Jędrzej Wise pokazał zdjęcie mamy z 1990 roku - i udowadnia, że polski grunge ma się dobrze! Posłuchaj "Do mamy"

To zdjęcie ma 36 lat i kryje za sobą niezwykle poruszającą historię. Jędrzej Wise w singlu „Do mamy” sięga do najtrudniejszych wspomnień, a na okładce umieścił fotografię swojej mamy. Została zrobiona tuż przed jego ciężką chorobą i dramatycznymi zmianami w życiu rodziny, a uśmiech, który na niej widać, był jednym z ostatnich na wiele kolejnych lat.

Muzyk Jędrzej Wise z licznymi tatuażami na szyi i klatce piersiowej. O nowym singlu artysty przeczytasz na EskaRock.
Autor: Materiały prasowe/ Materiały prasowe

Zdjęcie mamy na okładce. Kryje się za nim poruszająca historia

Jędrzej Wise prezentuje swój najnowszy, przedostatni singiel z nadchodzącej płyty „Był sobie chłopiec”. Utwór „Do mamy” to jednak coś znacznie więcej niż tylko zapowiedź albumu. To niezwykle osobista podróż do przeszłości, której symbolem stała się okładka piosenki. Widnieje na niej mama artysty, a zdjęcie ma symboliczne znaczenie.

Fotografia została zrobiona dokładnie 9 października 1990 roku, a premiera singla odbyła się równo 36 lat później, co do dnia. Jak ujawniono, zdjęcie powstało tuż przed ciężką chorobą Jędrzeja i dramatycznymi zmianami, które czekały całą rodzinę. Uśmiech jego mamy, uwieczniony w kadrze, był jednym z ostatnich na wiele kolejnych lat.

Anegdotka o zespole Coma - Rogucki | Kolumna Zygmunta Eska ROCK

"Zrobiłem ten numer, bo bardzo tego potrzebowałem"

Nowy utwór Jędrzeja Wise’a opowiada o poczuciu niesprawiedliwości, próbach pogodzenia się z przeszłością i problemach, których nie da się już naprawić. Sam artysta przyznaje, że to jeden z najważniejszych, jeśli nie najważniejszy, numerów na płycie, niosący potężny ładunek emocjonalny. Mimo że jest zlepkiem prawdziwych sytuacji z życia jego rodziny, muzyk jest przekonany, że każdy odnajdzie w nim cząstkę siebie.

Szczególne znaczenie ma wers „a ja tylko chcę do mamy”. Wise odnosi się do społecznych oczekiwań, według których dorosłemu mężczyźnie nie przystoi wypowiadać takich słów. „W życiu są takie chwile, kiedy wszystko się wali i niezależnie od wieku chcesz po prostu do mamy. Uważam, że jest to bardzo ludzkie” – tłumaczy. „Zrobiłem ten numer, bo bardzo tego potrzebowałem. Myślę, że moja mama również. Napisałem go też po to, by każdy, słuchając tego utworu, niezależnie od relacji ze swoją mamą, podniósł telefon i zadzwonił do niej” – dodaje.

Płyta już w listopadzie. A na niej Nosowska, Rogucki i Król

Fani Jędrzeja Wise’a mogą już odliczać dni do premiery jego drugiego studyjnego albumu. Krążek „Był sobie chłopiec” ukaże się pod koniec listopada. Projekt już zdążył wzbudzić spore zainteresowanie w mediach społecznościowych, a wszystko za sprawą jego bezkompromisowej, garażowej i rockowej formy, która stała się viralem.

Na płycie usłyszymy efekty współpracy z czołówką polskiej sceny. Wśród gości znaleźli się tacy artyści jak Kasia Nosowska, Piotr Rogucki, Błażej Król, WaluśKraksaKryzys czy Ofelia. Za brzmienie singla, podobnie jak w przypadku poprzednich, odpowiada zespół Jędrzeja, w którego skład wchodzą Robert Szczytowicz (bas, miks, mastering), Mateusz Popiołek (gitara) i Bartosz Gorzkiewicz (bębny).

Z prestiżowych galerii na polską scenę

Jędrzej Wise to postać nietuzinkowa. Multidyscyplinarny artysta pochodzący z Poznania dorastał w Wielkiej Brytanii, gdzie ukończył prestiżowy University of the Arts London z tytułem Master of Arts. Zanim w pełni poświęcił się muzyce, odnosił sukcesy jako malarz i rzeźbiarz, a jego prace były wystawiane i sprzedawane w galeriach na całym świecie, m.in. w Opera Gallery czy DESA Unicum.

Jako muzyk był założycielem zespołów Dry Forest i The Suns, jednak od pewnego czasu tworzy na własne konto. To jednak na scenie pokazuje pełnię swojego talentu. Jak podkreślono w materiałach, to właśnie jego sceniczność i granie na żywo z zespołem sprawiły, że zaskarbił sobie serca fanów. Wszystko wskazuje na to, że nadchodzący rok może być przełomowy i na dobre wpisać go w krajobraz polskiego rocka.