszaleć.
Lektura „Kongijskiego piekła" to obowiązkowa, choć bolesna podróż, która pozwala zrozumieć, jak wielką siłę daje miłość do rodziny i dlaczego o prawdę i prawo do ludzkiej godności warto walczyć nawet w samym jądrze ciemności.