Co najciekawsze w tym wszystkim, świat początkowo poznał go jako Johnny'ego Rottena. Pod takim właśnie pseudonimem dołączył on do składu brytyjskiej formacji Sex Pistols, która stała się kluczowa w światowej historii muzyki punk. Charakterystyczny look i wokal Rottena szybko uczyniły z niego jedną z ikon tej subkultury.
Pistolsi przestali istnieć w 1978 roku, sam Johnny nie zamierzał jednak zwalniać tempa. Zaczął więc działać pod prawdziwym imieniem i nazwiskiem i jeszcze w tym samym roku powołał do życia własną formację Public Image Ltd. Ta miała bardzo duże znaczenie w rozwoju brzmienia tzw. post punku. To na działalności w ramach tego właśnie zespołu Lydon skupia się w głównej mierze po dziś dzień.
To ten słynny album z lat 70. miał bardzo duży wpływ na muzyczną ścieżkę Johna Lydona
Mówiąc po latach o zespołach czy artystach, którzy byli mu bliscy już od czasów dzieciństwa, Lydon wymieniał chociażby Alice'a Coopera, Hawkwind, Captaina Beefhearta, The Stooges, T. Rex, Davida Bowie, Gary'ego Glittera czy Slade.
Okazuje się jednak, że spośród tego rockowo-garażowo-punkowo-glam metalowego środowiska John cenił sobie także nieco spokojniejsze, folkowo-country brzmienie, napędzane przy tym siłą hard rocka, rodem prosto ze Stanów Zjednoczonych. To właśnie album Neila Younga and Crazy Horse Zuma wokalista wskazał jako na ten, który ma dla niego szczególne znaczenie.
Lydon wyjawił to w wywiadzie dla magazynu "Rolling Stone" z 2015 roku. Jak wyjaśnił, w płycie tej szczególnie odpowiadają mu słyszalne w niej tony i ogólny nastrój. Co ciekawe, już trzy lata po premierze Zumy Neil Young nagrał utwór My My, Hey Hey (Out Of The Blue), zainspirowany rosnącą popularnością muzyki punk, a w warstwie tekstowej którego wspomina on właśnie Rottena!