"To było straszne do oglądania". Duff McKagan wspomina Scotta Weilanda i jego walkę z nałogami
Supergrupa Velvet Revolver, założona w 2002 roku przez wówczas byłych muzyków Guns N' Roses – Slasha, Duffa McKagana i Matta Soruma – wraz z gitarzystą Dave'em Kushnerem, przez niemal dwa lata szukała odpowiedniego głosu. Poszukiwania zakończyły się sukcesem, gdy do składu dołączył charyzmatyczny wokalista Stone Temple Pilots, Scott Weiland. Zespół wydał dwa albumy – Contraband z 2004 oraz Libertad z 2007 – jednak w cieniu wielkich tras koncertowych rozgrywał się prawdziwy dramat. Miało to związek z uzależnianiami frontmana.
W rozmowie z Markiem Pattisonem w podcaście Finding Your Summit, basista Duff McKagan powrócił pamięcią do walki o zdrowie wokalisty.
Gdy formacja zaczęła działać na pełnych obrotach, McKagan był wolny od uzależnień od dekady i trenował sztuki walki. Weiland, widząc przemianę basisty, poprosił go o pomoc. – Zabrałem go na dwa miesiące do Lake Chelan w stanie Waszyngton, gdzie trenowaliśmy. Był tam pewien Sifu, gość, którego znałem. Pojechaliśmy tam i zatrzymaliśmy się w jego domu na szczycie wzgórza. [...] Było jak na obozie Bruce'a Lee. Coś niesamowitego. Wyciągnęliśmy Scotta z heroiny [...]. On naprawdę chciał wytrzeźwieć. Odpowiedziałem mu, że czeka go mnóstwo cierpienia. No i dał radę – powiedział basista.
Dzięki temu podczas prac nad debiutanckim krążkiem oraz pierwszej trasy koncertowej Weiland pozostawał trzeźwy. Zespół odniósł gigantyczny sukces. Niestety, dawne demony wokalisty znów dały o sobie znać.
Przy drugim albumie wszystko zaczęło się sypać. Było ciężko. [...] Patrzyliśmy na Scotta — na jego upadek i na to, jak traci żonę oraz dwójkę dzieci. To było naprawdę smutne. Znałem prawdziwego Scotta, nie tego omotanego przez narkotyki. To był świetny facet, niesamowity atleta i ogromny fan futbolu amerykańskiego. Kibicował Notre Dame. Znał wszystkie taktyki, schematy i te sprawy... Wiesz, Scott miał w sobie mnóstwo innych cech, dzięki którym przebywanie z nim było naprawdę super i dawało masę radości – dodał Duff McKagan we wspomnianym wywiadzie.
Ze względów na problemy, Weiland został zwolniony z VR w 2008 roku. Później grupa bezskutecznie szukała jego następcy. Zespół zagrał jeszcze jednorazowy koncert z wokalistą w 2012 w Los Angeles., ale do pełnej reaktywacji nigdy nie doszło. Śmierć Weilanda w 2015 sprawiła, że ten rozdział w historii Velvet Revolver został definitywnie zamknięty.
Przypomnijmy, że muzyk zmarł w wieku zaledwie 48 lat. Został znaleziony martwy w busie koncertowym (był wówczas w trasie z zespołem Wildabouts). Raport koronera wskazał, że przyczynę śmierci Weilanda było przypadkowe przedawkowanie kokainy, alkoholu i MDA. Wspomniano w nim także o astmie i miażdżycy. W 2024 Jamie Wachtel Weiland, wdowa po wokaliście, stanowczo zaprzeczyła, jakoby jej mąż zmarł z powodu przedawkowania. Wyjaśniła, że zgon nastąpił w wyniku zatrzymania akcji serca.