Morrissey odwołał koncert z powodu... słabego snu. "Piekło nie do opisania"
To już tradycja, że trasa koncertowa Morrisseya nie może obejść się bez skandalu, ale tym razem wokalista postawił poprzeczkę naprawdę wyjątkowo wysoko. Artysta znany jest z tego, że regularnie odwołuje koncerty. Zebrane dane przez serwis Consequence of Sound nie pozostawiają co do tego złudzeń. Od 2012 Morrissey zagrał tylko 70 proc. z zaplanowanych koncertów.
Powody były naprawdę różne. Wokalista wskazywał m.in. na logistykę, choroby czy "toksyczne zatrucie pokarmowe". Do tego grona dołączył teraz... hałas w pobliżu hotelu.
Koncert w hiszpańskiej Walencji, który miał się odbyć 12 marca 2026, został odwołany w ostatniej chwili. Na oficjalnej stronie Morrisseya pojawiły się aż trzy oświadczenia w tym temacie.
– Po dwudniowej podróży samochodem, Morrissey dotarł do hotelu w Walencji późno w środę. Jakakolwiek forma snu lub odpoczynku w ciągu nocy była niemożliwa ze względu na hałas festiwalowy, głośne śpiewy techno oraz ogłoszenia przez megafony. To doświadczenie pozostawiło Morrisseya w stanie katatonicznym – mogliśmy przeczytać w pierwszym z nich. Później potwierdzono, że występ w Palau de les Arts Reina Sofía nie dojdzie ostatecznie do skutku. – Zaplanowany na dziś koncert w Walencji stał się niemożliwy do zrealizowania z powodu skrajnego braku snu. Morrissey przyjechał samochodem z Mediolanu do Walencji, jednak z powodu hałasu nie był w stanie odpocząć na miejscu.
Potem Morrissey określił wspomniany hotel jako "piekło nie do opisania". – Powrót do zdrowia zajmie mi rok. I jest to niedopowiedzenie – podsumował.
Morrissey powrócił z nowym albumem
Morrissey, po sześciu latach przerwy, powrócił z kolejnym studyjnym wydawnictwem. Krążek zatytułowany Make-Up Is a Lie, na którym znalazło się 12 premierowych kompozycji, ukazał się na rynku 6 marca 2026 nakładem Sire/Warner Records.
Materiał został zarejestrowany we francuskim La Fabrique Studios w 2023. Za produkcję całości odpowiada Joe Chiccarelli, znany ze współpracy z The White Stripes czy The Strokes.