King Gizzard & The Lizard Wizard świętują premiery TRZECH nowych albumów

i

Autor: Materiały prasowe - fot. Jason Galea King Gizzard & The Lizard Wizard zaskakują!

King Gizzard & The Lizard Wizard świętują premiery TRZECH nowych albumów

2022-10-14 13:51

Australijska grupa King Gizzard & The Lizard Wizard nie ma sobie równych – październik to miesiąc TRZECH nowych albumów wydanych za pośrednictwem ich własnej wytwórni KGLW.

Do tej pory ukazały się „Ice, Death, Planets, Lungs, Mushrooms And Lava” (7.10) i „Laminated Denim” (12.10), natomiast 28.10 światło dzienne ujrzy „Changes”. Ten ostatni album będzie łącznie już piątym (!) wydanym przez zespół w tym roku. Grupa zapowiedziała wydawnictwa teledyskiem do piosenki „Ice V”.

Obecnie zespół koncertuje w Ameryce Północnej, przemierzając cały kontynent i grając w największych do tej pory salach koncertowych. Już 11 marca 2023 roku zespół zawita do Polski, aby dać show w warszawskiej Progresji.

Proces nagrań

W Gizzverse sprawy toczą się naprawdę szybko – jeszcze zanim Stu Mackenzie i jego koledzy z zespołu ukończyli pracę nad ostatnim podwójnym albumem „Omnium Gatherum”, już mieli zarys następnej płyty. Grupa postanowiła podejść do procesu twórczego w nieco inny sposób niż do tej pory – zamiast wcześniej przygotowywać piosenki i pomysły, planowali stworzyć całą muzykę razem, na miejscu w studiu. Grupa spędziła w studio siedem dni, poświęcając jeden dzień na każdy tryb i tempo: – Oczywiście każdego dnia brzmiało to inaczej, ponieważ każdy dzień był w innej skali i innej częstotliwości uderzeń na minutę 

Zabawa trwała 4-5 godzin każdego dnia. Mackenzie przesłuchał nagrań po zakończeniu sesji, łącząc je w utwory, które znalazły się na 21. studyjnym albumie King Gizzard & The Lizard Wizard, „Ice, Death, Planets, Lungs, Mushrooms And Lava”. Po zebraniu instrumentów z ich jam sessions, Mackenzie i jego koledzy z zespołu zaczęli dogrywać flet, organy, perkusję i dodatkową gitarę. Teksty piosenek były dziełem całej grupy: – Mieliśmy edytowalny arkusz Google, nad którym wspólnie pracowaliśmy – mówi Mackenzie. – Większość chłopaków z zespołu napisała wiele tekstów; moim zadaniem było zaaranżowanie tego wszystkiego i poskładanie w całość. Rezultatem tego radykalnego, eksperymentalnego procesu twórczego jest jedno najbardziej nieprzewidywalnych wydawnictw zespołu.

Depeche Mode - przełomowe single zespołu / Eska Rock

Październikową trylogię zamknie album „Changes”

Przez pół dekady grupę nawiedzał pewien nieuchwytny projekt, którego idea pojawiła się w zapracowanym 2017 roku. W ciągu zaledwie dwunastu miesięcy nagrali i wydali pięć innych albumów z nowym materiałem, ale wciąż planowali do niego wrócić. Grupa porzuciła „Changes” i zamiast tego przygotowała urzekającą „Gumboot Soup” (ostatni z pięciu albumów, które zespół wydał w 2017 roku), a następnie szybko została usidlona przez około osiem innych dziwacznych pomysłów, które skierowały ich w nieskończenie nowe kierunki. Koncepcja „Changes” wciąż jednak czekała na swój moment.

Na dobre rzeczy trzeba czasem poczekać – płyta „Changes” jest warta każdej z 2 628 000 minut, które zainwestowali w nią King Gizzard & The Lizard Wizard. Przesiąknięty ciepłym brzmieniem R’n’B z lat 70., prowadzony przez proste zmiany akordów, „Changes” to popowy cud, w którego blasku zatopimy się już 28 października. Płyta zamyka tegoroczne muzyczne wojaże grupy.

Myślę o „Changes” jako o cyklu piosenek. Każda piosenka jest zbudowana wokół progresu jednego z akordów – każdy utwór jest jak wariacja tego tematu. Nie wiem, czy w tamtym czasie dysponowaliśmy już muzycznym słownictwem, które pomogłoby nam dokończyć ten pomysł. Część z piosenek nagraliśmy jeszcze wtedy, na przykład wersję „Exploding Suns”, która znajdzie się na gotowym albumie. Ale kiedy sesje się kończyły, po prostu czułem, że to jeszcze nie koniec. To było niczym jeden z tych pomysłów, który siedzi w twojej głowie, ale po prostu nie możesz go dosięgnąć. Wówczas nie wiedzieliśmy jeszcze, jak zrobić to, co chcieliśmy zrobić. Niekoniecznie jest to nasza najbardziej złożona płyta, ale każdy mały kawałek i każdy dźwięk, który słyszysz, był przemyślany – mówi Mackenzie.