Klasyczny, ten najsłynniejszy skład zespołu Queen utworzył się oficjalnie w 1971 roku, wraz z dołączeniem do niego tego ostatniego brakującego ogniwa, czyli basisty Johna Deacona. To z nim formacja przystąpiła do nagrań debiutanckiego albumu i rozpoczęła pełną sukcesów karierę.
John Deacon pozostawał częścią Queen do 1997 roku, czyli jeszcze przez kolejnych 6 lat po śmierci Freddiego Mercury'ego. Basista był tym cichym, trzymającym się raczej na uboczu członkiem Queen. To on jednak stoi za jedynymi z jej największych przebojów, jak Another One Bites the Dust czy I Want to Break Free. To niemal 30 lat temu jednak Deacon podjął decyzję o opuszczeniu Queen i przejściu na muzyczną emeryturę.
Roger Taylor gorzko o relacjach z Johnem Deaconem
Muzyk od 1997 roku praktycznie nie pojawia się publicznie - nie wspominając już o występowaniu czy nagrywaniu nowej muzyki. Brian May w kilku wywiadach zapewniał jednak, że John bierze udział w procesach decyzyjnych wokół zespołu i uczestniczy w różnych sprawach, głównie biznesowych, które odbywają się za kulisami.
Wydawało się więc, że relacje między wciąż obecnymi, a byłym muzykiem Queen są dobre. Nieco inne światło na ten temat rzucają jednak słowa Rogera Taylora, które padły w wywiadzie dla "Classic Rock".
W rozmowie perkusista przyznał, że nie ma kontaktu z dawnym kolegą z zespołu. Dodał, że obecnie Deacon kontaktuje się jedynie z prawnikami i księgowym Queen. Choć Roger Taylor zapewnia, że nie ma osobistego konfliktu z Johnem, to pozwolił sobie na kąśliwą uwagę w jego kierunku.
John to prawdziwy odludek. Wydaje mi się, że rozmawia tylko z naszymi prawnikami i księgowym – i to by było na tyle. Naprawdę nie wiem, czym John się teraz zajmuje. Pewnie siedzi gdzieś w jakimś pokoju i liczy swoje pieniądze - powiedział dość gorzko Roger Taylor.