Płyty The Head Cat zostaną ponownie wydane. Jeśli nie znasz tego projektu Lemmy'ego, czas nadrobić zaległości!

2022-09-30 12:50 Błażej Grygiel
Płyty The Head Cat zostaną ponownie wydane. Jeśli nie znasz tego projektu Lemmy'ego, czas nadrobić zaległości!
Autor: YouTube

Postaci Lemmy’ego Kilmistera społeczności rockowej przedstawiać nie trzeba. Jednak ten jego projekt nigdy nie zyskał tak dużej popularności co Motörhead. Basista założył go właściwie „po godzinach”, ale traktował bardzo osobiście. To tutaj grał kawałki tych, którzy go najbardziej inspirowali.

W muzyce nie istnieje zjawisko „czegoś z niczego”. Nawet najbardziej innowacyjni artyści mają swoje inspiracje, czasem nawet nieświadome. Alice Cooper miał ponoć kiedyś powiedzieć w wywiadzie, że nie słucha współczesnej muzyki, by nie inspirować się nią i nie stracić własnej oryginalności. Jednak patrząc, jak w kolejnych dekadach wpisywał się idealne w panujące trendy (od rocka przez hair metal po znacznie cięższe odmiany), można odnieść wrażenie, że nawet jeśli on nie słuchał, to jego producenci już na pewno.

Krzysiek Sokołowski w Esce Rock o najnowszym singlu Nocnego Kochanka. Nago na hulajnodze?

Lemmy był człowiekiem, który uosabiał podejście do życia bez zbędnej „napinki”. Zatem dla niego mówienie o inspiracjach i swoich mistrzach nigdy nie było problemem. Każdy koncert otwierał zdaniem „We are Motörhead and we play rock’n’roll”, choć przecież zespół ten często zaliczany jest także do metalu. Jeśli jednak zabralibyśmy się za analizę kawałków tej kapeli okazałoby się, że to rzeczywiście są po prostu rock’n’rollowe patenty, zagrane głośniej, szybciej i ciężej.

Zespół The Head Cat był właśnie miejscem gdzie Lemmy mógł zagrać covery tych, na których muzyce się wychował. Dlatego warto posłuchać tych nagrań i przejść się z Kilmisterem ścieżką klasyki rock’n’rolla. Razem z nim kapelę tworzył Slim Jim Phantom, który mógłby mieć tutaj znacznie więcej niż akapit. Perkusista zapisał się w historii przede wszystkim jako bębniarz rewelacyjnego Stray Cats, który podtrzymywał najlepszą tradycję rockabilly w latach, gdy muzyka ta przestała być modna, czyli w latach 80-tych. Do tego bez nich nigdy nie powstałby podgatunek psychobilly, który przyspieszył elwisowskie rytmy, dorzucił im punkowego brudu i zatopił w sosie tanich horrorów. W The Head Cat grał także Danny B. Harvey z The Rockats – kolejnego składu rockabilly, który pokochali słuchacze w USA, a nawet w Japonii.

Ta rock’n’rollowa trójka nagrywała na swoich albumach covery klasyków, między innymi Chucka Berry’ego, Eddiego Cochrana oraz Buddy’ego Holly. Po śmierci Lemmy’ego grupa sięgnęła po bardzo nietypowego muzyka. Na wokalu i gitarze wspiera ich do dzisiaj David Vincent, czyli basowy rzeźnik, przez wiele lat będący wokalistą i basistą death metalowego Morbid Angel. W The Head Cat wszedł sprawnie w kowbojki Lemmy’ego i zostawił szatańskie wrzaski na rzecz melodyjnych opowieści o wirującym tańcu, pięknych samochodach, szybkich kobietach i barach przy autostradzie. Skórę i ćwieki zamienił na kapelusz i kowbojską koszulę.

Niedawno portal Eonmusic opublikował wywiad ze Slim Jimem, który zapowiedział reedycję wszystkich płyt The Head Cat. Mają pojawić się w sklepach za rok. Nie przegapcie ich!

Nasi Partnerzy polecają