Który klasyk Led Zeppelin brzmi niemal jak “Paranoid” Black Sabbath? Zaskakujące słowa Geezera Butlera

2026-01-05 12:06

Nie każdy zespół w historii muzyki może się pochwalić tym, że udało mu się zmienić bieg wydarzeń już za sprawą pierwszego czy też drugiego swojego albumu. Do grona tego zaliczają się jednak Panowie z Black Sabbath. Już debiut formacji był przełomem, a śladem tym podążył kolejny krążek - "Paranoid". Co jednak ma z nim wspólnego zespół Led Zeppelin?

Black Sabbath

i

Autor: CC0 2.0

Choć za rok powstania Black Sabbath uznaje się 1968, to dopiero w kolejnym nastąpił prawdziwy przełom w działalności zespołu. To 30 sierpnia 1969 ten dał swój pierwszy występ pod najbardziej znaną nazwą, a w styczniu kolejnego roku wydał swój debiutancki singiel. Cover utworu Evil Woman zapowiedział debiutancki krążek formacji, zatytułowany po prostu eponimem, który ujrzał światło dzienne w piątek 13 lutego 1970 roku. Już ten projekt wzbudził powszechne zainteresowanie i spory rozgłos, a jeszcze większy nadszedł za sprawą drugiej płyty Black Sabbath.

Paranoid został wydany raptem siedem miesięcy po debiucie, we wrześniu 1970 roku. Wydawnictwo stało się dość szybko prawdziwym fenomenem i to jemu przypisuje się wprowadzenie na rynek zupełnie nowego brzmienia, które dziś znamy pod nazwą 'heavy metal'. Uznawani za pionierów muzycy sami jednak nie ukrywali inspiracji kolegami po fachu.

Co tam w środku gra? - Black Sabbath

Co dokładnie Black Sabbath czerpali od Led Zeppelin w początkach swojej kariery?

Mowa oczywiście o Led Zeppelin, czyli grupie, która powstała w tym samym roku, co Black Sabbath, jednak w momencie premiery Paranoid miała na koncie już dwie przebojowe płyty - i trzecią w drodze. 

Okazuje się, że Brytyjczycy mieli bardzo duży wpływ na twórczość samych Sabbatów. Wyznał to kilka lat temu w wywiadzie dla "Classic Rock" Geezer Butler. Basista powiedział, że naprawdę mało brakowało, aby tytułowy utwór z drugiej płyty zespołu - i chyba jego najbardziej rozpoznawalny - nigdy nie został nawet nagrany! Wszystko to dlatego, że na pewnym etapie prac nad nim on i Ozzy Osbourne uznali, że całość aż za bardzo przypomina klasyk Communication Breakdown właśnie od Led Zeppelin. Obaj byli zdania, że pracując wtedy nad kawałkiem, który miał być tylko de facto "zapchaj dziurą" na ich drugim albumie, Tony Iommi aż za bardzo zainspirował się kolegami po fachu.

Ostatecznie gitarzyście udało się przekonać pozostałych, że nie ma tu do czynienia z plagiatem, nikt też z obozu Led Zeppelin nigdy nie wyrażał pretensji wobec Black Sabbath. Jak mówi Butler, sama formacja również chętnie korzystała w kolejnych latach z pewnych ich riffów.

Sprawdź 5 ciekawostek o krążku "Paranoid":