Phil Collins najbardziej ceni sobie The Beatles! Zaskakujący związek perkusisty ze słynnym zespołem

2026-01-29 12:20

Gdy przejrzy się życiorysy największych gwiazd muzyki, to szybko okaże się, że każda z nich miała swojego idola, kogoś, kto natchnął ich do działania w tej branży. Phil Collins na przykład, dziś jeden z najważniejszych perkusistów w historii, od zawsze był wielkim fanem The Beatles. Jego związki z grupą są zaskakujące!

Phil Collins

i

Autor: Philippe Roos/ CC BY-SA 2.0

Phil Collins od najmłodszych lat był blisko świata muzyki - gdy miał pięć lat, dostał na urodziny pierwszy zestaw perkusyjny i kiedy tylko mógł, grał i ćwiczył. Jego ulubionym zespołem szybko stali się The Beatles, a idolem bębniarz grupy - Ringo Starr. Mały Phil postanowił zrobić co tylko się da, by być jak najbliżej podziwianej formacji - dlatego też jako zaledwie 14-latek zdecydował się wziąć udział w nagraniach filmu Beatlesów - A Hard Day's Night z 1964 roku. Collins zagrał jednego z krzyczących nastolatków podczas sekwencji koncertu, niestety, jego nazwisko nie zostało uwzględnione w napisach końcowych. Historia pokazała, że podobna sytuacja miała spotkać perkusistę ze strony jednego z muzyków słynnej grupy kilka lat później....

The Beatles - 5 ciekawostek o “Sgt. Pepper's Lonely Hearts Club Band” | Jak dziś rockuje?

Współpraca, do której jednak nie doszło

W 1970 roku, już po zakończeniu działalności The Beatles, gitarzysta George Harrison rozpoczął karierę solową, wydając, kultowy już dziś album All Things Must Pass. W nagraniach wydawnictwa brało udział całe grono gwiazd, chociażby Eric Clapton, a także... Collins!

Muzyk był jeszcze przed dołączeniem do Genesis, a już po odejściu z grupy Flaming Youth, gdy wziął udział w sesjach nagraniowych do pierwszego autorskiego wydawnictwa eks Beatlesa. Niespełna 19-latek został zaangażowany do gry na perkusji w kompozycji Art of Dying, co uważał za swoją wielką szansę i najbliższy z, wtedy już, możliwych sposobów na bycie blisko klimatu uwielbianego zespołu. Niestety, marzenia Phila szybko legły w gruzach - gdy płyta ujrzała światło dzienne, młody perkusista przekonał się, że jego nazwisko... ponownie zostało pominięte wśród wymienionego personelu. Dopiero po latach Collins zdecydował się zapytać Harrisona o taki stan rzeczy, w odpowiedzi na to artysta miał mu wysłać nagranie jego partii, które sam zainteresowany określił jako "naprawdę słabe i zawstydzające". Gdy perkusista przeprosił, Harrison powiedział mu, że zapis to tylko żart, na który łatwo dał się nabrać! Nazwisko Collina zostało ostatecznie uwzględnione wśród personalu pracującego nad All Things Must Pass w wydaniu jubileuszowym z 2001 roku.

Oto 5 ciekawostek o albumie “No Jacket Required” Phila Collinsa:

Listen on Spreaker.