Spalili milion funtów i zniknęli. Oto najbardziej szalona historia w muzyce
Gdy inni artyści u szczytu sławy liczyli zyski, The KLF postanowili podliczyć straty w najbardziej spektakularny sposób. 23 sierpnia 1994 roku, na odludnej szkockiej wyspie Jura, Bill Drummond i Jimmy Cauty, którzy zaledwie trzy lata wcześniej byli maszyną do produkcji singlowych hitów, spalili okrągły milion funtów w gotówce. Ten akt artystycznego terroryzmu, uwieczniony na filmie „Watch the K Foundation Burn a Million Quid”, nie był kaprysem znudzonych gwiazd rocka. Był to starannie zaplanowany happening ich projektu K Foundation, będący ostatecznym środkowym palcem wymierzonym w komercjalizację sztuki. Ten gest wstrząsnął opinią publiczną i na zawsze wpisał ich do annałów muzycznej anarchii.
Kwestia autentyczności banknotów przez lata rozpalała wyobraźnię fanów i tropicieli spisków. Jedna z teorii głosiła, że duet puścił z dymem pieniądze przeznaczone do zniszczenia, które tanio odkupiono z Banku Anglii. Te spekulacje kategorycznie ucinali jednak naoczni świadkowie, tacy jak Jim Reid. Twierdzili oni, że gotówka była jak najbardziej prawdziwa, co potwierdziły nawet lokalne banki i urzędy celne. Według relacji Drummonda, spalenie miliona funtów, którego wartość w 2023 roku szacowano na około 2,5 miliona, trwało ponad godzinę. Co więcej, nie wszystko poszło zgodnie z planem, gdyż część banknotów po prostu wyleciała przez komin, uciekając przed ognistym wyrokiem.
Od mistrzów list przebojów do muzycznych anarchistów. Jak The KLF zniszczyli własną legendę
Zanim The KLF podpalili fortunę, z premedytacją podpalili listy przebojów. Założony 1 stycznia 1987 roku duet, w skład którego wchodzili weteran branży Bill Drummond i artysta Jimmy Cauty, był mistrzem w rozgrywaniu muzycznego biznesu. Ich cyniczne podejście do rynku najlepiej zilustrował utwór „Doctorin' the Tardis” z 1988 roku, wydany pod szyldem The Timelords. Kawałek wbił się na sam szczyt brytyjskiej listy, a duet skwitował to wydaniem książki „The Manual”, hakerskiego podręcznika, który krok po kroku wyjaśniał, jak bez wysiłku stworzyć hit numer jeden.
Prawdziwa bomba wybuchła jednak na początku lat 90. W 1990 roku światło dzienne ujrzał album „Chill Out”, uznawany za kamień węgielny gatunku ambient house. Materiał został nagrany w całości na żywo podczas jednej, 44-minutowej sesji, bez żadnych cięć i poprawek. Rok później na rynek wjechał krążek „The White Room”, który dzięki hymnom takim jak „3 a.m. Eternal” i „Last Train to Trancentral” wystrzelił ich na orbitę globalnej sławy. W 1991 roku The KLF byli oficjalnie największym na świecie sprzedającym się zespołem singlowym, a ich muzyka stała się ścieżką dźwiękową przełomu dekad.
Ten triumfalny marsz nie mógł trwać wiecznie, ponieważ duet postanowił zdetonować własną karierę. Kulminacja nastąpiła podczas gali Brit Awards w lutym 1992 roku, gdzie na scenę weszli z impetem w towarzystwie grindcore'owej formacji Extreme Noise Terror. Na koniec występu Drummond odpalił w stronę zszokowanej publiczności serię ślepych nabojów z karabinu maszynowego. Po zejściu ze sceny ogłoszono, że „The KLF opuścili przemysł muzyczny”. Na imprezie po gali podrzucono jeszcze martwą owcę z wiadomością „Umarłam dla was”. Kilka miesięcy później, w maju 1992 roku, duet usunął ze sprzedaży cały swój katalog muzyczny, udowadniając, że to nie był tani chwyt marketingowy, lecz artystyczne samobójstwo na oczach całej branży.
Co The KLF robili po zniknięciu? Tajemnica 23-letniej ciszy i wielkiego powrotu
Po zniknięciu ze sceny Drummond i Cauty przebrali się w kostium K Foundation, aby kontynuować sianie fermentu, tym razem w świecie sztuki. W 1993 roku zorganizowali K Foundation Art Award, nagrodę dla „najgorszego artysty roku”, oferując laureatowi kwotę dwukrotnie wyższą niż w prestiżowym konkursie Turner Prize. Nagrodę w wysokości 40 000 funtów przyznano Rachel Whiteread, co wywołało kolejny skandal i falę sprzecznych doniesień o tym, czy artystka w ogóle chciała przyjąć pieniądze. Ta akcja była jednak tylko preludium do ich najbardziej spektakularnego numeru.
Spalenie miliona funtów nie było spontanicznym aktem szaleństwa, lecz zwieńczeniem artystycznej strategii demaskującej absurdy komercyjnej kultury. Nawet sam autor tego zamieszania po latach nie potrafił znaleźć prostych słów, przyznając w 2000 roku: „Trudno to wytłumaczyć własnym dzieciom i z czasem wcale nie staje się to łatwiejsze”. Debata na temat sensu tego gestu odżyła w 2017 roku, gdy po upływie 23-letniego moratorium na działalność duet zorganizował publiczną dyskusję „Dlaczego K Foundation spaliło milion funtów?”. Wydarzenie, które samo w sobie stało się kolejnym dziełem sztuki.
Gdy wszyscy myśleli, że historia jest już zamknięta, duet odpalił ostatnią petardę. Po ponad dwóch dekadach milczenia, w 2021 roku, muzyka The KLF niespodziewanie powróciła na platformy streamingowe w ramach projektu „SAMPLECITY THRU TRANCENTRAL”, wracając tym samym do cyfrowego serca przemysłu, od którego tak radykalnie się odcięli. Dym nad wyspą Jura dawno opadł, a popioły rozniósł wiatr. Jednak pytanie, czy byli geniuszami, czy szaleńcami z grubym portfelem, wciąż rozpala dyskusje przy głośności podkręconej do jedenastu.