W 1971 roku zespół Deep Purple był w bardzo dobrym momencie swojej kariery. Grupa przeszła brzmieniową metamorfozę, stawiając zamiast na psychodelicznego i progresywnego rocka na hard rock, co zaprezentowała na dobre na swojej czwartej płycie, Deep Purple in Rock z 1970 roku. Ścieżki tej trzymała się także na kolejnych wydawnictwach studyjnych: równie kultowych Fireball oraz Machine Head.
Wiele fanów i fanek Deep Purple z pewnością rozpoczęło swoją przygodę z zespołem właśnie od drugiego z wymienionych tytułów. Wszystko to ze względu na fakt, że właśnie na Machine Head znalazł się zdaje się najbardziej rozpoznawalny utwór grupy, pozycja obowiązkowa dla każdego początkującego gitarzysty, czyli Smoke on the Water. Choć kompozycja została wydana jako ostatni, czwarty singiel z płyty, to pozostaje pozycją kluczową na tle innych. Tekstowo opowiada ona o pożarze, który miał miejsce w 1971 roku w Montreux Casino, w Szwajcarii, gdzie występował Frank Zappa.
Jakie brzmienie charakteryzuje "Smoke on the Water"?
Jak gatunkowo można skategoryzować klasyk Deep Purple? Zerkając chociażby do Wikipedii (oczywiście anglojęzycznej), w okienku 'Genre' widnieją dwa hasła: hard rock oraz heavy metal.
Z tym ostatnim nie zgadza się jednak ten, który Smoke on the Water wyśpiewał. Ian Gillan dał temu wyraz w wywiadzie dla brytyjskiego "Planet Rock", udzielonego przy okazji promocji nowego, nadchodzącego albumu zespołu Splat! (premiera 3 lipca).
Muzyk opowiadając o kompozycji zdradził, że sposobu śpiewania jej zazdrościł mu sam Luciano Pavarotti, który zauważył, że Gillan wykonuje ją za każdym razem inaczej. Gillan wskazał, że wynika to z faktu, iż jako grupa często improwizują na koncertach i wskazał szczególnie na rolę Iana Paice'a i Rogera Glovera.
Prowadzący zwrócił w tym miejscu uwagę na fakt, że sposób gry perkusisty w Smoke on the Water jest szczególny i wydaje się być wyjątkowo prosty, a sam Paice nadaje utworom Deep Purple niepowtarzalnego charakteru. Na to wokalista odpowiedział, że tak właśnie jest i stwierdził, że wielu i wiele uznaje kompozycję za przykład kawałka heavymetalowego, z czym on sam się nie zgadza. Jak mówi, wynika to właśnie z brzmienia perkusji w tym utworze, która jest wyjątkowo delikatna, a czego niekiedy nie zauważali inny legendarni bębniarze.
Słuchaj tego, co gra w „Smoke On The Water”. Wszyscy myślą, że to crash bash, że to heavymetalowy kawałek. Nieprawda. Po prostu posłuchaj perkusji w „Smoke”. Lars Ulrich przyjechał i zagrał ze mną w San Francisco, i dał czadu. Pracowałem też z wieloma innymi perkusistami, którzy to robili. I żaden z nich nie zdawał sobie sprawy, że tam jest delikatny akcent - stwierdził Ian Gillan.