Można śmiało stwierdzić, że w czwartek 23 kwietnia w historii polskiej muzyki zamknął się niezwykle szczególny rozdział. Tego dnia właśnie Mariusz Duda - wokalista, autor tekstów, kompozytor i aranżer, a do tego oczywiście frontman formacji kluczowej dla rodzimego rocka - Riverside - wydał zaskakujące oświadczenie.
Muzyk poinformował za jego pośrednictwem, że po 25 wspólnych latach podjął decyzję o odejściu z zespołu. Z jego słów wynika, że od jakiegoś czasu atmosfera w grupie nie była najlepsza, co przekładało się na pracę nad nowym materiałem, dlatego też zamierza teraz skupić się na własnych projektach, jak Lunatic Soul. Duda dał do zrozumienia, że nie z każdym z Riverside pozostaje w dobrych stosunkach, a poruszając kwestię przyszłości formacji napisał: "nie widzę żadnej możliwości, by zespół dalej działał w dotychczasowym składzie. A wznowienie działalności w innym składzie byłoby sprawą mocno skomplikowaną".
Odpowiedzieć na to zdecydował się perkusista Riverside, Piotr Kozieradzki, zamieszczając na swoim koncie na Facebooku wymowny komentarz: ""Jak człowiek, który nie zakładał zespołu może go rozwiązać? A to ciekawe 🙂". W czasie, gdy Mariusz Duda wydał oświadczenie, bębniarz przebywał w szpitalu, który opuścił dopiero 27 kwietnia.
ZOBACZ TAKŻE: Mariusz Duda ODCHODZI z Riverside po 25 latach!
Michał Łapaj wydał oświadczenie w sprawie sytuacji wokół Riverside
Niecały tydzień po wokaliście na własny komentarz w całej tej sprawie zdecydował się klawiszowiec. Michał Łapaj już w pierwszych słowach oświadczenia daje do zrozumienia, że stanowisko Dudy było zaskoczeniem także dla niego. W dalszej części muzyk wprost pisze, że rzeczywiście, między pewnymi członkami Riverside doszło do konfliktu, którego nie udało się rozwiązać, zaznacza on jednak, że nie był jego stroną.
W ostatnich dniach pojawiło się wiele słów i interpretacji dotyczących sytuacji w zespole. Rozumiem, że mogą one budzić różne emocje i pytania. Z chłopakami znamy się ponad 20 lat i jak w każdych relacjach - tworzyliśmy coś fajnego, ale były również sprawy do rozwiązania, tematy trudne wymagające woli porozumienia po obu stronach, a w tym wszystkim - różne charaktery. Do pewnego momentu te różnice były tym, co tworzyło i napędzało nas jako zespół. Nie ma ludzi idealnych i czarno-białych sytuacji. Niestety narastający konflikt pomiędzy niektórymi członkami zespołu i brak porozumienia tym razem okazał się nie do przeskoczenia. Chciałbym jednak odciąć się od spekulacji, że jestem stroną tego konfliktu. Wierzę, że większość trudnych sytuacji da się rozwiązać, jeśli jest taka gotowość. Czasami również drogi ludzi się rozchodzą i każdy podejmuje decyzje zgodne ze swoimi potrzebami. Szanuję to. Nie chciałbym jednak, żeby interpretacje i niedopowiedzenia przyćmiły to, co razem stworzyliśmy jako zespół - pisze Michał Łapaj.
Łapaj skupia się na podziękowaniu przede wszystkim fanom i fankom i pisze, że to interakcji z nimi będzie mu brakowało najbardziej. Z oświadczenia klawiszowca zdaje się jednak wybrzmiewać ton, wskazujący, że w historii polskiej muzyki naprawdę zamknął się rozdział pod tytułem "Riverside". Muzyk zaznacza jednak, że "Życie potrafi pisać różne scenariusze - zobaczymy, co przyniesie czas" i zapowiada, że zamierza dalej tworzyć, komponować, pracować przy muzyce do gier i filmów oraz rozwijać swoją działalność solową.
Poniżej pełne oświadczenie Michała Łapaja: