Spis treści
Jan Komasa nakręcił swój kolejny międzynarodowy film, tym razem w głównych rolach obsadzając gwiazdorów słynnego "Dojrzewania" i "Strefy gangsterów". Pomysłodawcą opowieści o Tommym, który siłą zmuszony zostaje do resocjalizacji, był Bartek Bartosik - początkujący scenarzysta, który po przeczytaniu "Kursu pisania scenariuszy" rzucił pracę w korpo i napisał "Dobrego chłopca".
"Dobry chłopiec" doceniony za granicą
Film zbiera wyśmienite opinie, a w serwisie Rotten Tomatoes wykręcił aż 90% pozytywnych recenzji - moją ulubioną jest chyba ta Roberta Abele'a z Los Angeles Times, który napisał, że dzieło Komasy, Bartosika i Jerzego Skolimowskiego (który jest jednym z producentów) "jest jak maksyma Tołstoja o szczęśliwej rodzinie, ugotowana w laboratorium szalonego naukowca".
PRZECZYTAJ TEŻ: Gwiazdor "Dojrzewania" w filmie polskiego reżysera. "Nadał temu jakąś atomową energię"
Żadna maszynka do zarabiania pieniędzy, a dzieło zrodzone z artystycznej potrzeby
Podczas polskiej premiery "Dobrego chłopca" miałam okazję porozmawiać z Janem Komasą, który przyznał, że jest to film "zrodzony z artystycznej potrzeby kilku rock'n'rollowców". Opowiedział mi o początkach pracy nad filmem i kulisach jego powstania - nie jest to bowiem produkt skrojony pod oczekiwania widzów, by wielkie studio mogło zarobić kolejne wielkie pieniądze.
Praca nad tym [filmem - przyp. red.] sprawiała dziwną przyjemność. Naprawdę muszę powiedzieć, że przez to, że nie wiedzieliśmy dla kogo to robimy, czy gdzie idziemy, i to nie było zrodzone z zewnętrznej potrzeby, że teraz ludzie czekają na taki film - nikt na ten film nie czekał, spowodowało, że robiliśmy go trochę dla siebie - powiedział reżyser.
PRZECZYTAJ TEŻ: Miała być kolejna "Furioza", wyszedł "Dobry chłopiec". Jan Komasa opowiada o zaskakujących kulisach
Czy "Dobry chłopiec" to rzeczywiście wariacja na temat kultowej "Mechanicznej pomarańczy"?
Krytycy prześcigają się w wyszukiwaniu najróżniejszych analogii, porównując "Dobrego chłopca" do "Mechanicznej pomarańczy", "Lśnienia" czy nawet filmów Yórgosa Lánthimosa. A czym w istocie inspirował się Jan Komasa? Otóż wcale nie Kubrickiem czy wspomnianym Lánthimosem, a Jerzym Skolimowskim, który nota bene zaangażował go do tego projektu.
Wszyscy jesteśmy dziećmi Stanleya Kubricka, [lecz] ja osobiście bardziej czuję się dzieckiem filmów pana Jerzego Skolimowskiego, bo musze powiedzieć, że przez wiele lat byłem jego stalkerem. Pan Jerzy zresztą o tym wie i wchodziłem w ten projekt widząc ten film oczami pana Jerzego. Pan Jerzy robi zupełnie inne kino niż ja robiłem. Ja zawsze podchodziłem do kina od strony takiej bardzo aktorskiej, psychologicznej, nie kombinowałem formalnie, czy też w treści. A pan Jerzy na przykład zrobił film o osiołku i właśnie ja nie wiem, czy byłbym w stanie wyreżyserować taki film. Mówię to bez żadnej kurtuazji ani nic, tego typu podejście jest dla mnie odważne i dlatego "Dobry chłopiec" ma w sobie pana Jerzego - to jest tego typu kino, które zrobiłby pan Jerzy, bo jest rock'n'rollowe. On szuka takich rzeczy, które wychodzą poza taką bym powiedział dramatyczną normę. Ja tak nigdy nie robiłem, zawsze starałem się robić filmy o społecznym jakimś tam komentarzu, jakieś takie od razu z gruntu ważne, i dla mnie historia współpracy przy tym filmie była wielką lekcją wyjścia poza tą moją bańkę komfortu - skwitował.
PRZECZYTAJ TEŻ: Polacy czekali na ten film od 5 lat. "Potrzebował czasu, żeby wybrzmieć"
"Dobry chłopiec" - o filmie
"Dobrego chłopca" obejrzycie teraz w kinach, a opis fabuły brzmi następująco: dziewiętnastoletni Tommy (w tej roli znany ze "Strefy gangsterów" Anson Boon), który lubi swoje beztroskie, pełne używek i lekkomyślnej przemocy życie. Pewnej nocy zostaje porwany przez nieznajomego, Chrisa (znany z serialu "Dojrzewanie" Stephen Graham). Budząc się w piwnicy położonego na uboczu domu, chłopak trafia w sam środek dysfunkcyjnej rodzinnej dynamiki. Chris i jego tajemnicza żona Kathryn (Andrea Riseborough) próbują uczynić z niego |dobrego chłopca" poprzez wymuszoną i specyficzną resocjalizację. Ta przewrotna opowieść o wolności i kontroli pokazuje, jak zmuszony do czytania książek i uczenia się manier Tommy, myśli tylko o jednym - jak stamtąd uciec.
Źródło: Film Polaków robi furorę za granicą. "Nikt na niego nie czekał"