Mural przedstawiający Olgę „Korę” Sipowicz zdobi ścianę na tyłach kamienicy przy ulicy Nowy Świat 18/20 już od prawie ośmiu lat. Odsłonięte w 2018 roku, niedługo po śmierci piosenkarki, dzieło to inicjatywa Fundacji Agory i „Wysokich Obcasów”. Zaprojektował je Bruno Althamer, a wykonały artystki z agencji Redsheels. Praca ta przyciąga tłumy, głownie za sprawą unikalnego połączenia z naturą – rosnący obok kasztanowiec sprawia, że wizerunek Kory zmienia się wraz z nadejściem kolejnych pór roku.
Niestety, jakiś czas temu mural padł ofiarą akt wandalizmu. Siedem lat po poprzednim incydencie, ktoś naniósł na twarz artystki szpecący, czarny napis. Znalezienie sprawców może być trudne z powodu specyficznej lokalizacji muralu, mimo obecności licznych lokali usługowych w okolicy.
Kto zapłaci za naprawę zdewastowanego muralu Kory w Warszawie?
Odnowienie uszkodzonego dzieła nie będzie proste. Fundacja Agora od początku sygnalizowała, że usunięcie zniszczeń pochłonie sporo czasu i pieniędzy – prace mogą potrwać nawet kilka tygodni. Zgodnie z informacjami przekazanymi przez rzeczniczkę prasową dzielnicy Śródmieście, Annę Łobko (w rozmowie m.in. z TVN24), to właśnie ta fundacja jest zobowiązana do naprawy i konserwacji malunku. Wynika to z faktu dzierżawy ściany przez fundację od Zakładu Gospodarowania Nieruchomościami.
Kamil Sipowicz komentuje zniszczenie muralu Kory. Ma konkretny plan działania
Do aktu wandalizmu odniósł się Kamil Sipowicz. W rozmowie z dziennikiem „Fakt” wdowiec po Korze zasugerował, że zniszczenie prawdopodobnie nie było celowym atakiem na wizerunek zmarłej artystki. Zwrócił uwagę na sąsiedztwo lokali rozrywkowych i stwierdził, że miejsce, w którym znajduje się mural, jest często traktowane jako darmowa toaleta.
Sipowicz zapowiedział, że przez najbliższy miesiąc będzie bacznie przyglądał się rozwojowi sytuacji. Liczy na to, że miasto podejmie odpowiednie kroki w celu naprawy szkody. Jeśli jednak nie zareaguje, mąż Kory deklaruje gotowość pokrycia kosztów renowacji z własnej kieszeni. Podkreślił również, jak ważne jest dla niego, by w ewentualne prace naprawcze był zaangażowany autor projektu.
Będę obserwował, co się dzieje w tej sprawie. Jeżeli nikt nic nie zrobi przez miesiąc, to ja bezpośrednio skontaktuję się z autorem i poproszę o interwencję - Kamil Sipowicz dla “Faktu”.