Świat oszalał na punkcie tej gry. „Stray” może stać się grą roku 2022

2022-07-27 10:04 Błażej Grygiel
Świat oszalał na punkcie tej gry. „Stray” może stać się grą roku 2022
Autor: Annapurna Interactive / materiały prasowe

Wiemy, że internet kocha koty, ale w tym przypadku społeczność graczy dostała kota na punkcie... przygód kota!

Jest tak popularna, że w internetowym sklepie Steam w ocenach przebiła „God of War”, konsolowy przebój, na który gracze PC czekali przez lata. To wielkie osiągnięcie biorąc pod uwagę fakt, że „Stray” to niezależna produkcja stosunkowo małego zespołu. Bez fajerwerków, bez oślepiających wybuchów, bez gwiazdorskiej obsady, bez budżetu największych produkcji jak „Wiedźmin” czy „DooM”. Co zatem zadecydowało o sukcesie opowieści o zagubionym zwierzaku?

Tomek Lipiński w Esce ROCK: rozmowa o wolności, inspiracji, rzeczywistości i fascynacji młodym pokoleniem

Na sukces składa się na pewno kilka elementów. Twórcy zamiast postawienia na akcję i dynamikę wybrali opowieść oraz grę na emocjach. Tych z pewnością nie brakuje podczas rozgrywki, choć nasz bohater nie powie ani jednego słowa. Jest w końcu kotem. To także klucz do sukcesu: możliwość eksplorowania świata z takiej perspektywy. Przeglądając memy i media społecznościowe szybko można dojść do wniosku, że społeczność miłośników i miłośniczek kotów w cyberprzestrzeni jest wyjątkowo silna. Po prostu kochamy te futrzaki. Twórcy „Stray” doskonale wiedzieli, dla kogo tworzą grę.

Fabuła jest w istocie bardzo prosta: żyjący w ruinach futurystycznego miasta kot oddziela się od stada i próbuje wrócić do swojej grupy unikając niebezpieczeństw. Kierując jego poczynaniami będziemy eksplorować stworzony przez ludzi świat, gdzie ludzi już nie ma. Pozostały jedynie roboty obsługujące mega-miasto oraz tajemnicze istoty nazwane Zurk, przypominające roztocza śmiertelnie niebezpieczne potworki. Im dalej będziemy zagłębiać się w rozświetlone neonami cyberpunkowe miasto tym więcej historii poznamy. Eksploracja to clue gry, a wierne odwzorowanie ruchów kota oraz jego zachowań od początku rozczuliło społeczność graczy. W końcu każdy chciałby pobyć chwilę kotem: pozrzucać rzeczy z półek, pomruczeć, poskakać po meblach albo dachach i gzymsach, drapać dywany albo drzewa.

Mamy tu zatem kilka elementów decydujących o sukcesie: sympatyczny protagonista, prosta i przystępna opowieść, popularna sceneria (niezbyt świetlana przyszłość), prostota rozgrywki połączona z umiejętnym dozowaniem tajemnicy. Historię miasta odkrywamy stopniowo, zbliżając się do momentu, gdy kot opuści niebezpieczne miejsce i znajdzie drogę na wolność.

Wokół „Stray” powstała już także spora grupa osób modyfikujących grę. Mamy już zatem dodatki pozwalające zamienić model kota na postać CJ z gry „Grand Theft Auto”, kota Garfielda, a nawet sympatycznego buldożka. Jedyne, na co narzekają fani to długość gry, która według nich trwa zdecydowanie za krótko. Nie jest jednak powiedziane, że kocur (a może koteczka, tego nie wiemy na pewno) powróci, a my będziemy znów mogli oglądać świat jego oczami.