W 1985 roku Snider pojawił się przed specjalną komisją amerykańskiego Kongresu i złożył zeznania w bardzo głośnej sprawie. Ówczesna sentarka i żona przyszłego wiceprezydenta Tipper Gore przewodniczyła Parents Music Resource Center, które miało chronić dzieci przed szkodliwymi treściami w muzyce. W skrócie: założyć kaganiec na rocka, metal, punka, hip-hop i inne gatunki, które nie bały się bezkompromisowego i ostrego przekazu. Wtedy to Snider w przypimanym do dziś wspaniałym stylu powołał się między innymi na 1 poprawkę do amerykańskiej Konstytucji, dotyczącej wolności słowa. To w USA absolutna świętość. Ostatecznie PMRC nie udało się w pełni ograniczyć niegrzecznej muzyki, ale wprowadzili słynne ostrzeżenia na okładki: "Parental Advisory: Explict Lyrics". Jakby kogokolwiek miały one zniechęcić.
Ten sam Dee Snider krytykuje obecnie Elona Muska, który właśnie powołując się na poprawkę dotyczącą wolności słowa, wykupując Twittera i zmieniając go w X zapowiedział absolutną wolność wypowiedzi. Hipokryzja? Nie, bo według Snidera miliarder nie rozumie na czym polega wolność wypowiedzi i stwarza warunki do rozpowszechniania niebezpiecznych treści.
- Największym wrogiem wolności słowa jest zła interpretacja znaczenia Pierwszej Poprawki – tłumaczył na antenie radiowej w 90.3 WMSC FM, którą cytuje Loudwire – Jest taki pogląd, że Elon Musk jest jej obrońcą, że wolność wypowiedzi oznacza mówienie czegokolwiek się zapragnie. To nie o to chodziło, gdy wpisywano tą poprawkę.
Snider dodaje, że Musk poprzez ograniczenie odpowiedniej moderacji pozwala na zachowania, które nigdy nie powinny być akceptowane i nie da się ich usprawiedliwić wolnością.
- Nigdy nie wolno mówić czegoś co może zagrozić cudzemu zdrowiu, niezależnie czy fizycznemu czy psychicznemu – mówi wokalista – Nie wolno krzyczeć "Pożar!" w zatłoczonym kinie, gdy takiego zagrożenia nie ma, ponieważ komuś stanie się krzywda. Nie można mówić ani publikować w sieci rzeczy, które ranią ludzi psychicznie i niszczą ich życia. To nie jest wolność wypowiedzi. To jest bycie dupkiem.
Właśnie dlatego Snider nazywa otwarcie Muska największym wrogiem wolności słowa. Według wokalisty taka właśnie praktyka ma odwrotny skutek.