Spis treści
Trevor Grassi pokazuje tajemnicze szyby w Egipcie. Naukowcy szukają drugiego Sfinksa
Temat ewentualnego istnienia drugiego Sfinksa w Egipcie ponownie rozbudza wyobraźnię archeologów. Powrót tej hipotezy to zasługa świeżego materiału wideo zarejestrowanego na terenie słynnego płaskowyżu w Gizie. Obraz ukazuje kilkadziesiąt wydrążonych w litej skale otworów, które skoncentrowano na stosunkowo niewielkim obszarze. Autorem filmu jest Trevor Grassi, badacz od lat zgłębiający sekrety tego konkretnego regionu. Mężczyzna zaprezentował północno-zachodni fragment płaskowyżu, usytuowany niedaleko tak zwanego zachodniego cmentarzyska, słynącego z rozległych grobowców i podziemnych labiryntów. Kamera uchwyciła ponad sto zagadkowych szybów. Ich szerokość waha się od niespełna metra do ponad dwóch metrów. Znaczna część z nich schodzi głęboko pod powierzchnię, choć dzisiaj zasypuje je piach. Grassi argumentuje, że tak potężne nagromadzenie wykopów nie jest dziełem przypadku. Naukowiec podejrzewa, że pionowe tunele mogą stanowić drogę do potężniejszej, podziemnej architektury. Dodaje również, że dawniej mogły one funkcjonować jako główne wejścia lub elementy systemu wentylacyjnego dla ogromnej sieci korytarzy.
Filippo Biondi donosi o ogromnej anomalii. Zahi Hawass odpowiada na plotki o drugim Sfinksie
Kolejnym impulsem do dyskusji stały się niedawne słowa Filippo Biondiego, który podgrzał atmosferę wokół znaleziska. Naukowiec poinformował o wykryciu ogromnej „anomalii” pod badanym wzniesieniem, co było możliwe dzięki zaawansowanym badaniom radarowym. Biondi uważa, że aparatura mogła natrafić na nieznaną dotąd budowlę, przypominającą kształtem legendarnego Sfinksa. Biondi przekonuje, że pod zbitą warstwą piasku spoczywa monumentalny obiekt. Według odczytów w głębi ziemi zlokalizowano pionowe formacje przypominające wejścia oraz korytarze, analogiczne do tych znanych z okolic najpopularniejszego egipskiego posągu. Nie brakuje jednak głosów krytycznych. Były egipski minister do spraw starożytności, Zahi Hawass, tonuje nastroje. Zaznacza on, że strefa wokół piramid była skrupulatnie analizowana przez dziesiątki lat. Polityk i archeolog wprost ucina temat, twierdząc, że dowody na istnienie bliźniaczego monumentu po prostu nie istnieją.
Sama koncepcja występowania drugiego Sfinksa nie jest niczym odkrywczym w świecie archeologii. Dyskusje na ten temat toczą się od kilkunastu lat i bazują głównie na starożytnych manuskryptach oraz szkicach, w których niektórzy dopatrują się wizerunków dwóch symetrycznych posągów. Entuzjaści tego scenariusza podkreślają, że starożytni Egipcjanie uwielbiali symetrię i często wznosili swoje najsłynniejsze obiekty w parach. Najwięcej wątpliwości wzbudza samo wzniesienie, pod którym rzekomo ukryto monumentalną konstrukcję. Z analizy stuletnich fotografii wynika, że tego konkretnego pagórka mogło tam wcześniej w ogóle nie być. Pojawiają się bardzo mocne sugestie, że to jedynie sztuczny nasyp, uformowany z ton piachu wyrzucanego podczas historycznych prac wykopaliskowych. Do dzisiaj brakuje namacalnych dowodów potwierdzających istnienie tajemniczego monumentu. Badacze dysponują wyłącznie nagraniami wideo, odczytami z radarów i własnymi domysłami. Ostateczne potwierdzenie rewelacji wymagałoby przeprowadzenia inwazyjnych prac i odkopania zasypanych tuneli. Nie wiadomo jednak, czy ktokolwiek podejmie się takiego wyzwania.