Billy Idol omal nie przedawkował! Muzyk opowiedział o szczegółach

2026-03-05 10:22

Billy Idol to jedna z największych muzycznych ikon przełomu lat 70. i 80. Artysta jest niezwykle ceniony, o czym świadczy chociażby jego popularność w głosowaniu fanów do Rock & Roll Hall of Fame. Obecnie muzyk promuje swój film dokumentalny, "Billy Idol Should Be Dead" i z tej okazji pokusił się o zaskakujące wyznanie!

Billy Idol

i

Autor: Materiały prasowe/ Materiały prasowe

Billy Idol to prawdziwa żyjąca legenda punk rocka. Karierę rozpoczął w 1976 roku, kiedy to został gitarzystą w zespole Chelsea, po odejściu z jego składu zaś wraz z basistą Tonym Jamesem powołał do życia własną formację, Generation X, w której objął rolę wokalisty. Szybko stała się ona jedną z kluczowych dla brytyjskiego świata punk rocka, wydała jednak tylko trzy płyty i rozpadła się.

W efekcie Billy Idol wystartował z karierą solową, a ta rozpoczęła się z naprawdę wysokiego "A". W 1982 roku muzyk zadebiutował płytą zatytułowaną po prostu Billy Idol z której pochodzą klasyki Dancing with Myself i White Wedding Muzyk już rok później wydał kontynuujący świetną pasję, absolutnie dziś kultowy krążek Rebel Yell, z którego pochodzą dwa przeboje: utwór tytułowy oraz Eyes Without a Face. Billy Idol wciąż jest obecny w muzycznym świecie, a raptem w ubiegłym roku światło dzienne ujrzał jego najnowszy album, Dream Into It. Także w 2025 roku oficjalną premierę miał dokument Billy Idol Should Be Dead, na promocji którego artysta wciąż się skupia. To przy tej okazji pozwolił sobie na zaskakujące wyznanie!

Muzyka rockowa lat 80-tych - zagranica. Albumy, które dziś są legendarne

Billy Idol omal nie zmarł z powodu przedawkowania!

Billy Idol był gościem w podcaście "Club Random", którego prowadzącym jest komik Bill Maher. To w tej rozmowie właśnie muzyk wspomniał szczytowe lata swojej kariery, które oczywiście pełne były alkoholu i rozmaitych używek. Okazuje się, że ich zażywanie omal nie doprowadziło do śmierci Billy'ego Idola!

Jak opowiedział w podcaście sam zainteresowany, krótko po sukcesie krążka Rebel Yell w Stanach Zjednoczonych wrócił do rodzimej Wielkiej Brytanii, gdzie miał wystąpić w słynnym programie "Top of the Pops". Na lotnisku przywitało go grono przyjaciół, z którymi oczywiście udał się na imprezę, na której pojawiły się nielegalne substancje, z naciskiem na heroinę. Jak opowiada Billy Idol, zażyli ją wszyscy obecni, także on sam, prawie każdy jednak stracił przytomność. Jak mówi artysta, pozostał on wyjątkowo długo przytomny, w końcu jednak "odleciał" w wyniku przedawkowania i jak mówi, wtedy właśnie był bliżej śmierci, niż kiedykolwiek wcześniej. Ocucili go przyjaciele, jak wspomina jednak Idol, zmagał się on z uzależnieniem od heroiny przez kolejne lata, dziś na szczęście jest już czysty.