David Bowie - 5 ciekawostek o albumie "Station to Station" na 50-lecie wydania | Jak dziś rockuje?

2026-01-19 15:23

"Station to Station" to jeden z tych albumów, który wymyka się prostym definicjom i jednoznacznym interpretacjom. Powstał w bardzo ciężkim okresie dla Davida Bowiego, który zmagał się z uzależnieniem od narkotyków. Mimo tego wszystkiego, słuchacze otrzymali wybitne dzieło, które w styczniu 2026 kończy 50 lat!

David Bowie i historia powstania albumu Station to Station

W styczniu 1975 roku, w Electric Lady Studios, odbyły się ostatnie prace przy albumie Young Americans. Dwa miesiące później dziewiąte studyjne wydawnictwo Davida Bowiego ujrzało światło dzienne. W tamtym czasie artysta otrzymał propozycję zagrania w filmowej adaptacji powieści Człowiek, który spadł na Ziemię (autorstwa Waltera Tevisa), którą miał nakręcić Nicolas Roeg. Bowie przystał na tę ofertę. – Była to prawdopodobnie najlepsza decyzja, jaką kiedykolwiek podjęłam, nieoparta na niczym – poza wiedzą o wcześniejszej jego twórczości – powiedział. Wcielił się w główną postać Newtona, przybysza z kosmosu, który odwiedził Ziemię. Miał on konkretne zadanie: dostarczenie wody na swoją planetę zmagającą się z problem suszy.

W sierpniu 1975 prace w związku z filmem dobiegły końca. Wytwórnia RCA oczekiwała od Bowiego, który wrócił do Los Angeles, kolejnego albumu. Zwłaszcza, że kompozycja Fame odniosła spory sukces komercyjny na listach przebojów. Coś zaczęło się dziać we wrześniu.

Brian May gorzko o współpracy z Davidem Bowie. "Under Pressure" mogło brzmieć zupełnie inaczej!

Na początku roku, w Los Angeles, otwarto nowe studio, Cherokee. To przede wszystkim w tym miejscu powstał materiał na Station to Station. Głównym współpracownikiem Bowiego wciąż był gitarzysta Carlos Alomar, którego poznał na początku 1974 (muzyk odegrał ważną rolę przy okazji Young Americans). W pracach udział wzięli także: basista George Murray, perkusista Dennis Davis, gitarzysta Earl Slick czy pianista Roy Bittan. Obowiązki producenckie Bowie powierzył Harry'emu Maslinowi, z którym ściśle współpracował. – Myślę, że jest o wiele bardziej zaawansowany niż przeciętny producent. Wie bardzo dużo o sprawach technicznych. Nie wie wszystkiego, nie jest przecież inżynierem, ale zna się w temacie aranżacji utworu, umie nawiązać kontakt z ludźmi i uzyskać od nich to, czego chce… – mówił Maslin w 1976 w rozmowie z magazynem Circus

Pisząc o albumie Station to Station, nie sposób nie wspomnieć o dość kiepskiej kondycji fizycznej i psychicznej artysty. W połowie lat siedemdziesiątych Bowie był skrajnie uzależniony od kokainy. Niemal nie jadł, nie spał i żył w stanie ciągłej psychozy. Nic więc dziwnego, że praktycznie zupełnie nie pamięta sesji nagraniowych do tego albumu. – Wiem, że działo się to w Los Angeles, bo czytałem na ten temat – żartował gorzko lata później.

Niewyraźne wydawnictwo

David Bowie zawitał do studia Cherokee "tylko" z fragmentami utworów. – Zaplanowaliśmy trochę czasu na próby instrumentalne, a David i ja przećwiczyliśmy utwory, żeby ogarnąć podstawy i poczuć klimat. Większość tekstów jeszcze nie była napisana. Podobnie miała się sprawa z muzyką – zdradził producent Station to Station w David Bowie: Życie Dylana Jonesa. 

W tamtym okresie Bowie fascynował się niemieckimi zespołami takimi jak Kraftwerk czy Neu!. Chciał połączyć funkowe brzmienia z mechanicznym pulsem z Europy. Choć artysta nie był w najlepszej formie, to muzyka, która powstawała w Los Angeles, była zadziwiająco precyzyjna i nowatorska. – To był jeden z najwspanialszych albumów, jakie kiedykolwiek nagrałem... Eksperymentowaliśmy na nim tak wiele - powiedział Alomar w książce Strange Fascination Davida Buckleya. Z kolei Slick dodał od siebie: – Ten album jest trochę niewyraźny – z oczywistych powodów! Byliśmy w studiu i było szaleństwo – wiele godzin, wiele późnych nocy. Bowie nie był jedynym uzależnionym od narkotyków, ale jego problem był zdecydowanie najpoważniejszy.

Myślę, że gdybyśmy nie byli w takim stanie psychicznym, ta płyta nigdy by tak nie brzmiała. Siedzenie po dwa dni z rzędu i bycie w połowie oderwanym od rzeczywistości, po prostu rozluźniło nas do tego stopnia, że ​​byliśmy gotowi zrobić lub spróbować wszystkiego. Byliśmy cholernie skupieni. Uwielbiam tę płytę. Były rzeczy, o których nie wiedziałem, że potrafię zagrać, a David to wiedział. Wymyślił też, jak je ze mnie wyciągnąć. Nagrywanie zajęło ponad dwa miesiące, co w tamtych czasach było długim okresem – podkreślił gitarzysta Earl Slick, cytowany przez Jonesa. 

Faszystowska estetyka 

Przy okazji Station to Station, narodziło się kolejne alter ego Bowiego: The Thin White Duke (Chudy Biały Książę). Postać ta, która została wymieniona z imienia w utworze tytułowym, była kompletnym przeciwieństwem kolorowego kosmity Ziggy’ego Stardusta. Mieliśmy do czynienia z kimś chłodnym i zdystansowanym. Postać Księcia była inspirowana Thomasem Jerome'em Newtonem, humanoidalnym kosmitą ze wspomnianego filmu Człowiek, który spadł na Ziemię. Była to jedna z najbardziej złożonych, niepokojących i kontrowersyjnych kreacji w dorobku Davida Bowiego. W tym momencie należy zatrzymać się przy ostatnim z wymienionych przymiotników. Skąd wzięły się kontrowersje? Chodziło o głośne wypowiedzi artysty z tego okresu, które były interpretowane jako jawne flirtowanie z estetyką faszystowską. Wygłaszał on dość prowokacyjne i często niezrozumiałe komentarze na temat władzy czy historii. 

W drugiej połowie listopada 1975 pojawił się pierwszy singiel zapowiadający Station to Station, a mianowicie funkowy do szpiku kości Golden Years. Album ukazał się natomiast 23 stycznia 1976. Dotarł do piątego miejsca w Wielkiej Brytanii i trzeciej pozycji w Stanach Zjednoczonych. – Stanowi mieszankę duchowości i tematów monumentalnych. Wyznacza moment, w którym David Bowie porzucił status muzyka popowego i stał się odrębnym zjawiskiem – w ten sposób o płycie pisał Paul Trynka, autor książki Starman. Człowiek, który spadł na ziemię.

Station to Station stał się pomostem między amerykańskim etapem kariery Bowiego a słynną trylogią (Low, "Heroes", Lodger). Artysta postanowił uciec ze Stanów Zjednoczonych i udał się do Europy. Najpierw przeniósł się do Szwajcarii, a następnie do Berlina Zachodniego...  

Jakie ciekawostki skrywa album Station to Station? Tego dowiecie się z galerii, którą umieściliśmy na samej górze niniejszego artykułu.

Poniżej natomiast przypominamy najlepsze filmowe role Davida Bowiego: