Spis treści
Można by rzec, że kto pamięta czasy dopalaczy, ten się w cyrku nie śmieje. Jak bowiem wytłumaczyć współczesnej młodzieży, że przed 16 laty środki odurzające można było nabyć legalnie w... sklepie? O początkach tego szkodliwego i tragicznego w skutkach procederu opowiada właśnie "Król dopalaczy" - film luźno inspirowany faktami, kreślący sylwetkę młodego chłopaka, który zbudował imperium legalnych narkotyków.
"Król dopalaczy" - o filmie
W oficjalnym opisie fabuły czytamy: Jak szybko i legalnie zgarnąć wielką kasę w Polsce wczesnych lat 2000? Wielu chciało to wiedzieć, ale Dawid po prostu musiał! Kiedy wraz ze śmiercią ojca spadły na niego problemy finansowe, które pogrążyły jego rodzinę, wpadł na pomysł: dopalacze! Absolutnie legalne zamienniki narkotyków. Całkowicie bezpieczna zabawa dla tysięcy młodych ludzi. Pomysł chwycił, Dawid nie nadążał z realizacją zamówień, mieszał coraz bardziej wymyślne formuły, a kasa rosła. Wydawało się, że świat leży u jego stóp: piękne kobiety, szybkie samochody i układy na najwyższych szczeblach władzy. Niestety okazało się, że dopalacze nie są jednak całkiem legalne i bezpieczne. Co gorsza, znalazł się policjant, którego nie dało się przekupić, a układy z gangsterskim światem to stąpanie po kruchym lodzie.
PRZECZYTAJ TEŻ: Rzucił pracę w korpo i nakręcił film, który musicie obejrzeć. "Szarość życia codziennego przelałem w coś bardziej absurdalnego"
Dlaczego "Król dopalaczy" kazał nam na siebie tak długo czekać?
Pierwsze wieści o "Królu dopalaczy" pojawiły się jeszcze w 2021 roku, gdy ogłoszono, że film zostanie zrealizowany w ramach crowdinvestingu (nie mylić z crowdfundingiem) - nowoczesnej formy finansowania społecznościowego, w ramach którego drobni inwestorzy obejmują akcje spółki producenta.
Podczas oficjalnej premiery "Króla dopalaczy" zapytałam Tomka Włosoka, który kreuje głównego bohatera, czemu kazał nam na siebie tak długo czekać. "[To] absolutnie nie pytanie do nas, mam nadzieję. Ale on może po prostu potrzebował czasu, żeby wybrzmieć" - odpowiedział, po czym szybko dodał, że w sumie to cieszy się, że film trafił do kin dopiero teraz.
Z perspektywy takiej swojej osobistej to bardzo się cieszę, że on teraz jest premierowany. Mam inną świadomość i punkt widzenia na tę historie, na konsekwencje związane z tym, o czym opowiadamy.
Gdy zapytałam Tomka, co skłoniło go do przyjęcia roli w "Królu dopalaczy", ponownie nawiązał do tych kilku lat dzielących jego pracę nad produkcją, a ujrzeniem efektu końcowego.
No i tutaj dalej pojawia się takie rozdzielenie tego, co było wtedy, kiedy realizowaliśmy [film], a co jest teraz, kiedy o tym opowiadam. Prawda jest taka, że ja przyjmowałem tę rolę, temat był ciekawy i kontrowersyjny. Z drugiej strony świetnie napisana postać, którą każdą komórką ciała chciałem zagrać - to mi wtedy przyświecało. Teraz myślę, że ze świadomością zastanawiam się jeszcze dodatkowo, i cieszę się, że mogę reprezentować temat, który przeciwko czemu chciałbym walczyć, przeciwko czemu chciałbym zachęcać ludzi, żeby się przed tym bronili. To jest takie rozszczepione, ale w konsekwencji tworzy taką symbiozę i ten moment jest idealny - podsumował.
i
Vanessa Aleksander o roli w "Królu dopalaczy"
Jedną z głównych ról gra tu też gwiazda "The Office PL", Vanessa Aleksander, którą zapytałam, ile w ogóle pamięta z pracy nad "Królem dopalaczy" - w końcu minęło kilka lat, a po drodze zaliczyła masę innych projektów.
Dzisiaj się okaże, jak zobaczę film, czy pamiętam wszystko, czy nie. To było jednak jakiś czas temu, bo prawie sześć lat temu weszliśmy na plan, więc naprawdę dużo się od tego czasu zmieniło i dużo się wydarzyło. Trudno brać odpowiedzialność za coś, co zawodowo zrobiło się sześć lat temu, ale mam nadzieję, że nikogo nie zawiodę. Na pewno wszyscy włożyliśmy bardzo dużo serca w ten projekt i staraliśmy się, żeby wyszedł jak najlepiej - skwitowała.
PRZECZYTAJ TEŻ: Miała być kolejna "Furioza", wyszedł "Dobry chłopiec". Jan Komasa opowiada o zaskakujących kulisach
Dzięki opóźnieniu premiery Katarzyna Gałązka zagrała w filmie znacznie większą rolę
Ciekawą informacją podzieliła się ze mną Katarzyna Gałązka, która w "Królu dopalaczy" gra Cindy, "dziewczynę z dobrego, inteligenckiego domu, której niczego w życiu na pewno nie brakowało, a jednak okazuje się ma [ona] duże deficyty, które próbuje wypełnić używkami". Okazuje się, że jej rola była pierwotnie znacznie mniejsza.
To chyba pierwszy taki film, na którego premierze jestem po tak długim czasie od kręcenia, ale ciekawe było to o tyle, że ja tak naprawdę myślałam, że zakończyłam swoją pracę w tym pierwszym okresie zdjęciowym, ale potem po roku odezwał się do mnie reżyser i powiedział: "Kasia, wiesz co, spodobała mi się twoja postać, dopisałem ci scenę". A potem po kolejnym roku zrobił to z samo. Więc, ja miałam grać niewielką rolę, a teraz gram troszeczkę większą - ujawniła.
i
"Króla dopalaczy" obejrzycie obecnie w kinach. Za reżyserię odpowiada Pat Howl, który wraz z Katarzyną Samson napisał też scenariusz. W obsadzie, oprócz wspomnianych wcześniej aktorów, znaleźli się m.in. Łukasz Simlat ("Rojst"), Agnieszka Grochowska ("Dzień Matki"), Janusz Chabior ("Ślepnąc od świateł"), Adam Wietrzyński, Marek Kalita, Rafał Maćkowiak, Grażyna Szapołowska oraz Jan Frycz.
PRZECZYTAJ TEŻ: Dlaczego tak lubimy kryminały? Ta teoria ma wiele sensu - i brzmi pocieszająco
Źródło: Polacy czekali na ten film od 5 lat. "Potrzebował czasu, żeby wybrzmieć"