Prawnicy Tilla Lindemanna GROŻĄ pozwami niemieckim mediom! Dziennikarskie śledztwa nie są zabronione

i

Autor: Materiały prasowe Prawnicy Rammsteina chcą pozywać niemieckie media

Prawnicy Tilla Lindemanna GROŻĄ pozwami niemieckim mediom! "Dziennikarskie śledztwa nie są zabronione"

2023-06-13 11:49

Till Lindemann wciąż znajduje się na językach całego świata. Choć sam artysta konsekwentnie milczy na temat oskarżeń wobec swojej osoby, to wygląda na to, że sprawę w swoje ręce wzięli prawnicy. Niemiecki dziennik "Bild" wydał komentarz, w którym poinformował, że nie da sobie zamknąć ust i dalej będzie przeprowadzać śledztwo w tej sprawie.

O sprawie Tilla Lindemanna wciąż jest bardzo głośno. Wszystko zaczęło się kilka tygodni temu, gdy jedna z fanek Rammsteina, uczestniczka imprezy, która miała miejsce przed koncertem na Litwie, opisała w swoich social mediach, iż miała zostać na niej odurzona. Shelby Lynn szczegółowo przedstawiła, iż trafiła na wydarzenie na zaproszenie "reżyserki castingów", Aleny Makeevę, piła alkohol, zaprowadzono ją także do pomieszczenia, w którym przebywał Till, który miał oczekiwać, iż ta odbędzie z nim stosunek. Shelby miała odmówić i uciec, jednak wskazuje, iż nie pamięta, co działo się z nią przez następną dobę, aż do momentu, gdy obudziła się w swoim pokoju hotelowym cała w siniakach. Lynn zaznacza, że to nie Lindemann ją zaatakował i wskazuje, iż artysta po prostu przyjął jej odmowę. Obecnie całą sprawą zajmuje się litewska policja, która przyjęła zeznania pochodzącej z Irlandii kobiety.

Rammstein - najlepsze teledyski zespołu / Eska Rock

Niemieckie media dostaną pozwy od Rammsteina?

Całej sprawie od samego początku bardzo wnikliwie i uważnie przygląda się niemiecki dziennik "Bild".  Choć sam muzyk do dziś w żaden sposób nie skomentował sprawy, tak zespół wydał już dwa oświadczenia. W drugim z nich podkreślił, że każdy ma prawo do obrony przed oszczerstwami - wygląda ma to, że słowa te zostaną wcielone w życie. W niedzielę 11 czerwca dyrektora działu Rozrywka "Bild", Tanja May, opublikowała komentarz, w którym napisała, że prawnicy zespołu grożą jej pracownikom pozwami. Choć zwraca ona uwagę na to, że istnieje coś takiego, jako domniemanie niewinności, to przy tym należy także traktować domniemane ofiary z szacunkiem i pamiętać o prawie dziennikarzy do wykonywania swojej pracy, w tym przeprowadzania dziennikarskich śledztw. Zespół prawników Rammsteina ma grozić dziennikowi podjęciem kroków prawnych przeciwko rzekomym "podejrzanym doniesieniom”. Mają oni także twierdzić iż, zeznania kobiet były "bez wyjątku nieprawdziwe”, a media "naruszyły wymóg wyważonego i obiektywnego relacjonowania”. 

May odpiera te zarzuty, powołując się na słowa Prezesa Niemieckiego Stowarzyszenia Dziennikarzy, Franka Überala, który twierdzi, iż działania prawników formacji, to próba zastraszenia mediów i "założenia im kagańca".

Koniec z imprezami?

Okazuje się, że w sprawę zaangażowały się nie tylko media, ale także niemieccy politycy. Polityczka Iris Spranger ogłosiła, iż wypowiedziała umowy najmu lokali na terenie Berlina, które jej podlegają, w których odbyć się miały w lipcu imprezy z fanami przed zaplanowanymi koncertami Rammsteina. Ona także zaznacza, że zdaje sobie sprawę z prawa do domniemania niewinności, jednak zwraca uwagę, że zarzuty są niezwykle poważne, a otoczenie ma za zadanie zapobiegać ewentualnym niebezpieczeństwom.