Czy Dave Mustaine wyobraża sobie, jak powinien wyglądać ostatni koncert Megadeth w historii? Jest szczera odpowiedź
W połowie lutego 2026 roku muzycy Megadeth rozpoczęli pożegnalną trasę koncertową, która – według zapowiedzi – może potrwać nawet kilka lat. W jej ramach amerykański zespół, dowodzony przez Dave'a Mustaine'a, zagrała na tegorocznej edycji Mystic Festivalu w roli jednego z headlinerów. Wiadomo także, że w 2027 formację będzie można zobaczyć w naszym kraju. Mustaine i spółka wystąpią 2 kwietnia 2027 w krakowskiej Tauron Arenie. Podczas całej europejskiej trasy formacji Megadeth będą towarzyszyć dwie inne kapele: Testament i Black Label Society.
– Mamy przed sobą mnóstwo świetnych możliwości koncertowych. Zagramy w Stanach Zjednoczonych, wracamy do Europy, wybieramy się też do Azji. Za kilka tygodni ruszamy do Nowej Zelandii i Australii, a potem wracamy do Korei – nie było nas tam od prawie 20 lat! W planach jest też powrót do Indii oraz występy w RPA. To jeden z rejonów, w których jeszcze nie grałem, a bardzo bym chciał – przyznał Mustaine w wywiadzie w audycji Trunk Nation With Eddie Trunk na antenie SiriusXM.
W trakcie wspomnianej rozmowy, lider Megadeth został zapytany, czy ma już w głowie wizję tego, jak powinien wyglądać absolutnie ostatni występ grupy w historii.
Nie, nie, nie. Myślę, że to byłby bardzo smutny sposób na zakończenie spraw. Wolę po prostu grać tak długo, jak to tylko możliwe. Jeśli jakość naszych koncertów zacznie cierpieć, od razu będę o tym wiedział. Ale na razie tak nie jest – wręcz przeciwnie, gramy coraz lepiej. Ciężko pracuję nad głosem z kilkoma instruktorami śpiewu. Gdybym poczuł, że ma to wpływ na koncerty, wtedy powiem wszystkim: "Okej, czas się zatrzymać albo poddać operacji". Bardzo chciałbym móc wtedy wrócić i powiedzieć: "Przepraszam, ale muszę wziąć rok lub dwa przerwy na regenerację. Operacja się udała, znowu mogę grać, ale jeszcze nie teraz". Wszyscy moglibyśmy się z tego cieszyć. Ale jestem realistą i skupiam się na tym, co jest tu i teraz – powiedział Mustaine.
Dave Mustaine wskazał swoje największe osiągniecie w karierze. Nie chodzi o żaden album czy utwór
Dave Mustaine od ponad czterech dekad wyznacza standardy w świecie ciężkich brzmień, a tworzony przez niego Megadeth dorobił się statusu prawdziwej instytucji na metalowym rynku. W wywiadzie, którego udzielił w trakcie tegorocznego Mystic Festivalu w Gdańsku, bez ogródek, podsumował swoją spuściznę i wyjawił, co uważa za swój największy sukces w karierze.
Mustaine nie wskazał ani albumu, ani utworu Megadeth. Bez wahania odparł, że na takie miano zasługuje dla niego zmiana postrzegania gitarzystów działających na metalowym rynku. – Uważam, że to naprawdę coś wielkiego, ponieważ kiedy zaczynaliśmy, metalowi gitarzyści byli naprawdę świetni, ale ludzie po prostu nie mieli do nich szacunku, bo grali w małych, nieznaczących zespołach. Z biegiem czasu otwieraliśmy kolejne drzwi – niektóre z nich musieliśmy wręcz wyważyć – ale utorowaliśmy drogę zarówno sobie, jak i innym – odparł frontman Megadeth.