Wciąż nie przestaje być głośno o filmie Mniej obcy. Zrealizowana przez platformę streamingową Netflix produkcja opowiada historię dzieciństwa, młodości, początków kariery oraz założenia zespołu Lady Pank przez Jana Borysewicza.
Projekt, oparty na autobiografii słynnego gitarzysty o tym samym tytule, natychmiast po premierze wybił się na szczyt najchętniej oglądanych filmów w Polsce. Mniej obcy z różnych względów budzi bardzo duże zainteresowanie i emocje. O takowych napisała w swoich mediach społecznościowych najstarsza córka Borysewicza, Joanna Borysewicz, która zamieściła wpis, prostujący, zgodnie z jej własnymi przeżyciami, jeden z poruszanych w filmie wątków.
ZOBACZ TAKŻE: Córka Jana Borysewicza zabrała głos po premierze filmu "Mniej obcy"
Jan Borysewicz nie chciał obejrzeć filmu o sobie. Wyznał, dlaczego zmienił zdanie
Sam gitarzysta, jeszcze przed premierą Mniej obcego, nie ukrywał, że w filmie poruszane są różne tematy, które po dziś dzień są dla niego niezwykle trudne. Jak mówił w różnych wywiadach, chociażby dla TVP Kultura podczas Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni czy w rozmowie z Grażyną Torbicką dla "Zwierciadła", nie ma zamiaru obejrzeć produkcji. Jak tłumaczył, jest to dla niego jak rozdrapywanie starych ran i powrót do bardzo ciężkich doświadczeń.
Okazuje się jednak, że muzyk ostatecznie zmienił zdanie. Jak przyznał w programie "halo tu polsat" udało się to ostatecznie podczas specjalnego pokazu dla osób bezpośrednio zaangażowanych w cały projekt. Jak powiedział Borysewicz, mając za sobą przerywany seans i wyjście z niego właśnie podczas festiwalu w Gdyni, tym razem postanowił obejrzeć Mniej obcego z nastawieniem, iż po prostu przyszedł do kina obejrzeć zwykły film. Gitarzysta mówi, że dzięki temu był w stanie dostrzec, że jego życie obfitowało w liczne trudne czy niebezpieczne sytuacje, widzi on jednak także, jak często był w stanie podnosić się i zaczynać od nowa.