Czy świat powinien przeprosić Sinnead O'Connor? Nie chodzi tylko o skandal ze zdjęciem

i

Autor: YouTube

Sinead O'Connor i głośny występ w "Saturday Night Live". Akt odwagi, który skończył się wykluczeniem

2023-10-02 9:35

Kiedy w 1992 roku wokalistka podczas występu w telewizyjnym programie Saturday Night Live podarła zdjęcie papieża Jana Pawła II na całym świecie została odsądzona od czci i wiary. W Polsce praktycznie otrzymała status persona non grata. To, co chciała wtedy przekazać, zostało jednak potwierdzone w kolejnych latach przez wiele spraw, które wyszło na światło dzienne.

Jeżeli istnieje coś takiego jak praktyka wymazywania z życia publicznego, nazywana często „cancel culture”, to historia O’Connor jest tego doskonałym przykładem. Program Saturady Night Live od 1975 jest jedną z najważniejszych audycji telewizyjnych w USA, gdzie oprócz komediowych skeczy prezentujących zaproszonych gości oraz powszechnie docenianych komików, zawsze było miejsce dla muzyki. Siłą SNL jest aktualność, zarówno jeśli chodzi o tematy dowcipnych skeczy jak i to, kto występuje na scenie.

W słynnym odcinku z 1992 roku mająca wówczas 26 lat Sinnead O’Connor zaśpiewała przejmującą wersję piosenki Boba Marley’a pod tytułem „War”. Są w niej między innymi słowa o tym, że dopóki panować będą filozofie uznające jednego człowieka za lepszego od innego, dopóty będą trwały wojny na całym świecie. Ten głęboko antyprzemocowy i pacyfistyczny przekaz artystka uwypukliła zamieniając rozbujany reggaeowy numer w nastrojową balladę, a nawet depresyjny protest song. Na koniec wystąpienia pokazała do kamery zdjęcie Jana Pawła II i podarła je. Następnie wypowiedziała zdanie: „Walczcie z prawdziwym wrogiem”. Ani zdjęcia, ani słów nie było w scenariuszu i takie spontaniczne zachowanie oraz dotknięcie postaci, którą powszechnie uznawano za nieskazitelną, zamknęło jej drogę nie tylko do amerykańskiej telewizji, ale de facto złamało jej karierę.

Zielona wyspa w cieniu krzyża

Tymczasem artystka nie atakowała personalnie polskiego bohatera narodowego (ani w ogóle Polski), ani nie nawoływała do nienawiści na tle religijnym. Urodzona w 1966 roku Sinnead po rozstaniu się jej rodziców była wychowywana przez przemocową matkę, od której uciekła w wieku 13 lat. Dwa lata później za złe zachowanie trafiła do domu poprawczego prowadzonego przez siostry zakonne, co wspomina jako jedną z największych traum życia.

Warto pamiętać, że w tym czasie Irlandia obok Polski jest jednym z najsilniejszych bastionów katolicyzmu w Europie. W Polsce jednak Kościół pozostawał w znacznie trudniejszej sytuacji ze względu na wrogość ze strony systemu komunistycznego. Na Zielonej Wyspie do 1972 roku religia ta miała status uprzywilejowanej, do 1995 obowiązywał zakaz rozwodów. Rola katolicyzmu miała oczywiście także silne znaczenie tożsamościowe i polityczne. Ten odłam chrześcijaństwa wiązany był z niepodległą Irlandią, podczas gdy protestantyzm bliższy był opowiadającym się za pozostaniem w strefie wpływów angielskich.

Podobnie jak dziś w Polsce, sprzeciwianie się Kościołowi często utożsamiane było z atakami na naród, tradycję, kulturę i porządek. Tymczasem już w latach 80-tych zaczęły wychodzić na światło dnia pierwsze informacje o nadużyciach kleru wobec dzieci, o przemocy w prowadzonych przez osoby duchowne szkołach i ośrodkach. Niszcząc zdjęcie głowy Kościoła katolickiego wokalistka protestowała przeciwko tuszowaniu przez Watykan przestępstw dokonywanych przez podległych mu ludzi na irlandzkich dzieciach.

Występ Sinnead został jednak potraktowany przez wielu jako osobisty atak i doprowadził między innymi do akcji niszczenia jej płyt czy wygwizdywania na koncertach. W Polsce przez wiele lat była kojarzona tylko z dwiema rzeczami: piosenką „Nothing compares 2 u” (mniej) oraz podarciem zdjęcia „największego Polaka” (bardziej). Amerykański program w tydzień po emisji kontrowersyjnego odcinka pokazał skecz aktora Joe Pesci, który przy okazji wyśmiewania stereotypów dotyczących Włochów w USA żartował, że wokalistka jest młoda, papież już wybaczył, a zdjęcie już sklejono.

Dalsze kontrowersje

Kolejne dekady przynosiły ujawnienie coraz większej ilości przypadków nadużyć, w tym tak straszliwych jak masowy grób przy ośrodku zakonnic ze Zgromadzenia Matki Bożej Wspomożenia Wiernych w Tuam. Zarówno papież Benedykt XVI jak i Franciszek przyznali, że w przeszłości Kościół regularnie tuszował przestępstwa swoich funkcjonariuszy. To przyspieszyło proces laicyzacji Zielonej Wyspy, w której stosunek wiernych do niewierzących prezentuje się zupełnie inaczej niż 40 lat temu.

Sinnead O’Connor pozostała krytyczna wobec zinstytucjonalizowanego Kościoła. Zwracała uwagę na opresyjne traktowanie przez niego osób homoseksualnych oraz na to, że głowy tej religii chętnie zabierają głos gdy trzeba skrytykować aborcję, rozwody czy antykoncepcję ale nie gdy dzieci są molestowane przez kleryków i kapłanów lub katowane przez siostry zakonne.

-"Trzymają stronę zła" – powiedziała w jednym z wywiadów.

Wokalistka jednocześnie nigdy nie kryła własnego głębokiego przywiązania do sfery duchowej, w ramach której próbowała odnaleźć się w innych porządkach. W 1999 została wyświęcona na duchowną Irlandzkiego Ortodoksyjnego Kościoła Katolickiego i Apostolskiego. W 2017 roku zadeklarowała przejście na Islam i zmianę imienia na Shuhada' Sadaqat. Słowo „shuhada” oznacza w języku arabskim męczenników. Wzbudziło to sporo kontrowersji, które podgrzały także jej wypowiedzi o tym, że nie ma ochoty na kontakt z kimkolwiek kto nie jest muzułmaninem.

Artystka chętnie poruszała polaryzujące opinię publiczną tematy, wydawała nierzadko niewygodne sądy. Sytuacji nie ułatwiało wiele wzajemnie wykluczających się informacji o jej stanie zdrowia psychicznego. Pewne jest, że zmagała się latami się z zespołem stresu pourazowego, diagnozowano u niej wcześniej chorobę dwubiegunową afektywną oraz osobowość typu borderline. To woda na młyn osób, które chciałyby ją zdyskredytować.

Faktem jednak jest, że zaprotestowała w jednym z najbardziej oglądanych programów amerykańskiej TV przeciwko przestępstwom na dzieciach. Niestety szeroka publiczność nie usłyszała ani wezwania do ukarania przestępców, ani apelu o kres bezkarności Watykanu, ani specjalnej i bardzo wymownej aranżacji antywojennej piosenki. Zapamiętała podarte zdjęcie, które przetłumaczyła jako osobisty atak na siebie, a nie zwrócenie uwagi na działania głowy instytucji, która przez lata chroniła przestępców we własnych szeregach. Wiele lat trzeba było czekać na odrobienie tej lekcji i kto wie, ilu innych nadużyć można by uniknąć, gdyby potraktowano ją poważniej. Kontrowersje i ostracyzm towarzyszyły Sinnead przez całą karierę.

Czy zatem teraz, w obliczu kolejnych artykułów, książek i innych źródeł potwierdzających rolę Kościoła w tuszowaniu przestępstw świat powinien wokalistkę przeprosić? Niestety niczego by to nie zmieniło. Czasu nie da się cofnąć, spalonych mostów już nikt nie odbuduje. Można tylko w przyszłości uważniej słuchać tego co niektórzy artyści próbują nam przekazać i zanim zaczniemy ich odsądzać od czci i wiary (albo wybuczymy jak na koncercie w Madison Square Garden), sprawdzić o co im naprawdę chodziło. 

Sinead O'Connor - najsłynniejsze utwory artystki