To ten zespół Taylor Hawkins cenił najbardziej. Dzięki jego perkusiście zmarły muzyk sam zaczął grać

2026-03-25 9:47

Taylor Hawkins zyskał największą rozpoznawalność i powszechne uznanie jako wieloletni perkusista zespołu Foo Fighters. Muzyk był częścią formacji w szczytowym okresie kariery zespołu i zagrał na jej najważniejszych albumach. Nieżyjący już Hawkins nigdy nie ukrywał swoich muzycznych inspiracji i otwarcie wskazywał, którą grupę - i jej bębniarza - cenił najbardziej.

Taylor Hawkins

i

Autor: Raph_PH/ CC BY-SA 2.0

Taylor Hawkins pojawił się szerzej w muzycznym świecie w 1995 roku. Muzyk został perkusistą w zespole, towarzyszącym Alanis Morissette i grał u boku artystki w kluczowym momencie jej kariery, czyli w czasie promowania kultowego albumu Jagged Little Pill. 

W tym samym czasie w zespole Foo Fighters doszło do rozłamu, a mianowicie z grą w nim w wyniku konfliktu z Davem Grohlem pożegnał się William Goldsmith. Lider kapeli skontaktował się z Hawkinsem, chcąc jednak, aby ten polecił mu kogoś, kto mógłby dołączyć do Foos. Ku zaskoczeniu samego Grohla, bębniarz zaproponował siebie. Pierwszy album grupy, na jakim zagrał Taylor Hawkins to nagrodzony statuetką Grammy za 'Najlepszy rockowy album' There Is Nothing Left to Lose.

Hawkins pozostawał częścią Foo Fighters aż do 2022 roku. To wtedy, dokładnie 26 marca w godzinach porannych czasu polskiego, świat obiegła informacja o śmierci perkusisty. Ten zmarł nagle dzień wcześniej w hotelu w Bogocie, gdzie zespół przebywał w ramach trwającej wtedy trasy koncertowej, promującej płytę Medicine at Midnight. Taylor Hawkins miał 50 lat.

Queen - 5 ciekawostek o albumie "Jazz" | Jak dziś rockuje?

To ten zespół ukształtował muzyczną osobowość Taylora Hawkinsa!

Muzyk angażował się jednak nie tylko w działalność Foo Fighters. Hawkins działał we własnych pobocznych projektach: Taylor Hawkins and the Coattail Riders oraz The Birds of Satan, był także częścią supergrupy SOS Allstars, którą współtworzyli także Chad Smith z Red Hot Chili Peppers oraz Roger Taylor z Queen.

Brytyjska formacja miała szczególne znaczenie dla Hawkinsa, czemu on sam wielokrotnie dawał do zrozumienia w licznych wywiadach. To właśnie Queen była grupą, która najbardziej ukształtowała muzyczną osobowość Taylora, a kluczowy był w tym wszystkim jej perkusista, czyli właśnie Roger Taylor.

Hawkins miał to szczęście, że nawiązał szczerą przyjaźń ze swoim idolem - to właśnie on miał go przekonać do tego, aby nie opuszczał Foo Fighters na rzecz dołączenia do Guns N' Roses, kiedy to otrzymał on taką propozycję w 2000 roku. 

Po latach w licznych wywiadach, chociażby w tym dla "Kerrang", który ukazał się na rok przed śmiercią bębniarza, ten wciąż mówił o tym, jak wiele znaczy dla niego twórczość Queen i osoba starszego kolegi po fachu. Taylor wspomniał w rozmowie swój pierwszy koncert Queen, mianowicie występ formacji w amfiteatrze Irvine Meadows 11 września 1982 roku. Jak mówi, pokaz ten całkowicie zmienił jego życie i sprawił, że zaczął mieć obsesję na punkcie rockowych brzmień i chciał w przyszłości zostać częścią tak dużego zespołu, jak Queen. W wywiadzie sprzed pięciu lat Hawkins otwarcie nazwał Rogera Taylora swoim bohaterem:

Po tym koncercie nie spałem chyba przez trzy dni. To wszystko zmieniło i już nigdy nie byłem taki sam. To był początek mojej obsesji na punkcie rock’n’rolla i po koncercie Queen wiedziałem, że chcę grać w wielkim zespole rockowym. Dopiero zaczynałem grać na perkusji, a Roger Taylor stał się moim bohaterem. Pamiętam, jak mówiłem mamie, że kiedyś tam zagram - opowiadał dla "Kerrang!" Taylor Hawkins.