Chris Cornell_Scream

i

Autor: fot. okładka płyty

z historii rocka

Płyta Chrisa Cornella, która podzieliła cały świat muzyki. Kilka słów o albumie "Scream"

2024-05-17 9:18

Gdy w 1997 roku zespół Soundgarden rozpadł się, Chris Cornell nie próżnował i zajął się karierą solową. Do momentu zreformowania się formacji, muzyk zdążył wydać trzy krążki, z czego ten z 2009 roku wzbudził ogromne, ogromne kontrowersje. Jaka historia skrywa się za głośnym wydawnictwem "Scream", czyli ikonie grunge'u w wydaniu pop?

W 1997 roku, raptem po trzynastu latach na scenie i w momencie bycia praktycznie na szczytach kariery, zespół Soundgarden ogłosił rozpad. Atmosfera w grupie gęstniała jednak od dawna, a punkt kulminacyjny tego fani i fanki mogli zobaczyć na własne oczy na pamiętnym koncercie w Honolulu na Hawajach z 9 lutego 1997 roku. Już dwa miesiące później wydano oświadczenie o rozstaniu, było jednak jasne, że Chris Cornell nie zniknie z rynku.

Najlepsi wokaliści rockowi wszech czasów - zagranica

Solowa kariera Chris Cornella

Już w 1999 roku artysta wydał świetnie przyjęty album Euphoria Morning, z którego pochodzi nominowany do Grammy, cieszący się dziś statusem klasyka, utwór Can't Change Me. Kolejno muzyk zaangażował się w działalność formacji Audioslave i z kolejnym autorskim wydawnictwem powrócił dopiero w 2007 roku. Kolejna płyta - kolejny sukces, tym bardziej, że krytycy zgodnie orzekli, że Chris brzmi na krążku niezwykle dojrzale i jest w stanie zaprezentować klasyczne rockowe brzmienie w najlepszym wydaniu. Jakie było ich zdziwienie, gdy już nieco ponad rok po wydaniu tego projektu, światło dzienne ujrzał najnowszy singiel muzyka, którego brzmienie, delikatnie mówiąc, znacząco różniło się od tego, z czego znany był do tej pory.

Krzyk rozpaczy?

Utwór Long Gone zapowiedział nowy album muzyka, wśród producentów którego ogłoszeni zostali m.in. Timbaland, Justin Timberlake, Ryan Tedder i Jim Beanz. Wszyscy bardzo dobrze znani fanom popowych klimatów, nic więc dziwnego, że pierwszy singiel Cornella z nadchodzącego projektu utrzymany był właśnie w takim przyjemnym, radiowym stylu. Choć kolejny numer, Watch Out, był już nieco ostrzejszy, to i tak różnił się od tego, co Chris robił do tej pory, nie wspominając już o utrzymanym w stylu R&B Ground Zero, czy utworze tytułowym.

Fani i krytycy byli w szoku i dość zdezorientowani. Pomysł na taki projekt zrodził się w głowie artysty już w 2007 roku, gdy przy okazji konceptu stworzenia remixów kompozycji z Carry On po raz pierwszy zetknął się z producentem, znanym jako Timbaland. Znudzony dotychczasowym brzmieniem, Chris chciał spróbować czegoś nowego i zdecydował się nagrać z twórcą cały album, który powstał w przeciągu raptem sześciu tygodni. Gdy tylko stało się jasne, że taki projekt się rodzi, pojawiły się pierwsze kontrowersje, których nieco przestraszył się Timbo, który zaczął wręcz zachęcać Cornella, by ten dodał do utworów nieco gitarowych klimatów. Chris nie chciał jednak o tym słyszeć i dalej tworzył coś, co w jego późniejszej karierze już nigdy się nie powtórzyło.

"Część mnie"

Gdy w październiku 2008 roku ukazał się piąty - i jak się okazało ostatni - singiel z płyty, nikt już tak naprawdę nie wiedział, co się właściwie dzieje. Utwór Part of Me szokował nie tylko brzmieniem, ale przede wszystkim tekstem, szczególnie padającą w refrenie kontrowersyjną frazą "That bitch ain't a part of me", która nijak miała się do feministycznych poglądów, które nigdy nie były obce wykonawcom grunge'owym.

Sam album ujrzał w końcu światło dzienne pod tytułem Scream 10 marca 2009 roku i zadebiutował na 10. miejscu amerykańskiego Billboardu, stając się jedynym solowym projektem Cornella, któremu udało się dotrzeć do Top 10 tego zestawienia. Już tydzień później jednak płyta spadła o aż 55 oczek, co było największym tego typu spadkiem w historii listy od ponad dwóch lat. Spory wpływ na to miały z pewnością niezwykle negatywne recenzje wydawnictwa, wśród których dominowały określenia, typu  "dziwactwo" i "katastrofa". Swoje trzy grosze dorzucił Trent Reznor z Nine Inch Nails, publicznie atakując Chrisa (później go za to przeprosił, a Soundgarden i jego grupa wyruszyły nawet we wspólną trasę). Już kilka miesięcy po wydaniu tej płyty, dokładnie 1 stycznia 2010 roku, Cornell oficjalnie ogłosił na swoim koncie, wtedy jeszcze na portalu Twitter, powrót Soundgarden.

Sprawdź poniżej, jakie ciekawostki skrywa debiut Soundgarden: