"Wciąż mam dreszcze". Były perkusista Slayera szczerze o kultowym albumie "Reign in Blood". Minęło 40 lat od jego premiery

Mimo upływu czterech dekad od premiery, album "Reign In Blood" grupy Slayer wciąż pozostaje wzorem bezkompromisowego, ekstremalnego grania. Z okazji okrągłej rocznicy wydania płyty, perkusista Dave Lombardo powrócił pamięcią do czasów jej powstawania. Muzyk zdradził, że całość wciąż wywołuje u niego dreszcze.

Perkusista Dave Lombardo z pałeczkami na tle zestawu perkusyjnego w dymie. O Slayera przeczytasz na EskaRock.
Autor: Dave Lombardo/ Facebook

Perkusista Dave Lombardo wspomina przełomowy album Slayera. "Wciąż przyprawia mnie o dreszcze" 

W październiku 1986 roku ukazała się jedna z najważniejszych płyt w historii ciężkich brzmień, a mianowicie Reign in Blood od Slayera. Był to prawdziwy przełom dla muzyków tej amerykańskiej kapeli. Dziennikarze i fani byli zachwyceni trzecim studyjnym krążkiem grupy. Na przestrzeni lat całość znalazła się w niezliczonych ilościach zestawień mających za zadanie wskazać najlepsze metalowe krążki wszech czasów. Po tej premierze nic było już takie samo! Śmiało można napisać, że te niecałe 29 minut zdefiniowały thrash i dały podwaliny pod jeszcze bardziej ekstremalne gatunki.

Od premiery minęły już cztery dekady. Z tej okazji Dave Lombardo, były perkusista Slayera, który brał udział w nagrywaniu Reign in Blood, został poproszony o to, aby podzielił się swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi tej płyty. W wywiadzie dla Loaded Radio muzyk przyznał wprost, że mimo upływu lat, całość wciąż wywołuje u niego silne emocje. 

Oto najlepsze metalowe albumy koncertowe w historii. Jakie tytuły wskazała sztuczna inteligencja?

Ten album wciąż przyprawia mnie o dreszcze. Dłonie mi się pocą, tętno rośnie i po prostu jesteś tu i teraz. Grałem te utwory na scenie tyle razy w życiu, że sama myśl o nich uwalnia we mnie skok adrenaliny. Gdybym kiedyś miał zatrzymanie akcji serca, puśćcie mi "Angel Of Death" albo "Raining Blood", a zobaczycie, jak od razu zrywam się z łóżka z pytaniem: "Ej, co się dzieje?" – powiedział Lombardo, który w Slayerze grał w latach 1981–1986, 1987–1992 oraz 2001–2013. 

Artyści nagrywali album Reign in Blood w duchu bezkompromisowej agresji. Perkusista wspominał, że w studiu panowała czysta, nieokiełznana energia. – Kiedy nagrywaliśmy te utwory, patrzyliśmy na siebie i mówiliśmy: "Dobra, jedziemy z tym. Chodźcie, roznieśmy to w pył. Zagrajmy to idealnie. Rozwalmy ten kawałek". "Szybciej?". "Tak, zagraj to jeszcze odrobinę szybciej". "Okej, lecimy". Odliczenie do czterech i zespół po prostu wbija na pełnej petardzie – dodał Dave Lombardo. 

Oto ciekawostki o albumie Reign in Blood od Slayera: