Ramones

i

Autor: East News

5 katastrofalnych decyzji w historii rocka. To im naprawdę nie wyszło na dobre

2024-01-31 11:16

Macie przed sobą trudny wybór? To może nie czytajcie tego tekstu bo jeszcze bardziej się zdenerwujecie. Albo nie, przeczytajcie! Artyści, o których tu piszemy mieli poważne potknięcia na swojej drodze kariery i może ich doświadczenie pozwoli Wam ustrzec się kłopotów? Sprawdźcie sami!

Wiele osób porównuje showbiznes do gry hazardowej. Można mieć szczęście, postawić na właściwą stylistykę, być tam gdzie trzeba we właściwym czasie albo postawić bardzo wiele i przegrać z kretesem. Wielu największych musiało nie raz zbierać się z maty i sprzątać gruzowisko własnych złych decyzji, aby ruszyć dalej. Poznajcie ich historie.

1. The Rolling Stones - Zatrudnienie gangu motocyklowego do ochrony koncertu w 1969

To zupełnie zrozumiałe, że na koncercie powinna być ochrona. Jednak chyba lepiej jest do tej roli zatrudnić wyspecjalizowaną firmę. Owszem, gang motocyklowy może siłowo utrzymać porządek, ale co, jeśli sprawy zaczną przybierać naprawdę niespodziewany obrót? Podczas koncertu Altamont Free Concert, organizowanego przez Stones’ów błędów było wiele: za mało toalet, brak jedzenia i śmiesznie wręcz niska scena. To rozjuszyło fanów. Jeden z nich, osiemnastoletni Meredith Hunter próbował się dopchać bliżej, został odsunięty przez ochronę, ale potem wrócił i wyciągnął rewolwer. Część świadków mówiła, że być pod wpływem narkotyków inni, że trzeźwy. Czy chciał strzelić do zespołu, czy do ochrony, czy w ogóle chciał strzelić, czy jedynie pogrozić? Tego się nigdy nie dowiemy. Jeden z członków Hell’s Angels natychmiast zaatakował nożem i zabił go na miejscu. Wydarzenie położyło się cieniem nie tylko na trasie, ale na całej karierze Stones’ów. Nie pomogło także to, że gang Hell’s Angels już wtedy miał bardzo złą prasę w USA. Warunki koncertu można zobaczyć na tym filmie:

2. Wytwórnia Decca Records nie podpisuje kontraktu z The Beatles – 1962

„Miałeś chamie złoty róg”, chciałoby się powiedzieć. W styczniu 1962 roku na przesłuchanie do Decca Records przyjechało czterech sympatycznych muzyków z Liverpoolu, wraz z rzutkim managerem: Brianem Epsteinem. Jednak szefowie firmy mieli powiedzieć im, że gitarowe grupy się już kończą. Podpisali kontrakt z zespołem The Tremeloes. Możemy sobie potem wyobrazić, jakie mieli miny, gdy kariera Beatles’ów nabrała tempa.

3. Teledysk, który pogrzebał karierę Billy’ego Squiera – 1984

Billy Squier w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku miał wysoką pozycję na rockowym rynku. Do tego był to czas gdy teledyski były najnowszą i najpopularniejszą formą promocji. Wielu artystów w tamtych czasów miało naprawdę słabe teledyski. Pierwotny pomysł miał pokazywać muzyka szykującego się do koncertu i następnie występującego. Tymczasem nie wyszło kolosalnie. Problemy ze znalezieniem reżysera, zatrudnienie ostatecznie choreografa do tej roli, szybko zbliżająca się zapowiadana hucznie premiera klipu i wiele innych czynników złożyło się na to, że powstał klip uznawany za jeden z najgorszych w historii. Zniszczył wizerunek artysty sprawił, że odsunęli się od niego fani. Mimo tego, że singiel był naprawdę udany to na teledysk pokazujący mężczyznę w pastelowych barwach, tańczącego w obcisłych i skąpych ciuchach nie mógł się sprzedać. Dlaczego? To czasy, gdy rock kojarzony był ze starym modelem męskości: agresywnej, silnej, absolutnie nie pozwalający sobie na wrażliwość, emocjonalność, rzeczy utożsamiane ze słabością i zniewieścieniem. Dziś raczej nikt nie miałby Squierowi tego za złe, ale w tamtych czasach zdruzgotał mu karierę.

4. Metallica atakuje fanów ściągających muzykę – 2000

Początek XXI wieku to między innymi zachłyśnięcie się szybko rozwijającym się internetem. Wraz z nim pojawiły się możliwości wymiany plików i takie narzędzia jak choćby Napster. Dzielenie się piosenkami bez płacenia za nie artystom zdecydowanie nie była w smak Metallice. Po tym jak do serwisu wyciekła piosenka „I Disappear” zdecydowali się pozwać Napstera, uznając dzielenie się plikami mp3 za piractwo. To jeszcze fani by przełknęli, ale gdy zespół dostarczył serwisowi około 30 tysięcy nazwisk i nakazał ich zablokowanie miarka się przebrała. Zespół występujący przeciwko własnym fanom – to potrafi zniszczyć wizerunek na lata. Metallica długo musiała odbudowywać zaufanie odbiorców.

5. Dee Dee Ramone postanawia zostać gwiazdą hip hopu – 1987

Członek jednej z najważniejszych grup w historii rocka, nie tylko punka, zachwycił się w latach osiemdziesiątych rozwijającą się sceną hip hopową. Nie tylko zasłuchiwał się w nagrania, ale podobno nawet zaczął ubierać się w stylu tej subkultury i tak pojawiać się na koncertach Ramones’ów. W 1987 roku odszedł z kapeli i spróbował sił jako Dee Dee King. Nagrał singiel, a w 1989 wydał płytę. Cóż… nie zażarło, będąc naprawdę delikatnym. Właściwie to katastrofa na każdym polu. Na szczęście Dee Dee otrzepał się z kurzu, wrócił do gitary basowej i punk rocka.