To już w 2022 roku Phil Collins wraz z zespołem Genesis zagrali ostatni koncert na swojej pożegnalnej trasie koncertowej. Po finalnym występie w Londynie słynny perkusista na dobre zszedł ze sceny i zaszył się w swoim domu. Już na tym etapie nie był tajemnicą fakt, że muzyk nie jest w najlepszej kondycji zdrowotnej - Collins występował siedząc, nie grał także na bębnach, w czym zastępował go jego syn.
Sam zainteresowany nie ukrywał, że to lata spędzone za zestawem perkusyjnym, siedzenie w nieodpowiedniej pozycji, przyczyniło się do jego problemów: zaczął on zmagać się z bólem i sztywnością szyi i choć przeszedł konieczny zabieg, to ten nie powiódł się, powodując u niego utratę czucia w palcach. Pomimo tego artysta zgodził się wystąpić w dokumencie na temat swojej osoby, a w wywiadzie z wiosny ubiegłego roku przyznał, że z jego zdrowiem naprawdę nie jest najlepiej, a on sam nie ma apetytu na tworzenie nowej muzyki. Jeszcze bardziej niepokojące wieści obiegły przestrzeń publiczną w lipcu ubiegłego roku. Wtedy to tabloidy poinformowały, że Phil Collins trafił do hospicjum. Zdementował to jednak rzecznik perkusisty, który potwierdził, że przebywa on w szpitalu, jednak w związku z operacją kolana.
Phil Collins postawił na szczerość w nowym wywiadzie
Teraz zaś to stacja BBC stworzyła czteroodcinkowy podcast o słynnym bębniarzu, a to z okazji jego zbliżających się 75. urodzin. Ostatni epizod, mający formę rozmowy Collina z dziennikarką Zoe Ball zostanie opublikowany 26 stycznia. Jego fragmenty już trafiły natomiast do sieci, a muzyk mówi w nim o swoim zdrowiu.
Phil przyznał, że na ten moment ma on 24-godzinną pomoc medyczną, która pilnuje, aby przyjmował on wszystkie konieczne leki. Jak stwierdził artysta szczerze, wszystko to, co mogło pójść nie tak z jego zdrowiem rzeczywiście poszło nie tak. Wspomniał on także o operacji kolana mówiąc, że dzięki niej może się nieco lepiej poruszać, wciąż jednak przy pomocy kul.
Okazuje się przy tym, że jeszcze całkiem niedawno Collins zmagał się z nałogiem alkoholowym. Jak przyznał, dopiero co świętował dwa lata w trzeźwości - nie ukrywa przy tym, że w używkach szukał ucieczki od problemów ze swoją kondycją. Wyznał, że w jego przypadku nałóg polegał na tym, że pił bardzo dużo w ciągu dnia i choć nie upijał się do nieprzytomności, to zdarzało mu się upaść. Nałóg spowodował jednak, że muzyk miał problemy z nerkami, które przestawały działać, do tego w tym wszystkim zachorował na COVID-19.
Co ciekawe, w udostępnionym fragmencie Phil Collins mówi, że po tym, gdy udało mu się w pewnym stopniu wrócić do bycia bardziej mobilnym, pojawiła się u niego chęć tworzenia nowej muzyki! Jak stwierdził, chciałby zacząć coś robić w tej materii, aby samemu się przekonać, czy jest jeszcze w stanie cokolwiek wartościowego nagrać.