Bon Jovi - 5 ciekawostek o albumie "7800° Fahrenheit" | Jak dziś rockuje?

2026-03-25 12:08

Zanim cały świat oszalał na punkcie utworu "Livin' on a Prayer", a plakaty z chłopakami z New Jersey zawisły w każdym nastoletnim pokoju, zespół Bon Jovi musiał przejść prawdziwy chrzest bojowy. Czas przypomnieć sobie historię powstania albumu "7800° Fahrenheit".

Bon Jovi i historia powstania albumu 7800° Fahrenheit

Po wydaniu debiutanckiego albumu w 1984 roku i sukcesie singla Runaway, wytwórnia Mercury Records natychmiast zażądała kolejnego materiału od członków Bon Jovi. Dla formacji, która dopiero zaczynała swoją karierę, oznaczało to tworzenie nowych utworów pod ogromną presję. Ekipa, dowodzona przez wokalistę Jona Bon Joviego, musiała udowodnić, że nie jest tylko "zespołem jednego przeboju".

Nagrania rozpoczęły się w styczniu 1985 w The Warehouse w Filadelfii. Muzycy weszli do studia niemal z marszu, niedługo po zakończeniu trasy koncertowej. Zespół miał zaledwie sześć tygodni na stworzenie drugiej płyty. – Nie mieliśmy czasu, żeby ją nagrać, i nie wiedzieliśmy, kim jesteśmy… Robiliśmy wszystko, co kazał producent Lance Quinn – wspominał po latach wokalista Bon Jovi w rozmowie dla magazynu Q.

Bon Jovi - największe przeboje legendy rocka lat 80.

Zespół próbował odnaleźć swoje charakterystyczne brzmienie – balansując między hard rockiem a bardziej melodyjnym graniem, dzięki któremu trafiliby do radia czy telewizji. Okres powstawania albumu 7800° Fahrenheit nie należał do najłatwiejszych. I nie chodziło wyłącznie o wspomniane naciski z zewnątrz. – Wszyscy przechodziliśmy przez trudne chwile na poziomie osobistym. To napięcie odbiło się na muzyce, którą stworzyliśmy. To nie było przyjemne doświadczenie – dodał Bon Jovi przy okazji premiery Slippery When Wet, trzeciego wydawnictwa, które okazało się prawdziwym przełomem.

Nie układała się także współpraca z Quinnem, który był odpowiedzialny za produkcję debiutu Bon Jovi wraz z Tonym Bongiovim, kuzynem lidera. – Nie był dla nas odpowiednim człowiekiem, co tylko potęgowało poczucie, że zabieramy się do tego wszystkiego źle. Nikt z nas nie chce już nigdy więcej znajdować się w takim stanie psychicznym – wyjaśnił wokalista.

7800° Fahrenheit ujrzał światło dzienne 27 marca 1985 i dotarł do 37. miejsca na amerykańskiej liście przebojów. Spędził na niej zresztą łącznie ponad 100 tygodni. Niecałe dwa lata po premierze album pokrył się platyną w Stanach Zjednoczonych. Sukces odniosły single: Only Lonely i In and Out of Love załapały się na Billboard Hot 100.

Mimo tego wszystkiego, sam zespół po latach traktował 7800° Fahrenheit bardzo po macoszemu. I dziś, patrząc na dyskografię Bon Jovi, jest to wydawnictwo dość zapomniane...

Jakie ciekawostki skrywa album 7800° Fahrenheit? Tego dowiecie się z galerii, którą umieściliśmy na samej górze niniejszego artykułu. 

Poniżej natomiast przypominamy nasze zestawienie najlepszych studyjnych płyt formacji Bon Jovi [TOP5]: