Dino Cazares uciął wszelkie spekulacje dotyczące powrotu najsłynniejszego składu Fear Factory. Ten post nie pozostawił żadnych złudzeń
Pod koniec lat osiemdziesiątych, w Los Angeles, powstała formacja Fear Factory. Muzycy tej grupy z pewnością zrewolucjonizowali scenę metalową. Postanowili połączyć brutalność death metalu z mechaniczną precyzją industrialu i futurystycznym klimatem charakterystycznym dla książek czy filmów science-fiction.
Teksty grupy skupiają się na dystopijnej przyszłości czy relacji człowieka z technologią. Do tej pory formacja Fear Factory wypuściła w świat dziesięć studyjnych wydawnictwa. Zdecydowanie tym najsłynniejszym jest album Demanufacture z 1995 roku. Przez fanów jest uważany za opus magnum zespołu. Został on nagrany w następującym składzie: Burton C. Bell (wokal), Raymond Herrera (perkusja), Christian Olde Wolbers (bas) oraz Dino Cazares (gitara, bas). Obecnie w szeregach Fear Factory znajduje się tylko ostatni z wymienionych. Nie tak dawno, Cazares stanowczo wykluczył możliwość powrotu klasycznego składu w przyszłości.
– Nie żywię nienawiści do żadnego z byłych członków, ale żeby było jasne: nie będę z nimi więcej pracował i jestem pewien, że to uczucie jest odwzajemnione. Co się stało, to się stało, a ten rozdział jest trwale zamknięty. Ruszyłem naprzód i pozostaję skupiony na teraźniejszości oraz przyszłości. Mam szczerą nadzieję, że oni zrobili to samo. Z całym szacunkiem. Jedynym powodem, dla którego wciąż do tego wracam, jest to, że fani ciągle o to pytają. Ja już poszedłem dalej i mówiłem to wielokrotnie. Niestety, niektórzy ludzie denerwują się, gdy nie odpowiadam na pytanie, a inni denerwują się, gdy udzielam szczerej odpowiedzi, której nie chcą usłyszeć – napisał muzyk Fear Factory w mediach społecznościowych.
Nowy album Fear Factory na horyzoncie
Cazares uchylił także rąbka tajemnicy na temat albumu, który – według zapowiedzi – ma się ukazać na rynku jeszcze w 2026 nakładem wytwórni Nuclear Blast. Warto wspomnieć, że na nadchodzącej płycie zadebiutują: wokalista Milo Silvestro oraz perkusista Pete Webber.
– Album będzie miał jeden spójny koncept. W każdym utworze będzie prowadzona narracja na temat walki między tym, co organiczne, a cyfrowe. [...] Oczywiście sztuczna inteligencja przejęła kontrolę w wielu aspektach, nieustannie ewoluuje i będzie ewoluować nadal. Jesteśmy entuzjastycznie nastawieni do tego, w jakim kierunku to zmierza, ale jednocześnie zachowujemy dużą ostrożność. Miejsce, w którym znajdujemy się na tej nowej płycie, to miejsce, w którym jest ludzkość – ludzkość pozostała już tylko w strzępach i jest bardzo mało nadziei na jej powrót. A kiedy już do tego dojdzie, będzie to nowy żywy organizm, którego jeszcze nawet nie odkryliśmy – zapowiedział Cazares w wywiadzie dla New Breed TV.
Na ten moment dyskografię Fear Factory wciąż zamyka krążek Aggression Continuum z 2021.