"Nigdy nie będzie drugiego takiego, jak Lemmy". Tak Phil Campbell wspominał frontmana grupy Motörhead

2026-03-14 20:11

Choć niektórym może być ciężko w to uwierzyć, to w grudniu ubiegłego roku minęło równo dziesięć lat od nagłej, zupełnie niespodziewanej śmierci Lemmy'ego Kilmistera. Muzyk wciąż postrzegany jest jako postać niezwykła, szczególnie znacząca dla heavy metalu. Nie brak opinii, że "drugi Lemmy" nigdy się w muzyce nie pojawi. Z czego wynika to przekonanie? Zdradził to zmarły niecałe 16 lat po Lemmym Phil Campbell.

Phil Campbell nie żyje

i

Autor: Romana Makówka

Muzyka heavy metalowa ma swoich co najmniej kilku bohaterów. Za prawdziwego "Księcia" tego gatunku, nazywanego też "Księciem Ciemności" uznaje się Ozzy'ego Osbourne'a - i dziś już nikt raczej nie zaprzecza temu twierdzeniu.

Ozzy miał okazję współpracować w ramach swojej solowej kariery z inną ikoną klasycznego, brytyjskiego heavy metalu. Mowa o Lemmym Kilmisterze. Osbourne nigdy nie ukrywał, że podziwia frontmana Motörhead i sam zespół - Ozz jeszcze za życia otwarcie wskazywał właśnie tę formację jako swoją heavy metalową wszech czasów! Już po śmierci Lemmy'ego "Książę Ciemności" nie krył żalu i często wspominał zmarłego przyjaciela w wywiadach. Twierdził on, że jest przekonany, że Kilmister był jedyny w swoim rodzaju - nie tylko on ma takie zdanie.

Metalowe albumy wszech czasów / Eska Rock

Nigdy już kogoś takiego nie będzie?

Taką właśnie opinię w rozmowie z portalem Australian Musician wyraziła osoba, która miała okazję wyjątkowo dobrze poznać Kilmistera. Mowa o gitarzyście Philu Campbellu, który był częścią składu Motörhead od 1984 roku, aż do samego końca działalności zespołu, która nastąpiła w grudniu 2015 roku, wraz ze śmiercią Lemmy'ego.

Campbell w wywiadzie mówił otwarcie o wyjątkowości frontmana formacji. Jak wspominał, miał on szczególny, jedyny w swoim rodzaju kontakt z fanami i fankami, do tego był osobą niezwykle szczerą, a przy tym serdeczną i dobrą. Phil był zdania, że nigdy już w muzyce nie pojawi się ktoś taki, jak Lemmy. Gitarzysta miał na myśli tak podejście zmarłego kolegi do branży, jego umiejętności tekściarskie i kompozytorskie czy jedyne w swoim rodzaju zwyczaje, do których należała... gra na automatach za kulisami koncertów!

Campbell nie ukrywał, że brakowało mu Lemmy'ego. Zaznaczał jednak, że cieszy go tak duże uznanie dla twórczości Kilmistera i fakt, że jego dziedzictwo jest nadal i tak bardzo żywo czczone.

Nie będzie drugiego takiego Lemmy'ego w najbliższym czasie. Ale tak, najważniejsze jest to, że jest czczony i pamiętany. I tak, słusznie, bo moim zdaniem był ikoną rock and rolla - powiedział Phil Campbell.

Phil Campbell zmarł 13 marca 2026 roku po długiej walce o swoje zdrowie. W ostatnim czasie muzyk przebywał w szpitalu, gdzie przeszedł operację, trafił jednak na oddział intensywnej terapii. Informacja o śmierci Campbella pojawiła się w mediach społecznosciowych formacji Phil Campbell and the Bastard Sons w sobotę 14 marca.