- 29 kwietnia 2025 r. w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie, 35-letni pacjent Jarosław W. zaatakował nożem i zabił ortopedę Tomasza Soleckiego.
- Sprawca ataku został uznany przez biegłych za niepoczytalnego, w związku z czym nie poniesie odpowiedzialności karnej i prawdopodobnie trafi do zamkniętego zakładu psychiatrycznego.
- Wdowa po lekarzu, Iwona Solecka, walczy o powołanie nowego zespołu biegłych, ponieważ nie zgadza się z opinią o niepoczytalności i obawia się o przyszłe bezpieczeństwo swoje i syna.
Zabójca doktora Tomasza Soleckiego niepoczytalny? Wdowa nie wierzy w opinię biegłych
Do tej potwornej zbrodni doszło 29 kwietnia 2025 roku w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie. Do gabinetu cenionego ortopedy, Tomasza Soleckiego, wtargnął jego były pacjent, 35-letni Jarosław W. Mężczyzna zaatakował lekarza nożem, zadając mu śmiertelne rany. Mimo wysiłków kolegów z bloku operacyjnego, doktor Solecki zmarł.
W grudniu 2025 roku Prokuratura Okręgowa w Krakowie poinformowała o przełomie w śledztwie. Biegli psychiatrzy, którzy badali Jarosława W., orzekli, że w chwili popełniania czynu był on niepoczytalny. Taka opinia oznacza, że zabójca uniknie odpowiedzialności karnej i zamiast do więzienia, trafi do zamkniętego zakładu psychiatrycznego.
Decyzja śledczych jest ciosem dla rodziny zamordowanego lekarza. Jego żona, Iwona Solecka, nie może pogodzić się z takim obrotem spraw. W rozmowie z portalem WP wyznała, że argumentacja biegłych jej nie przekonuje. – Nie twierdzę, że Jarosław W. w chwili ataku na Tomka był poczytalny, bo nie mnie to oceniać. Chciałabym jednak mieć poczucie, że zrobiono wszystko, by to zweryfikować. Absolutnie tak nie czuję – mówiła, dodając, że ma ogromne poczucie krzywdy. Rodzina złożyła wniosek o powołanie nowego zespołu biegłych, jednak prokuratura poprosiła o opinię uzupełniającą tych samych specjalistów, którzy podtrzymali swoje wcześniejsze stanowisko.
Iwona Solecka obawia się o przyszłość swoją i siedmioletniego syna. Jeśli Jarosław W. zamiast do więzienia trafi do zakładu psychiatrycznego, nie będzie wiadomo, kiedy człowiek, który miał na punkcie jej męża obsesję, wyjdzie na wolność. – Do końca swoich dni będę się zastanawiać, czy syn jest bezpieczny – wyznała w rozmowie z Wirtualną Polską.
Groził mu śmiercią na długo przed atakiem. „Zapłać 20 tysięcy albo cię zadźgam”
Jak się okazuje, tragedia, która rozegrała się w szpitalnym gabinecie, nie była zdarzeniem nagłym. Jarosław W. już wcześniej nękał doktora Soleckiego. Mężczyzna był niezadowolony z efektów operacji łokcia, którą lekarz przeprowadził w 2024 roku. W styczniu 2025 roku wtargnął do jego prywatnego gabinetu i groził mu śmiercią. – Powiedział Tomkowi: "Zapłać 20 tysięcy albo cię zadźgam" – wspomina Iwona Solecka w wywiadzie dla Wirtualnej Polski.
Przerażony lekarz próbował zgłosić sprawę na policję, jednak miał zostać zbyty. – Policjanci zapytali, czy ma dowody - nagranie albo świadków. W gabinecie lekarskim o to trudno. Po tym pytaniu Tomek zrezygnował ze zgłoszenia – relacjonuje wdowa. Jej zdaniem służby całkowicie zignorowały zagrożenie, co mogło przyczynić się do tragedii.
Dziś Iwona Solecka i jej syn każdego dnia uczą się żyć na nowo. Ból po stracie ukochanego męża i ojca jest jednak wszechobecny. – W myślach jestem na tamtym bloku operacyjnym każdej nocy. Widzę ciało Tomka, dotykam go ostatni raz. Prosiłam: nie zostawiaj mnie, bez ciebie nie dam rady – opowiadała dziennikarzowi Wirtualnej Polski.