„Morbid Reich” dał Vaderowi pierwszy wyraźny rozgłos
Vader działał w Olsztynie od pierwszej połowy lat 80., gdy polska scena metalowa miała ograniczony kontakt z zachodnim rynkiem muzycznym. Piotr Wiwczarek, znany jako Peter, po latach wskazywał „Morbid Reich” jako pierwszy materiał Vadera, który miał siłę przebić się poza lokalną scenę. Kaseta została nagrana w 1990 roku, a jej zawartość prezentowała już szybki, agresywny death metal, z którego Vader miał później zasłynąć. Nagranie nie miało profesjonalnego brzmienia, ale utwory zachowały dość siły, by zainteresować słuchaczy poza Polską.
Jak na warunki polskiego undergroundu wydanie przygotowano z dużą starannością. „Morbid Reich” wyróżniał się kolorową, rozkładaną okładką i wydrukowanymi tekstami, rzadkimi wśród domowych demówek z tamtego okresu. Oprawa kasety była ważna, bo stanowiła jedyną wizytówkę zespołu dla osób, które wcześniej nie słyszały Vadera.
Muzycy nie mieli kontraktu z wytwórnią ani dostępu do sprawnej dystrybucji. Kasety kopiowali na magnetofonach, kompletowali wkładki i wysyłali przesyłki własnymi siłami. Aby przygotować materiały promocyjne, muzycy musieli czasem jeździć do Warszawy korzystać z kserokopiarek. Z Olsztyna oznaczało to wielogodzinną podróż. W realiach sprzed internetu podobne działania były podstawą funkcjonowania całej sceny ekstremalnego metalu. Wymiana kaset między fanami i zespołami, znana jako tape trading, pozwalała dotrzeć tam, gdzie oficjalna dystrybucja wciąż nie sięgała.
„Morbid Reich” w tysiącach kopii dotarł poza Polskę
Dokładnego nakładu „Morbid Reich” nie da się dziś rzetelnie ustalić. W historii zespołu regularnie pojawia się liczba ponad 10 tysięcy egzemplarzy, natomiast Peter mówił o około 15 tysiącach kopii rozprowadzonych przez lata w różnych edycjach. Trzeba przy tym pamiętać, że kasety były często przegrywane prywatnie, a ich obieg nie podlegał żadnej formalnej kontroli. Nawet przy trudnej do potwierdzenia liczbie kopii skala obiegu była wyjątkowa jak na demówkę deathmetalowego zespołu z Polski na początku lat 90.
Kaseta krążyła nie tylko w Europie. Wiwczarek po latach dowiedział się, że „Morbid Reich” znali też muzycy i fani w Stanach Zjednoczonych, co dla Vadera było wtedy trudne do wyobrażenia. Zespół nagrywał przecież bez profesjonalnego zaplecza, korzystając z tego, co było dostępne na miejscu. Materiał krążył jednak z rąk do rąk, a szybkie, brutalne utwory i militarna stylistyka Vadera trafiały do słuchaczy niezależnie od kraju. To właśnie oddolny obieg kaset sprawił, że Vader zaistniał w świadomości sceny jeszcze przed oficjalnym debiutem.
Kontrakt z Earache Records otworzył Vaderowi drogę na sceny Europy i USA
„Morbid Reich” dotarł także do Earache Records, brytyjskiej wytwórni kojarzonej wówczas z Napalm Death, Bolt Thrower i Morbid Angel. Digby Pearson wspominał, że muzyka Vadera od razu zrobiła na nim wrażenie, choć działalność zespołu w Polsce wiązała się dla wydawcy z ryzykiem organizacyjnym. Problem stanowiły ograniczony dostęp do sprzętu, trudności paszportowe, bariera językowa i słabe kontakty z zachodnim przemysłem muzycznym. Mimo tych przeszkód Earache podpisało z Vaderem kontrakt. Wytwórnia dostrzegła w zespole potencjał porównywalny z tym, który wcześniej wyniósł na światową scenę brazylijską Sepulturę.
Debiutancki album „The Ultimate Incantation” ukazał się 16 listopada 1992 roku. Wcześniej zespół porzucił nieudaną sesję w Sunlight Studios, ponieważ elektroniczna perkusja nie pasowała do blast beatów Doca. Płytę nagrano ponownie w brytyjskim Rhythm Studios, już na akustycznym zestawie i z odpowiednim zapleczem. Współpraca z Earache skończyła się po jednym albumie, ale zapewniła Vaderowi pierwsze ważne trasy po Europie i USA. Historia kontraktu z Earache zaczęła się nie od dużej kampanii promocyjnej, lecz od kasety kopiowanej i wysyłanej przez samych muzyków.