Rysował dla punków, a trafił do muzeów. Jak brat założyciela Black Flag stał się ikoną sztuki?

2026-01-04 9:23

Niektóre obrazy w rock'n'rollu są równie potężne jak najcięższy riff gitarowy. Tożsamość wizualna całej sceny amerykańskiego hardcore punka została jednak ukształtowana przez jednego człowieka, brata założyciela Black Flag. Niepokojące rysunki Raymonda Pettibona stały się symbolem buntu, a droga artysty od kserowanych zinów do sal muzealnych jest zaskakująca.

Raymond Pettibon

i

Autor: UCLA Library Special Collections/ CC BY-SA 2.0

To brat założyciela Black Flag stworzył ich logo. Zaskakująca historia czterech pasków

Każdy bunt potrzebuje swojego symbolu. Amerykański hardcore punk lat 80. znalazł go w niepokojących, kreślonych tuszem rysunkach Raymonda Pettibona, które stały się wizualnym krzykiem całej sceny. Jego surowa, czarno-biała estetyka nie była jedynie dodatkiem do muzyki, lecz biła w jednym rytmie z wściekłością Black Flag i innych kapel z wytwórni SST Records. To właśnie on, brat założyciela grupy Grega Ginna, stworzył ikoniczne logo czterech czarnych pasków, symbol, który do dziś jest synonimem antyautorytarnego etosu i surowej energii gatunku. W latach 1978-1986 Pettibon wypuścił spod swojej ręki setki okładek, plakatów koncertowych i fanzinów, kreując spójny i natychmiast rozpoznawalny język wizualny dla całego pokolenia rebeliantów.

Zanim artysta przyjął pseudonim Pettibon, nadany mu przez ojca, jako Raymond Ginn zaliczył krótki epizod na basie w zespole, gdy ten jeszcze nosił nazwę Panic. To on podsunął pomysł zmiany szyldu na Black Flag i stworzył logo, które miało być totalnym zaprzeczeniem białej flagi kapitulacji. Jak sam tłumaczył, jego logika była prosta. Skoro biała flaga oznacza poddanie się, to czarna musi reprezentować anarchię. Choć wokalista Henry Rollins z czasem bagatelizował anarchistyczną interpretację, symbol wrył się w popkulturę tak głęboko, że stał się jednym z najczęściej tatuowanych motywów w historii muzyki, zdobiąc skórę takich postaci jak Bryan Adams czy Edward Norton.

Najlepsze punkowe albumy wszech czasów. Te krążki to legendy gatunku

Okładka, która wkurzyła basistkę Black Flag. Poznaj kontrowersyjne prace Pettibona

Styl Pettibona to zderzenie brutalnej prostoty z mroczną głębią. Jego prace, najczęściej wykonane tuszem na papierze, łączyły obrazy przesiąknięte czarnym humorem i przemocą z fragmentami tekstu. Te często były cytatami z dzieł literackich Henry'ego Jamesa czy Prousta, albo dialogami z filmów noir. Ta zaskakująca mieszanka wstrzykiwała w pozornie proste, komiksowe rysunki dawkę intelektualnego jadu, idealnie odzwierciedlając chaos i frustrację, które napędzały hardcore'ową scenę. Artysta chętnie sięgał też po technikę kolażu, łącząc swoje rysunki z wycinkami z gazet, co tylko podkręcało moc społecznej krytyki.

Jego talent do precyzyjnego wizualnego uderzenia widać doskonale na okładkach albumów. Grafika zdobiąca singiel „Six Pack” to ikoniczny obraz człowieka na krawędzi, tykającej bomby gotowej eksplodować w każdej chwili. Z kolei praca na albumie „My War” z 1984 roku była prawdziwym przełomem, serwując kolorowy, przerażający, a jednocześnie morderczo zabawny obraz, który idealnie rezonował z tytułem płyty. Jeszcze więcej kontrowersji wzbudziła okładka „Slip It In” z tego samego roku. Jak przyznała basistka Kira Roessler, ta grafika uświadomiła jej, że podejście zespołu do tematu kobiet niekoniecznie było pozytywne, a rysunek z pewnością „nie chwali kobiet”.

Od kserowanych fanzinów do sal MOMA. Niesamowita droga artysty od Black Flag

Choć Pettibon jest nierozerwalnie złączony z Black Flag, jego wpływ sięga znacznie dalej. W 1990 roku zaprojektował okładkę albumu „Goo” dla Sonic Youth, która stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych i parodiowanych grafik w historii rocka, wystrzeliwując jego styl daleko poza hardcore'owe podwórko. Artysta do dziś pozostaje wierny swoim korzeniom, tworząc okładki dla takich zespołów jak OFF!, gdzie za mikrofonem stoi Keith Morris, pierwszy frontman Black Flag. Jego estetyka, choć ewoluowała, wciąż wibruje duchem punkowej niezależności.

Droga, jaką przebył Raymond Pettibon, to gotowy scenariusz na film. Zaczynał od kserowanych, wydawanych w limitowanych nakładach fanzinów, a wylądował w najważniejszych galeriach na świecie. W 2017 roku jego retrospektywna wystawa „A Pen of All Work” zajęła trzy piętra New Museum w Nowym Jorku, a jego prace znajdują się w stałych kolekcjach MOMA i Whitney Museum. Zapowiedziany na ten rok zbiór „Nervous Breakdown: Raymond Pettibon, Album Covers” będzie ostatecznym hołdem dla jego dziedzictwa. Ten sam surowy, bezkompromisowy styl, który dał wizualną tożsamość całemu pokoleniu buntowników, dziś jest obiektem podziwu i analizy.