"Rycerz Siedmiu Królestw". Aktor komentuje szokujący finał 5. odcinka. "Przeczuwał własną śmierć"

2026-02-17 16:48

"Rycerz Siedmiu Królestw" powoli chyli się ku końcowi (a przynajmniej jego pierwszy sezon). Za nami piąty odcinek z dramatyczną próbą siedmiu, zwieńczony prawdziwą tragedią. Baelor Targaryen nie żyje, a niektórzy twierdzą, że... wcale nie była to bohaterska śmierć. Co na ten temat sądzi kreujący jego postać Bertie Carvel? Zapytałam go wprost, czy gdyby Baelor wiedział, że przyjdzie mu oddać życie za Dunka (Peter Claffey), to wciąż zdecydowałby się na udział w walce. Jego odpowiedź ani trochę mnie nie zaskoczyła.

Fani Rycerza Siedmiu Królestw w żałobie. Dlaczego śmierć Baelora Targaryena tak nas zabolała?

i

Autor: Steffan Hill/HBO/ Materiały prasowe

"Rycerz Siedmiu Królestw" strzaskał widzom serca tak samo, jak przed laty George R. R. Martin strzaskał je czytelnikom. Nawet znajomość nowelek o Dunku i Jaju nie uchroniła nas przed potokiem łez, gdy Baelor Taragryen, najlepszy z przedstawicieli smoczego rodu i król, na jakiego Westeros nie zasługiwało, lecz rozpaczliwie go potrzebowało, skonał na naszych oczach, powalony przez własnego brata (przypominam, że był to wypadek i proszę nie wieszać psów na biednym Maekarze).

Gwiazdor "Crossa" był w Polsce. Opowiedział nam o wizycie i 2. sezonie kryminału | WYWIAD

Fani "Rycerza Siedmiu Królestw" w żałobie. Dlaczego śmierć Baelora Targaryena tak nas zabolała?

W świecie "Gry o tron" trup zawsze ścielił się gęsto, niemniej zewsząd słychać głosy, że takiej rozpaczy nie uświadczyliśmy od chwili, gdy Joffrey skazał na śmierć poczciwego Neda Starka. I właśnie to słowo "poczciwy" jest tu kluczowe - Baelor Targaryen był bowiem bohaterem, jakiego rozpaczliwie potrzebowaliśmy. Nawet jeśli był fikcyjny.

Baelor pokazuje, że w tym świecie nadal jest miejsce dla władcy, który wierzy w prawdę i w jej imię gotów jest zaryzykować własne życie i reputację. Zamiast kurczowo trzymać się władzy, czy nawet życia, wybiera to, co właściwe - stwierdził w naszej rozmowie kreujący postać Baelora Bertie Carvel.

Niby Targaryen, a jednak inny niż wszyscy

Męscy przedstawiciele rodu Targaryenów od lat cieszą się sympatią widzów (a przede wszystkim widzek), nie sposób jednak zaprzeczyć, że jest to trudna relacja, gdyż niemal każdy z nich (tak Viserys z "Rodu smoka" również, przestańcie go wreszcie gloryfikować) to postać... moralnie ambiwalentna. Baelor zaś znacząco wyróżniał się na tle swej ekranowej rodziny, nie tylko za sprawą braku platyny na głowie.

Baelor wywodzi się z rodu, który słynie ze swej drakońskiej bezwzględności, okrucieństwa i obsesji na punkcie własnej potęgi, tymczasem on jest... po prostu dobrym człowiekiem. I stawia przed nami pytania - jak rządzić królestwem, gdy ród panujący utracił swą dawną moc? Strachem czy sprawiedliwością i życzliwością? To są pytania na miarę naszych czasów, co czyni ten serial naprawdę wartym obejrzenia. To historia osadzona w świecie, który, jak wiemy, jest światem zatwardziałego cynizmu, zimnej stali i twardego błota, lecz jednocześnie pokazuje, że jest w nim miejsce na dobroć, honor, prawdę i szlachetność - ocenił Bertie.

Bertie Carvel jako książę Baelor Targaryen w Rycerzu Siedmiu Królestw

i

Autor: Steffan Hill/HBO/ Materiały prasowe

Serialowy Baelor lepszy od książkowego

Jeszcze przed startem "Rycerza Siedmiu Królestw" Ira Parker, przyznał, że obsadzenie roli Baelora było wyjątkowo trudnym zadaniem. Jego literacki pierwowzór jest bowiem silnie jednoznacznym bohaterem i showrunner obawiał się, że na ekranie następca tronu może zginąć w gąszczu bardziej intrygujących i wyrazistych postaci. Wtedy jednak na przesłuchanie wkroczył Bertie Carvel ze swoją, nieco inną, interpretacją Baelora.

Wierzę w inteligencję widzów i zależało mi, aby ta postać nie była dla nich tak oczywista. By do samego końca nie mieli pewności, w którym kierunku podąży. Kreowałem go na gościa, przy którym nigdy do końca nie wiesz, czy weźmie cię w swe ciepłe objęcia, czy zmiażdży niczym Godzilla. To dobry człowiek, ale wciąż władca rządzący twardą ręką, który zabijał już ludzi lub posyłał ich na śmierć. I mam nadzieję, że widzowie poczują, że ich cierpliwość została wynagrodzona, gdy w kluczowym momencie okaże się, że Baelor nie potrafi stać z boku i dołącza do walki w imię tego, jak definiuje rycerskość - przyznał.

Czy gdyby Baelor wiedział, że zginie, wciąż walczyłby za Dunka?

W zwiastunie szóstego odcinka "Rycerza Siedmiu Królestw" z ust Lyonela Baratheona (Daniel Ings) pada stwierdzenie, że Baelor niczym w gruncie rzeczy nie ryzykował zgłaszając się do próby siedmiu. Wiedział bowiem, że przyjdzie mu walczyć przeciwko własnej rodzinie i ludziom, którym złożone przysięgi nakazywały go chronić. Zapytałam więc Bertiego Carvela, co sądzi na ten temat. Nie zastanawiał się nawet chwili i objaśnił, dlaczego słowa Lyonela to wierutna bzdura.

Tak, bez chwili zawahania. Po pierwsze, każdy, kto kiedykolwiek brał udział w bitwie, wie jak to działa. Nie możesz przewidzieć, co się wydarzy. Nawet my, aktorzy walczący atrapami mieczy i otoczeni ludźmi dbającymi o nasze bezpieczeństwo, nie byliśmy w pełni bezpieczni. Bo walczyliśmy konno, a konie to żywe stworzenia i wiele rzeczy mogło pójść nie tak. A teraz porównaj to z prawdziwą walką.

Po drugie, Baelor zgłosił się przede wszystkim dlatego, że istniało to ryzyko. Wiedział, że zginą ludzie. Gdyby niczym nie ryzykował, w ogóle nie wdziałby zbroi. Myślę, że przeczuwał własną śmierć. Od najmłodszych lat wiedział, że przyjdzie mu zginąć w bitwie. Wygrał zresztą, wraz z Maekarem, jedną z najsłynniejszych bitew w historii Westeros i na własne oczy widział, jak ludzie giną na najróżniejsze, makabryczne sposoby. I nie wydaje mi się, by był kimś, kto lekceważy takie ryzyko. Walczył za Dunka, bo było to ryzykowne, a nieuczynienie tego byłoby dlań tchórzostwem - skwitował.

Tragiczna śmierć może być szczęśliwym zakończeniem

Nie spotkałam jeszcze aktora, który byłby tak dumny z odgrywanej przez siebie postaci, jak Bertie Carvel dumny jest z Baelora (i ma z czego!). Co więcej, przyznał, że jest bardzo zadowolony ze zwieńczenia jego losów, serwuje nam bowiem ono jakże piękne i ważne przesłanie.

Lubię zwieńczenie tej opowieści, gdyż pokazuje, że ludzie, nawet stając w obliczu naprawdę trudnego dylematu, potrafią postąpić właściwie. A potrzebujemy tego teraz bardziej niż kiedykolwiek, byśmy po skończonym seansie mogli zadać sobie pytanie, czy wierzymy, że to możliwe. Byśmy uwierzyli, że stawianie na szali własnego życia, w imię tego, co słuszne, nie jest głupotą czy dziecinadą. Że warto być bohaterem - podsumował.

Jak dobrze znasz ród Targaryenów? QUIZ
Pytanie 1 z 10
Na początek coś łatwego: jak brzmi dewiza rodu Targaryenów?
Jak dobrze znasz ród Targaryenów? QUIZ dla prawdziwych znawców Rodu smoka
Źródło: "Rycerz Siedmiu Królestw". Aktor komentuje szokujący finał 5. odcinka. "Przeczuwał własną śmierć"