Paul McCartney zaplanował okładkę „Abbey Road” przed sesją
„Abbey Road” ukazało się 26 września 1969 roku i było ostatnim albumem nagranym wspólnie przez Johna Lennona, Paula McCartneya, George’a Harrisona oraz Ringo Starra. Po „Abbey Road” ukazało się jeszcze „Let It Be”, lecz większość materiału na tę płytę nagrano w styczniu 1969 roku. Z czasem zdjęcie muzyków odchodzących od studia zaczęto odczytywać jako symbol pożegnania zespołu. Autorzy okładki nie planowali jednak żadnego ukrytego finału historii Beatlesów.
Wstępną koncepcję przygotował Paul McCartney. Pomysł był prosty: czterech muzyków miało przejść gęsiego przez pasy przed studiem przy Abbey Road, a linia ulicy miała prowadzić wzrok w głąb kadru. John Lennon zaprosił do współpracy szkockiego fotografa Iaina Macmillana, którego znał dzięki Yoko Ono. Zachowany szkic Macmillana pokazuje, że układ zdjęcia był wcześniej dokładnie zaplanowany.
Sześć ujęć w kilkanaście minut na Abbey Road
Macmillan wszedł na drabinę ustawioną na jezdni, aby objąć kadrem pasy, zaparkowane samochody i zabudowę ulicy. Policjant na chwilę zatrzymywał ruch, wtedy Beatlesi przechodzili na drugą stronę. Muzycy trzykrotnie przechodzili przez jezdnię w obu kierunkach, zawsze w tej samej kolejności: Lennon, Starr, McCartney, Harrison.
Cała sesja przyniosła tylko sześć ujęć. Na okładkę wybrano piąte ujęcie, na którym grupa idzie z lewej strony kadru na prawą, w stronę przeciwną do wejścia do studia. Pozostałe fotografie różnią się ustawieniem muzyków, kierunkiem marszu oraz obecnością aut i przechodniów. Na dwóch pierwszych kadrach McCartney ma jeszcze sandały.
Na wybranym zdjęciu Paul idzie boso i trzyma papierosa w prawej dłoni. Nie był to ani element stylizacji, ani zakodowany komunikat. Dzień był gorący, dlatego McCartney zdjął sandały przed częścią ujęć. Jesienią 1969 roku wyjaśniał w rozmowie z magazynem „Life”, że właśnie dlatego przeszedł przez ulicę bez butów.
Okładka bez nazwy zespołu rozpaliła legendy wokół Beatlesów
Na okładce „Abbey Road” znalazło się wyłącznie zdjęcie Macmillana. Po raz pierwszy brytyjski album Beatlesów nie miał na froncie ani nazwy zespołu, ani tytułu płyty, tylko zdjęcie Macmillana. Wytwórnia uznała, że Beatlesi są na tyle rozpoznawalni, iż kupujący bez trudu rozpoznają płytę. Na zdjęciu znalazły się też przypadkowe szczegóły, które szybko zaczęto traktować jak poszlaki. Po lewej stronie stał biały Volkswagen Beetle z prawdziwą rejestracją LMW 281F, a po prawej widać amerykańskiego turystę Paula Cole’a, który obserwował sesję. Błędne odczytanie numeru jako 28 IF stało się jednym z argumentów zwolenników teorii Paul is dead. Według tej interpretacji liczba 28 miała oznaczać wiek McCartneya, choć muzyk miał wówczas 27 lat, a sama teoria nie miała potwierdzenia w faktach. Beatlesi po prostu wyszli na przejście dla pieszych, a kilka zdjęć wystarczyło, by Abbey Road na zawsze połączyła się z ich historią.