Rzucił kurczaka, bo myślał, że poleci. Tak Alice Cooper stał się potworem przez przypadek

2026-02-28 10:05

W rock'n'rollu mity bywają potężniejsze niż prawda, definiując wizerunek artystów na całe dekady. Krwawa opowieść o tym, jak Alice Cooper odgryzł głowę kurczakowi na scenie, wstrząsnęła opinią publiczną. Prawda jest jednak taka, że historia niewinnego kurczaka, który stworzył legendę króla horror rocka, narodziła się z fatalnej pomyłki.

Alice Cooper i inni rockmani w przebraniach Halloween

i

Autor: Archiwum serwisu

Kurczak, który stworzył potwora

Są w historii rocka momenty, które obrastają tak gęstą legendą, że prawda staje się jedynie jedną z możliwych wersji. Trzynastego września 1969 roku na festiwalu Toronto Rock and Roll Revival scena stała się areną dla jednego z takich mitów. Podczas występu kapeli Alice Cooper, w ogniu scenicznego amoku, na deski wtargnął żywy kurczak. Wokalista, Vincent Furnier, chłopak z Detroit bez żadnego doświadczenia w hodowli drobiu, naiwnie założył, że ptaki po prostu potrafią latać. Chwycił więc stworzenie i z rozmachem posłał je w stronę publiczności, oczekując majestatycznego lotu nad morzem głów. Rzeczywistość okazała się o wiele bardziej brutalna. Kurczak spadł prosto w rozgorączkowany tłum, który w mgnieniu oka rozszarpał go na strzępy. Następnego dnia nagłówki gazet krzyczały krwawą czcionką, oskarżając Coopera o odgryzienie ptakowi głowy i picie jego krwi. Była to oczywiście kompletna bzdura.

Narodziny legendy Alice Coopera

Zanim zespół zdążył sklecić jakiekolwiek sprostowanie, rozdzwonił się telefon. Po drugiej stronie był ich mentor i szef wytwórni, sam Frank Zappa. Jego rada była krótka i precyzyjna niczym gitarowy riff:

Nikomu nie zaprzeczaj. Oni to kochają.

W tym momencie Cooper i jego załoga zrozumieli, że w ich ręce wpadł potężny ładunek wybuchowy. Zamiast gasić pożar absurdalnych plotek, postanowili dolać do niego benzyny. Ta zmyślona historia stała się kamieniem węgielnym pod budowę upiornego teatru Alice Coopera, na zawsze cementując jego status niekwestionowanego króla horror rocka.

Garaż 14 | ESKA ROCK

Kto naprawdę podrzucił kurczaka na scenę?

Choć oficjalna wersja przez dekady mówiła o nieszczęśliwym zbiegu okoliczności, za kulisami tej historii kłębią się sprzeczności. Manager zespołu, Shep Gordon, po latach zrzucił maskę w dokumencie „Supermensch”, przyznając, że to on podrzucił kurczaka na scenę. Chciał w ten sposób wywołać skandal i przebić się z zespołem na pierwsze strony gazet. Ta opowieść zupełnie nie zgadza się z relacjami muzyków, którzy snuli najróżniejsze wersje. Raz ptak miał błąkać się po zapleczu, innym razem kurczaki o imionach Larry i Pecker były niemal domowymi pupilami grupy. Pikanterii dodaje fakt, że zespół już wcześniej miał na koncie solidne prowokacje. Na koncertach regularnie rozrywali poduszki skradzione z hoteli Holiday Inn, a następnie rozdmuchiwali pióra scenicznymi armatkami CO2, tworząc istne pierzaste zamiecie.

John Lennon był świadkiem skandalu

Całemu przedstawieniu z pierwszych rzędów przyglądały się ikony kontrkultury, czyli John Lennon i Yoko Ono. Podobno para odebrała cały incydent jako formę radykalnego happeningu artystycznego, co tylko podbiło jego rangę w alternatywnym świecie. Ten akt scenicznej przemocy, niezależnie od jego genezy, stanowił otwarty bunt. Był to środkowy palec wymierzony w dominującą erę hipisowską i jej hasła „peace and love”. Alice Cooper z premedytacją wbił szpilę w serce tej utopii, a brutalna śmierć jednego kurczaka stała się jego najpotężniejszym manifestem.

"Ja nigdy, ale Alice mógł to zrobić". Jak Cooper budował swój krwawy mit?

Legenda o kurczaku przez ponad czterdzieści lat żyła własnym życiem, a sam Cooper serwował ją w setkach wywiadów, za każdym razem podkręcając głośność detali. Czasami w opowieści pojawiali się fani na wózkach inwalidzkich siedzący pod sceną, innym razem zmieniała się liczba ptaków. Przyciśnięty do muru przez Toma Snydera w 1981 roku i zapytany wprost, czy kiedykolwiek zabił kurczaka, Cooper odpowiedział z diabolicznym uśmiechem: „Ja nigdy, ale Alice mógł to zrobić”. W ten sposób po mistrzowsku zatarł granicę między sobą a scenicznym alter ego. Brak twardych dowodów, w tym nagrań wideo, których nikt nie zrobił, ponieważ wszystkie kamery były skierowane na Lennona, tylko umocnił potęgę tego mitu.

Paradoks polega na tym, że to publiczność i media stworzyły potwora, a Alice Cooper jedynie przyjął rolę, którą mu napisano. Incydent z Toronto stał się paliwem rakietowym jego kariery, przyciągając pod sale koncertowe protestujących obrońców praw zwierząt, co tylko wzmacniało jego wizerunek wyrzutka. Dopiero w ostatnich latach Cooper zaczął tonować narrację, przyznając, że wszystko było wynikiem fatalnego wypadku i jego ignorancji. Mimo to historia niewinnego kurczaka rzuconego na pożarcie tłumowi na zawsze pozostanie aktem założycielskim pewnego gatunku. I tak oto, w chaosie piór i krzyku, narodził się horror rock, a wszystko przez jednego kurczaka, który nie potrafił latać.

Galeria: Alice Cooper jako aktor! Oto filmy, w których zagrał “Król shock rocka”!