Epicka opowieść Meat Loafa o miłości i granicach poświęcenia. Oto historia utworu I'd Do Anything for Love (but I Won't Do That)
Meat Loaf, a właściwie Marvin Lee Aday, przyszedł na świat 27 września 1947 w Dallas w stanie Teksas. Zyskał rozgłos na całym świecie za sprawą swojego potężnego głosu oraz występów, w których nie brakowało teatralnego pierwiastka.
Jego kariera nabrała rozpędu już dzięki debiutanckiemu albumowi Bat Out of Hell z 1977, który stworzył we współpracy z kompozytorem Jimem Steinmanem. Wystarczy wspomnieć, że – do tej pory – rozszedł się on w nakładzie ponad 40 mln egzemplarzy. To jeden z najlepiej sprzedających się albumów wszech czasów. Meat Loaf wszedł więc na rynek muzyczny z drzwiami i futryną. Później jednak nastały dla niego chude lata. Kolejna dekada stanęła pod znakiem licznych upadków: artystycznych, finansowych, jak i zdrowotnych. Po gigantycznym sukcesie Bat Out of Hell, artysta musiał zmierzyć się z ogromną presją, która niemal zniszczyła jego karierę.
Kolejne płyty nie osiągały tak spektakularnych wyników. Co istotne, Loaf mocno pokłócił się ze Steinmanem. Panowie zerwali współpracę na jakiś czas, a ich relacje były – delikatnie mówiąc – dość napięte. Lawina pozwów sądowych oraz brak sukcesów doprowadziły Meat Loafa w latach osiemdziesiątych do ogłoszenia bankructwa. Załamało to wokalistę, który zmagał się wówczas chociażby z problemem z alkoholem. Wydawało się, że wszystko, co najlepsze dawno już za artystą. Nic bardziej mylnego...
Mimo tego, że w rodzinnych Stanach stał się "zapomnianą gwiazdą", nie zamierzał się poddawać. Nadal koncertował i próbował odbudować dawną reputację. Kluczowe w tym procesie okazało się pogodzenie z Jimem Steinmanem. Postanowili oni połączyć ponownie siły i stworzyć razem album, a konkretnie kontynuację Bat Out of Hell.
– To była szansa, aby powrócić do tego świata i jeszcze bardziej go zgłębić – przyznał Steinman w wywiadzie promocyjnym. Całość dość długa powstawała: od sierpnia 1991 do czerwca 1993. W końcu w połowie września 1993 na półkach sklepowych pojawił się Bat Out of Hell II: Back into Hell. Na pierwszy singiel, w drugiej połowie sierpnia, wytypowano kompozycję przez duże "K": I'd Do Anything for Love (but I Won't Do That). Utwór, który otwierał album, trwał bowiem aż... 12 minut.
Jego struktura przypomina rockową mini-operę. Nie brakuje tutaj dynamicznych zmiany tempa, dramatycznych pauz czy dialogu między męskim i żeńskim głosem. W końcowej części utworu słyszymy bowiem brytyjską piosenkarkę Lorraine Crosby. Została ona poproszona o nagranie wokali, które miały posłużyć jako swoistego rodzaju przewodnik dla innej artystki. Pierwotnie Crosby nie była rozpatrywana do tej roli. Na liście życzeń były natomiast m.in. Bonnie Tyler i Cher. – Udałam się do studia i zaśpiewałem całość dwa razy. Nie myślałem o tym wszystkim zbyt wiele, aż do momentu, gdy po sześciu miesiącach otrzymałam telefon z pytaniem: "Czy miałabyś coś przeciwko, gdybyśmy użyli twojego wokalu?" – wspominała w wywiadzie dla Sunday Sun z 2003 roku.
Utwór I’d Do Anything for Love (But I Won’t Do That), na potrzeby radiowe, trzeba było skrócić. I to w taki sposób, aby nie zepsuć jego dramaturgii. Ostatecznie singlowa wersja zamknęła się w nieco ponad 5 minutach, a następnie... stała się olbrzymim przebojem.
Numer ten sprawił, że Meat Loaf znów rządził na listach przebojów. Udało mu się wykręcić wspaniały wynik: I’d Do Anything... dotarł na szczyt w 28 krajach. Jest to pierwszy (i jedyny) singiel Loafa, który osiągnął pierwsze miejsce na amerykańskim Billboardzie. Z kolei w Wielkiej Brytanii był to najlepiej sprzedający się utwór w 1993.
Popularność kompozycji podbił także niezapomniany wideoklip. Wysokobudżetowy teledysk w reżyserii Michaela Baya (późniejszego twórcy Transformerów) inspirowany był baśnią Piękna i Bestia. Mogliśmy w nim zobaczyć Meat Loafa, który wcielił się tajemniczą, mroczną postać, która pragnie miłości oraz akceptacji. Pojawia się także aktorka Dana Patrick, która naśladuje głos Crosby. Do dziś w serwisie YouTube całość odtworzono ponad 320 mln razy.
Należy także wspomnieć, że I’d Do Anything for Love (But I Won’t Do That) przyniósł artyście nagrodę Grammy. Meat Loaf triumfował w kategorii Best Rock Vocal Performance. Nie wszyscy jednak uważają ten utwór za wybitny. Jako przykład może posłużyć magazyn Blender, który w 2004 umieścił dzieło Loafa na liście 50 najgorszych piosenek wszech czasów.
Artysta zdołał przetrwać ciężki okres, który przypadł na lata osiemdziesiąte. W 1993 wrócił na rynek i to od razu na sam szczyt. Mimo upływu lat, I’d Do Anything for Love (But I Won’t Do That) do dziś pozostaje jednym z najbardziej ikonicznych utworów rockowych tamtej dekady. Kompozycja Meat Loafa wciąż porusza kolejne pokolenia słuchaczy. I to się raczej nigdy nie zmieni.