Pierwszy szkic utworu nosił tytuł „GI Joe Is Back”
Zalążek późniejszego hitu Thin Lizzy nosił roboczy tytuł „GI Joe Is Back”. Scott Gorham wspominał, że pierwsze słowa miały antywojenny wydźwięk. W połowie lat 70. wojna w Wietnamie nadal budziła silne emocje, więc antywojenny temat nie był w rocku niczym niezwykłym.
Według relacji Gorhama piosenka mogła dotyczyć amerykańskiego żołnierza wracającego do domu po wojnie. Samo określenie GI Joe od dawna kojarzyło się w USA z szeregowym żołnierzem. Nie zachował się jednak tekst tej wersji ani wypowiedź Phila Lynotta, która pozwalałaby odtworzyć jej fabułę słowo po słowie.
Potwierdzone jest jedynie to, że Gorham po latach określał pierwotny tekst jako antywojenny. Nie ma więc podstaw, by przedstawiać historię weterana jako potwierdzoną treść dema. Jeszcze mniej trafne są późniejsze interpretacje łączące gotowy utwór z IRA lub konfliktem w Irlandii Północnej, które gitarzysta wyraźnie odrzucał.
Od „GI Joe” do sobotniego wieczoru w mieście
Lynott uznał, że nie chce pisać kolejnej rockowej piosenki protestującej przeciw wojnie. Zamiast tego opowiedział o grupie znajomych wracających do miasta w sobotni wieczór. W ten sposób pojedynczego żołnierza zastąpiła ekipa, która spotyka się, pije, flirtuje i czasem wdaje się w bójki.
Podstawy muzyczne utworu powstały w domu Lynotta. Basista zagrał Gorhamowi linię basu i zaśpiewał niedokończone frazy wokalne, z których obaj zaczęli układać zwrotkę oraz refren. Następnego dnia cały zespół dopracował układ utworu, a Brian Downey dodał perkusyjny rytm shuffle. Zespół nagrał demo na ośmiościeżkowym magnetofonie w sali prób, wciąż pod tytułem „GI Joe”.
Odrzucone demo dostało drugą szansę przed sesją „Jailbreak”
Thin Lizzy pracowali wtedy intensywnie nad materiałem, a Gorham po latach różnie podawał liczbę przygotowanych dem: raz mówił o około piętnastu, innym razem o dwudziestu pięciu pomysłach. W obu relacjach najważniejszy fakt pozostaje ten sam. „GI Joe”, na pewnym etapie nazywane też „The Boy Is Back”, nie weszło na pierwotną listę utworów przeznaczonych na „Jailbreak”. Muzycy uznali, że utworowi brakuje ostatecznego kształtu i charakterystycznego motywu, który wyróżniłby go spośród innych kompozycji. Sytuację zmienił współmenedżer Chris O'Donnell, który usłyszał w odrzuconym szkicu potencjał i przekonał zespół, by do niego wrócił.
Nowy tekst Lynotta i gitarowe harmonie ukształtowały przebój
Podczas sesji z producentem Johnem Alcockiem w Ramport Studios w południowym Londynie utwór nadal nie był skończony. Lynott zauważył, że w partii wokalnej pozostaje wiele pustych taktów. Gorham wymyślił wtedy rozpoznawalny gitarowy motyw, a Brian Robertson od razu dopisał do niego harmonizującą partię. Środkowy motyw, który Lynott miał zagrać na basie, również przeniesiono później na dwie gitary.
Lynott przyszedł do studia z gotowym tekstem i tytułem „The Boys Are Back in Town”. Antywojenny szkic ustąpił opowieści o powrocie grupy znajomych do Dino's Bar and Grill, gdzie w centrum wydarzeń znaleźli się Johnny i jego ekipa. Piosenka trafiła na wydany 26 marca 1976 roku album „Jailbreak”, szóstą studyjną płytę Thin Lizzy.
Radiowy sukces singla dał Thin Lizzy przełom
Zespół nie traktował tej piosenki jako oczywistego singla. Gorham wspominał, że podczas amerykańskiej trasy w 1976 roku dwóch didżejów z Louisville w Kentucky zaczęło regularnie emitować utwór w radiu. Słuchacze dzwonili z prośbami o kolejne emisje, inne stacje podchwyciły utwór, a amerykańska wytwórnia Mercury zdecydowała się wydać go na singlu. Gdy menedżer przekazał grupie wiadomość o rosnącej popularności numeru, Thin Lizzy nie mieli go jeszcze nawet w stałym repertuarze koncertowym.
„The Boys Are Back in Town” dotarł do 8. miejsca brytyjskiej listy singli i do 12. pozycji Billboard Hot 100 w USA. Dla zespołu, którego poprzednie albumy „Nightlife” i „Fighting” nie sprzedawały się dobrze, był to prawdziwy przełom. Gorham oceniał później, że sukces „Jailbreak” i singla prawdopodobnie uchronił Thin Lizzy przed skreśleniem przez wytwórnię. Największy międzynarodowy przebój Thin Lizzy był początkowo antywojennym numerem, który muzycy chcieli zostawić wśród dem.