„The Banjo Song” to kolejna – po „Rubber Band Man” z Hozierem i piosence tytułowej – kompozycja promująca następcę „RUSHMERE”. Marcus Mumford nie ukrywa, że na premierę żadnej z płyt swojego zespołu nie czekał tak bardzo jak właśnie na „Prizefighter”. „The Banjo Song” jest idealnym otwarciem roku, który zapowiada się niezwykle intensywnie – zarówno na scenie, jak i poza nią.
Zespół zaskoczył fanów, zapowiadając nową płytę siedem miesięcy po marcowej „Rushmere”, która była numerem jeden na liście UK Charts. Współprodukowany i współtworzony z Aaronem Dessnerem, z którym zespół pracował już przy trzeciej płycie „Wilder Mind”, „Prizefighter” pokazuje zespół w znakomitej formie. W zaledwie dziesięć dni artyści napisali na płytę więcej piosenek, niż potrzebowali, wkładając w nie głęboko osobiste uczucia i emocje. Marcus Mumford podejmuje w tekstach tematy wytrwałości i dążenia naprzód, a jego wokal łączy pewność siebie i emocjonalne napięcie.
Sesje nagraniowe pozwoliły muzykom odkryć się na nowo. Artyści spędzali na pisaniu dni w kawiarniach w Hudson, a noce przy kuchennym stole w Long Pond. Efektem ich pracy jest brzmiący surowo – w najlepszym możliwym znaczeniu tego słowa – materiał, pełen świeżości i radości ze wspólnego tworzenia muzyki. Odmłodzeni Mumford & Sons oddają tę energię i entuzjazm w 14 utworach, pełnych światła, cienia i wszystkiego pomiędzy.
twartość zespołu objęła również drzwi studia. Mumford & Sons zaprosili do współpracy gości takich jak Hozier (którego słyszeliśmy już w singlu „Rubber Band Man”), Gracie Abrams, Chris Stapleton, Gigi Perez oraz sam Aaron Dessner. Ich udział podkreśla przywiązanie zespołu do idei wspólnoty i współdziałania.
Latem przyszłego roku Mumford & Sons po dekadzie wystąpią londyńskim Hyde Parku. Grupie towarzyszyć będą The War On Drugs. Zespół szykuje ponadto trzy duże koncerty plenerowe – w Groningen, Rzymie i Berlinie.