Metallica

i

Autor: Szymon Bijak

Koncerty w Polsce

Metallica zagrała drugi koncert w Warszawie. Kapryśna pogoda i muzyczna niespodzianka po polsku [RELACJA]

Polscy fani Metalliki pierwszy weekend lipca z pewnością mogą zaliczyć do udanych. Muzycy grupy, w trakcie drugiego koncertu na Stadionie Narodowym w Warszawie, potwierdzili, że są w znakomitej formie.

Relacja z drugiego koncertu Metalliki w Warszawie

Inna setlista, inne supporty oraz... inna pogoda. 7 lipca w Warszawie warunki atmosferyczne, w porównaniu do piątku, nie rozpieszczały zbytnio fanów, którzy przyjechali na Metallikę do stolicy z całego kraju. Na szczęście nie zmieniło się jedno: grupa znakomicie bawiła się na scenie. I to, rzecz jasna, udzieliło się także publiczności.

Zanim główni bohaterowie - James Hetfield, Kirk Hammett, Rob Trujillo i Lars Ulrich - zaczęli grać, na Stadionie Narodowym zaprezentowały się dwie amerykańskie kapele: Ice Nine Kills oraz Five Finger Death Punch. Podobnie, jak Mammoth WVH i Architects, nie miały one łatwego zadania. Chodziło głównie o nagłośnienie, które - jak dobrze wiemy - na warszawskim obiekcie zależy od wielu czynników i często jest dalekie od ideału. Ekipa Metalliki w tym roku z tym wyzwaniem sobie nawet nieźle poradziła (lepiej pierwszego niż drugiego wieczoru), ale supporty nie wyszły z tej batalii zwycięsko. Trudno, ale nie oszukujmy się: wszyscy i tak czekali na muzyczne danie główne. 

Metallica - 5 ciekawostek o albumie "Master of Puppets" | Jak dziś rockuje?

Najsłynniejszy metalowy zespół wszech czasów wyszedł na scenę przy intro "The Ecstasy of Gold", bez którego ciężko sobie od lat wyobrazić ich koncert. Zaczęli od debiutu i utworu "Whiplash", który jako opener nie może równać się z "Creeping Death", ale i tak wprowadził publiczność w niemałą ekstazę. Później było jeszcze lepiej, bo w secie pojawiły się dwa utwory z krążka "Ride the Lightning": najpierw "For Whom The Bell Tolls" (z obowiązkowo "kroczącym" Robem), a później tytułowy, który został ubarwiony odpowiednimi wizualizacjami. 

Z ostatniego albumu "72 Seasons", podobnie jak 5 lipca, usłyszeliśmy trzy kompozycje. Bardziej zwarte "Lux Æterna" i "Too Far Gone?" oraz - dla przeciwwagi - "Inamoratę", czyli najdłuższy utwór w dyskografii (notabene, na żywo jeszcze zyskał).

Z rzeczy mniej oczywistych panowie z Metalliki w trakcie drugiego koncertu w Warszawie uraczyli fanów dawką materiału z drugiej połowy lat dziewięćdziesiątych. Mowa o "Until it Sleeps" oraz "No Leaf Clover". Jak już jesteśmy przy tej dekadzie, to z kultowego "Czarnego albumu" tym razem umieścili "Wherever I May Roam" (to jest absolutny killer!) oraz na sam koniec "Enter Sandman" (wówczas wypuszczono żółto-czarne piłeczki).

Muzyczna niespodzianka po Polsku

Tradycją koncertów Metalliki w ostatnich latach są improwizacje Kirka Hammetta i Roba Trujillo. W niedzielny wieczór w Warszawie obiecali "special stuff". I rzeczywiście tak było. W przeszłości basista Metalliki zaśpiewał "Wehikuł czasu" Dżemu oraz "Sen o Warszawie" Czesława Niemena. Teraz do tego grona dołączyło "Kocham cię kochanie moje", wielki przebój Maanamu. Czegoś takiego przecież robić nie muszą, więc tym bardziej wypada docenić (nawet jeśli miejscami wyszło to niemrawo). Widać było doskonale, że muzycy świetnie czują się w Polsce. Uśmiech z ich twarzy w trakcie tegorocznych koncertów na Stadionie Narodowym nie schodził. James Hetfield, po zakończeniu drugiego występu, zapowiedział, że wrócą do nas "niebawem". Trzymamy więc za słowo!

Zobaczcie zdjęcia z piątkowego koncertu Metalliki w Warszawie:

Organizatorem wydarzenia było Live Nation

Występ, który się nie dłużył

Setlista drugiego wieczoru, zaryzykuję takie stwierdzenie, była nawet lepsza niż ta piątkowa. Instrumentalny "The Call of Ktulu" zabrzmiał majestatycznie ("Tęsknimy Cliif" - powiedział po wykonaniu tego utworu Hetfield, mając na myśli nieżyjącego basistę Cliffa Burtona), "Blackened" to numer z cyklu "ciężko usiedzieć na miejscu", a "One" (poprzedzony wojennymi odgłosami) to klasyk nad klasykami, który nigdy się nie znudzi!

Niecałe dwie godziny koncertu Metalliki zleciały bardzo szybko. Jest to bardzo istotne. Występ, ani przez moment, się nie dłużył. I nikt nie mógł wyjść z warszawskiego stadionu zawiedziony.

Cztery lata musieliśmy czekać na to, żeby muzycy Metalliki ponownie odwiedzili Polskę. Warto jednak było uzbroić się w cierpliwość, bo zespół potwierdził, po raz kolejny, że od dawna jest w koncertowej ekstraklasie i że nie zamierza jej bynajmniej w najbliższej przyszłości opuszczać. Miejmy teraz tylko nadzieję, że wrócą nad Wisłę trochę szybciej. Bo oglądanie Hetfielda i spółki na żywo to czysta przyjemność!

Setlista:

  1. Whiplash
  2. For Whom the Bell Tolls
  3. Ride the Lightning
  4. Until It Sleeps
  5. Lux Æterna
  6. Too Far Gone? (followed by Kirk & Rob's doodle: Maanam's "Kocham Cię, Kochanie Moje")
  7. Welcome Home (Sanitarium)
  8. Wherever I May Roam
  9. The Call of Ktulu
  10. No Leaf Clover
  11. Inamorata
  12. Blackened
  13. Moth Into Flame
  14. One
  15. Enter Sandman

Organizatorem wydarzenia jest Live Nation.

Oto najlepsze albumy Metalliki:

Listen on Spreaker.