Muzyka heavy metalowa ma swoich co najmniej kilku bohaterów. Za prawdziwego "Księcia" tego gatunku, nazywanego też "Księciem Ciemności" uznaje się Ozzy'ego Osbourne'a - i dziś już nikt raczej nie zaprzecza temu twierdzeniu.
Ozzy miał okazję współpracować w ramach swojej solowej kariery z inną ikoną klasycznego, brytyjskiego heavy metalu. Mowa o Lemmym Kilmisterze. Osbourne nigdy nie ukrywał, że podziwia frontmana Motörhead i sam zespół - Ozz jeszcze za życia otwarcie wskazywał właśnie tę formację jako swoją heavy metalową wszech czasów! Już po śmierci Lemmy'ego "Książę Ciemności" nie krył żalu i często wspominał zmarłego przyjaciela w wywiadach. Twierdził on, że jest przekonany, że Kilmister był jedyny w swoim rodzaju - nie tylko on ma takie zdanie.
Nigdy już kogoś takiego nie będzie?
Taką właśnie opinię w rozmowie z portalem Australian Musician wyraziła osoba, która miała okazję wyjątkowo dobrze poznać Kilmistera. Mowa o gitarzyście Philu Campbellu, który był częścią składu Motörhead od 1984 roku, aż do samego końca działalności zespołu, która nastąpiła w grudniu 2015 roku, wraz ze śmiercią Lemmy'ego.
Campbell w wywiadzie mówił otwarcie o wyjątkowości frontmana formacji. Jak wspominał, miał on szczególny, jedyny w swoim rodzaju kontakt z fanami i fankami, do tego był osobą niezwykle szczerą, a przy tym serdeczną i dobrą. Phil był zdania, że nigdy już w muzyce nie pojawi się ktoś taki, jak Lemmy. Gitarzysta miał na myśli tak podejście zmarłego kolegi do branży, jego umiejętności tekściarskie i kompozytorskie czy jedyne w swoim rodzaju zwyczaje, do których należała... gra na automatach za kulisami koncertów!
Campbell nie ukrywał, że brakowało mu Lemmy'ego. Zaznaczał jednak, że cieszy go tak duże uznanie dla twórczości Kilmistera i fakt, że jego dziedzictwo jest nadal i tak bardzo żywo czczone.
Nie będzie drugiego takiego Lemmy'ego w najbliższym czasie. Ale tak, najważniejsze jest to, że jest czczony i pamiętany. I tak, słusznie, bo moim zdaniem był ikoną rock and rolla - powiedział Phil Campbell.
Phil Campbell zmarł 13 marca 2026 roku po długiej walce o swoje zdrowie. W ostatnim czasie muzyk przebywał w szpitalu, gdzie przeszedł operację, trafił jednak na oddział intensywnej terapii. Informacja o śmierci Campbella pojawiła się w mediach społecznosciowych formacji Phil Campbell and the Bastard Sons w sobotę 14 marca.