Spis treści
Kora nie spisała ostatniej woli. Kamil Sipowicz i synowie artystki w konflikcie o majątek
Słynna wokalistka zmarła w lipcu 2018 roku, przegrywając długie i wyczerpujące zmagania z nowotworem jajnika, który dał przerzuty do otrzewnej. Odejście legendy polskiej muzyki wywołało ogromny smutek wśród miłośników jej talentu oraz członków najbliższej rodziny. Kamil Sipowicz stracił wówczas ukochaną małżonkę, wierną życiową partnerkę oraz największą podporę w trudnych momentach. Niestety szybko wyszło na jaw, że brak spisanego testamentu zapoczątkował wyniszczającą batalię o pozostawiony majątek. Gwiazda nie przekazała żadnych formalnych wytycznych odnośnie do podziału swoich dóbr, co stało się zarzewiem poważnego sporu między wdowcem, młodszym potomkiem Szymonem oraz Mateuszem Jackowskim, czyli starszym synem piosenkarki z jej pierwszego związku.
Batalia o prawa autorskie do utworów Kory. Kamil Sipowicz regularnie odwiedza sale rozpraw
Trwający konflikt dotyczy nie tylko pozostawionych dóbr materialnych, ale również niezwykle cennych praw do niezapomnianych przebojów piosenkarki. Zanim wymiar sprawiedliwości nie wyda prawomocnego wyroku, żadna ze zwaśnionych stron nie ma możliwości czerpania korzyści finansowych z jej bogatego dorobku artystycznego. Pikanterii całej sytuacji dodaje fakt, że najstarszy syn Kory otwarcie manifestuje swoje pretensje względem ojczyma, co znacząco utrudnia osiągnięcie jakiegokolwiek porozumienia. O swoim wyczerpaniu przeciągającymi się sprawami Kamil Sipowicz opowiedział niedawno na antenie radia RMF FM.
Zobacz też: Rodzina Kory walczy o spadek. Prawa do hitów są warte fortunę
"Ta śmierć była cały czas między nami, to po co jeszcze o niej gadać, prawda? Jak żeśmy z nią walczyli? No ona była z tyłu umysłu. Po co werbalizować, prawda? (...) Nie ten, który się zajmuje, jest blisko i jest w pewnym sensie cały czas pod linią ostrzału (...) Nie chciałem jej martwić. Dlatego Kora nie zostawiła testamentu i jestem w tej chwili w dość przykrej sytuacji... Muszę bardzo często odwiedzać sądy. Sprawy nie zostały uporządkowane i właściwie po tej śmierci powinienem trochę odpocząć. I nie jestem w stanie odpocząć, bo no..." - powiedział w rozmowie z RMF FM Sipowicz.
Wdowiec po legendarnej wokalistce zdradził również w wywiadzie dla serwisu Kozaczek zaskakujące szczegóły dotyczące pochówku. Okazuje się, że skremowane szczątki Kory umieszczono w pięciu oddzielnych urnach i przekazano najbardziej zaufanym osobom. Prochy trafiły między innymi do krewnych oraz bliskiej znajomej, a także spoczęły w niezwykle ważnych dla zmarłej gwiazdy lokalizacjach, takich jak ukochane Roztocze czy wody Oceanu Atlantyckiego.
Zobacz też: Kora USŁYSZAŁA ZARZUTY, a jej menadżerka WYDAŁA OFICJALNE OŚWIADCZENIE w tej sprawie
"Rozdysponowałem je. Dostała je rodzina. Dostała siostra, synowie, przyjaciółka. Przyjaciółka rozsypała do Atlantyku, do jeziora Wulpińskiego. Myśmy wysypali na Roztoczu oczywiście. Jeszcze w kilka miejsc" - mówił Kozaczkowi.